Hawana zdobyta!

0
Dokładnie 11 sierpnia zaczął się temat ekonomicznej karcianki do 90 minut, która miałaby zacumować w mej zatoce. Punktem wyjścia było „7 Cudów świata” oraz „Na Chwałę Rzymu” ale ostatecznie do mej zatoki trafiła łajba, której walka o przetrwanie, „piękne” kobiety i cygara nie są obce – „Hawana”. Dzięki jednej z użytkowniczek forum serwisu Games Fanatic.pl, Hawana trafiła do mnie zupełnie nowa i to za bardzo dobrą ilość dublonów (tak sobie myślę, że to forum jest de facto nie tylko źródłem wiedzy, ale również najlepszym sklepem internetowym na rynku 🙂

 
Wczoraj odbyło się natomiast wodowanie i pierwsze tą łajbą pływanie. Neptun był życzliwy i dał popływać najpierw w dwuosobowym składzie, a następnie trzyosobowym. Wszystko to jednak zasługa samej Hawany, która okazała się być łajbą pełną wdzięku i kubańskiego temperamentu. Pierwszą partię standardowo rozegrałem razem Lady J. Oczywiście w rozgrywce tej przynajmniej raz musiałem usłyszeć, że nie mówiłem o jakiejś zasadzie o której mówię dopiero przy okazji, gdy właśnie stosuję ją w swojej turze 🙂 Znam już te sztuczki Lady J. i niekoniecznie na nie reaguję, a ewentualnie swoją drewnianą nogą o podłogę rytm pirackich przyśpiewek wystukuję. Celem Hawany jest typowe dla gier euro zdobycie określonej ilości punktów zwycięstwa. Punkty zwycięstwa zdobywamy wyłącznie budując nowe obiekty w centrum Hawany. Oczywiście standardowo do budowy potrzebujemy surowce, peso oraz pracowników. Akcje zagrywamy kartami, bo Hawana nie jest grą planszową, a właśnie karcianką w zalewie euro ekonomii :p
 
Wrażenia z pierwszego dnia pływania są bardzo dobre. Mechanizm gry działa bardzo sprawnie, czas gry również bardzo dobry, bo rzeczywiście każdy rejs to ok. 45 minut, co ma ogromne znaczenie, gdy w kajucie wariuje Mały Pirat. Pierwszy rejs zakończył się moim zwycięstwem, a mimo to Lady J. zaproponowała od razu drugi rejs, co już dla mnie było sygnałem, że łajba zapunktowała u Lady J. wysoko. Drugi rejs to próby zagrywania w sposób przemyślany i planowanie strategii, co skończyło się tym, że trzykrotnie przy zagrywaniu pierwszych akcji mieliśmy remis 😉 Rejs ten zakończył się moją niekwestionowaną porażką, aż mi sztuczne oko wypadło! Kolejne dwie partie to już skład trzyosobowy, gdzie dołączył do nas Niemłody Majtek. Obawiałem się, jak łajba sprawdzi się w takim składzie, bo teoretycznie była nabywana ze świadomością, że dział dobrze w składzie dwuosobowym, a przy większej liczbie załogi niekoniecznie. Okazało się, że obawy były niepotrzebne i może to wpływ zauroczenia pierwszym spotkaniem ale trzecia i czwarta partia, w składzie trzyosobowym to równie świetne rejsy, jak dwa pierwsze dwuosobowe. Więcej móżdżenia przy podejmowaniu decyzji = większe przyjemność z pływania.  Niemłody Majtek nie zasmakował przyjemności zwycięstwa i zebrał srogie baty. Pierwsza partia w tym składzie to wygrana Lady J. w przygniatający sposób, a druga partia to sukces pirackiej strategii  😉
 
Pierwsze rejsy za nami, a już od drugiej partii bardziej przemyślane i składne, a do tego chcemy więcej, czyli dobra to wróżba dla tej łajby i niezmarnowane dublony. Abordaż udany! Hawana zdobyta!
 
Na koniec kilka obrazów mą lunetą uchwyconych. Ahoj!