GRAMY w 2 godziny!

0
Ahoj wilki morskie! Historia kołem się toczy i ze mną też się tak stało. Moja przygoda z nowoczesnymi planszówkami zaczęła się rok temu na festiwalu GRAMY, który ówcześnie odbywał się w Gdynia w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym. Dzisiaj mniej więcej po roku na morzu, odwiedziłem festiwal GRAMY, który przeniósł się do Gdańsk, a dokładnie do nowego Centrum Wystawienniczo-Kongresowego AMBEREXPO, które zlokalizowane jest vis a vis równie nowego, co i pięknego stadionu PGE ARENA.

Targi odwiedziłem oczywiście w składzie z Lady J. i Małym Piratem ale niestety w związku z innymi obowiązkami, które tak naprawdę zaprowadziły nas dzisiaj do Gdańska nie mogłem poświęcić się temu, czego chciałem najbardziej, a chciałem GRAĆ! Na pokładzie zameldowaliśmy się przed godziną 13.00. Dostępny czas +/- 2h spowodował tylko tyle, że czułem się, jak szczur laboratoryjny. Z każdej strony bodźce tego, co pragniesz najbardziej, a masz czas aby tylko popatrzeć. Istne szaleństwo! Masz wszystko w zasięgu ręki, a zarazem, jakby było za szkłem! Agrr! Tylko Czarnobrody może wymyślić dla Pirata takie tortury. Dlatego w żadnym wypadku nie ważę się tutaj na ocenę festiwalu, czy też, jakąś większą relację. Jest to wyłącznie rzut szklanym okiem na to, co widziałem.
Pierwsza rzecz to hala w której odbywały się targi. Była bardzo duża, chociaż nie wiem, czy większa od tej w której festiwal odbywał się w zeszłym roku. Wszystko dobrze i przejrzyście oznakowane. Duchota nie doskwierała, a wśród tłumu można było trafić na Panie, które roznosiły zimne energetyzujące napoje. Druga sprawa to organizacja, która wydawała się wzorowa. Tutaj kupujesz bilet, na lewo masz szatnię, a później idziesz już na halę główną, a tam…mnóstwo ludzi. Myślisz świetnie, a ja tylko przyszedłem popatrzeć 🙁 Hala podzielona zasadniczo na 2 części. W pierwszej stanowiska  wystawców, wydawnictw i sklepów oraz plac zabaw dla dzieciaków i scena, a także wypożyczalnia gier z mnóstwem tytułów. Druga część to gralnia i bardzo dużo zapełnionych przez graczy stolików. Świetny widok.
 
Wypożyczalnia
Gralnia
Gralnia
Chociaż nie nastawialiśmy się na granie, bo przecież był Mały Pirat, który, jak w karciankach losowo determinuje decyzje rodziców, co będzie się działo 😉 to spróbowaliśmy zagrać w jeden wybrany tytuł. No i oczywiście tytuł musiał wybrać młodszy z piratów, który wybrał 3, 2, 1…START!, a wybór był sprecyzowany – czerwony samochód na wieku od pudła i tyle w temacie. Nic tam. Szybko wymyślone „home rules” i Mały Pirat wygrywa dwa razy, co pozwoliło na to aby poszedł na plac zabawa, a duży pirat mógł spokojnie przejść się w stronę stoisk z planszówkowymi skarbami.
 
Mały Pirat, a duży terrorysta 😉
Nie wiem, jak było dzień wcześniej ale ja trafiłem do następujących stanowisk ze świata planszówek: Rebel.pl, Gry Leonardo, Phalanx Games Polska, Granna, Trefl. Zdecydowanie największe stanowisko było wydawnictwa Trefl, a następnie Rebel.pl, pozostali mieli mniej więcej po równo do obsadzenia tego tortu. Chociaż tak naprawdę oddając zadość sprawiedliwości, to nikt nie miał większe stosika od stoiska na którym można było grać w kapsle!
To tylko część kapsli 😉
W tak krótkim czasie to można co najwyżej dostać oczopląsu, bo człowiek sam nie wie, gdzie zacząć i gdzie skończyć, a w kieszeni jeszcze smycz zwana telefonem komórkowym, jakby Mały Pirat chciał to musisz odbierać i meldować się gdzie jesteś 🙂 
 
Myślę ok. Muszę wykorzystać, co jest i namacalnie popatrzeć na tytuły, które są wyłożone do grania na stanowiskach u wydawców. Trafiam do Gier Leonardo, a tam leży wyłożony i rozłożony prototyp gry „Letnisko”. Świetnie, po Essen bardzo mnie ten tytuł zainteresował. Trafiam na miłego gościa z bródką (serdecznie pozdrawiam :), którym okazuje się Witold Janik. Proszę o garść informacji, a w zamian otrzymuję skróconą wersję instrukcji i przybliżony czas rozgrywki, a dodatkowo opis powstawania grafik i propozycję testowej rozgrywki, którą muszę niestety odmówić, bo czasu coraz mniej. Jedno jest pewne „Letnisko” trafia na celownik pirata! 220 kart, świetne grafiki, które trzymają klimat lat 20-30, a jakby tego było mało to pensjonaty, które pojawiają się na kartach są odwzorowaniem rzeczywistych pensjonatów z tamtych lat. Bardzo dobry pomysł. 
Pensjonat „Anulka”
…w Warszawie, mówiłem, że nazwy nie zapamiętam 😉
Następnie trafiam do stanowiska Phalanx Games Polska i przysłuchuje się tłumaczeniu zasad gry CLASH: Jihad vs. McWorld. Pan który wsłuchiwał się w zasady sprawiał wrażenie mało zainteresowanego i chyba spodziewał się po CLASH soczystej i prostej nawalanki, a nie tytułu w którym trzeba pomyśleć nad każdym ruchem aby uzyskać przewagę. Przyjął z radością, że ja dołączyłem do słuchania zasad i uciekł dalej ze spokojnym sumieniem. Na stanowisku Phalanx było dwóch miłych gości (w tym Matew w koszulce z logo Diablos Polacos), którzy bez problemu zaczynali tłumaczyć, co i jak z ich najnowszym tytułem CLASH. Na stołach rozłożony był właśnie niepoprawny politycznie CLASH oraz Świat Dysku. Chłopaki mówią, że najnowszy tytuł wydawnictwa cieszy się dużym zainteresowaniem, co mnie za to bardzo cieszy, bo „Teraz Polska” w świecie planszówkowym jest z pożytkiem dla nas wszystkich. Dowiaduję się, że dzień wcześniej był również konkurs związany z tytułem o „wiośnie arabskiej” i że nie jestem odosobniony dopatrując się z Lady J. „Szakiry” na jednym z kafli w szeregach świata McWorld 😉 Rozmawiamy o reakcjach ludzi na Essen i na GRAMY i muszę już uciekać, bo czuję w tylnej kieszeni, że Mały Pirat wzywa, a CLASH polecam i recenzji na mym blogu wypatrujcie.
 
Chłopaki z Phalanx i ich terroryści 😉
 
Było trochę po 14.00, gdy Mały Pirat zawezwał mnie na mecz robotów w piłkę nożną. Po meczu było jeszcze robienie miecza z balona i malowanie znaku Batmana na policzku. Chwilę przed 15.00 opuszczaliśmy festiwal GRAMY i jedno jest pewne warto tam być nawet na 2 godziny, a za rok w większym składzie wrócimy!

 

P.s. Tekst kończę chwilę po 24, a więc mamy już 19.11.2012 r., dlatego też część mojego wstępu cyt. „Dzisiaj…” trochę straciła już na świeżości 😉