Czas nas goni nieustanie i jak tu w gry grać i mądre podpowiedzi układać, gdy klepsydra tylko 30 sekund nam daje i ziarenkami piasku znać daje, że nasza tura się kończy, a dalej będzie tylko trudniej ale to wcale nie znaczy, że nudniej. Każdy opisuje, a następnie już tylko kończynami wymachuje i ewentualnie krótkie dźwięki w powietrze pluje. „Time’s Up” to ostatnia już impreza cyklu „REBEL.pl + gra = Impreza!” i trzeba przyznać bez kozery, że imprezy nam się udały i piracką łajbę nieźle rozbujały. Dla wydawnictwa REBEL.pl za wspólne imprezowanie dziękuję, a Was na ostatnią imprezę z kubkami rumu w garściach nawołuję!

Co w ładowni?

„Time’s Up” to łajba w nietypowym opakowaniu. Jest to ten sam model, co pudło od gry „Jungle Speed”. Z założenia prostokątne tekturowe pudło służyć ma tylko na samym początku, gdy nabywamy tą grę, a do samego zabierania gry na imprezy jest płócienny woreczek który znajdziemy w środku. Jako kolekcjoner nie jestem zwolennikiem tego typu opakowań. Wolę solidne pudło, niż worek. Worek jest zawsze bardziej podatny na uszkodzenia itp., itd. (dlatego ja pakuję wszystkie karty do worka, a później z powrotem do pudła 😛 ). Dodatkowo, gdy do worka wrzucimy wszystkie karty to instrukcję i książeczkę z notkami możemy wcisnąć godząc się  na pogniecenie, co dla kolekcjonerów jest niedopuszczalne. Agrr! W pudle znajdziemy: 1 worek; 1 notesik; instrukcję w wersji PL; 1 książeczkę – notki biograficzne; 220 kart.

Szklanym okiem o wykonaniu. Pudełko jest delikatne i nie nadaje się aby kłaść na nie inne łajby, bo zakończy się rozpłaszczeniem. Instrukcja i notki biograficzne wykonane w formie małych książeczek wydanych na dobrej jakość papierze. Karty to dobrej jakości standard, które utrzymane są w jasnej tonacji, a napisy na nich są wyraźne i czytelne. Dobre wrażenie robi także klepsydra, która jest mniejsza od tej z „Tabu” i jednocześnie zdaje się być solidniejsza i bardziej trwała. Tak naprawdę do wykonania nie można mieć żadnych zarzutów, a jedynie można marudzić, że nie lubi się gier przechowywanych w woreczkach i tyle.

Jak tym pływać i jaki kurs?

Do rozgrywki „Time’s Up” potrzebujemy według instrukcji minimalnie 4 osób, które zostaną podzielone na grupy i będą w kręgu własnej grupy próbować odgadywać postacie z kart. Gra z założenia bardzo podobna do recenzowanej niedawno gry „Tabu”, a jednak inna. W grze dostępnych jest 220 kart, a na każdej karcie występują dwie postacie, których tożsamość będą próbować odgadnąć poszczególne drużyny. Karty przedzielone są na dwa kolory: żółty i niebieski. W domyśle nazwiska występujące na żółtym tle są prostsze do odgadnięcia. Przed rozgrywką decydujemy, który kolor wybieramy do rozgrywki i przez całą rozgrywkę będą odgadywane wyłączne postacie z danego koloru.Karty tasujemy i wybieramy z całej tali 40 kart, które następnie rozdajemy pośród graczy (zdarzy się, że nie zawsze każdy będzie miał taką samą ilość). Do kart rozdanych każdy z graczy otrzymuje jeszcze dwie dodatkowe. Następnie gracze przeglądają swoje karty i odrzucają po dwie karty. Z pozostałych kart tworzy się jeden stos z którego będą dobierane karty przez „animatorów” (animator = podpowiadacz w „Tabu”). Rozgrywka podzielona jest na trzy rundy. Daną rundę rozgrywają wszystkie drużyny i następnie rozgrywana jest druga runda. Runda kończy się w momencie, gdy zostanie wyczerpany stos kart, a do każdej rundy wykorzystujemy te same karty.

W pierwszej rundzie wyznaczony animator drużyny ciągnie kartę i podpowiada, naprowadzając swoją drużynę na postać z karty. W tej rundzie animator może opisywać postać całymi zdaniami. Nie może natomiast stosować zdrobnień imion i nazwisk odgadywanej postaci. Nie może także wypowiadać pojedynczych liter alfabetu. Drużyna animatora może wielokrotnie próbować odgadnąć postać z karty. Kartę można odrzucić wyłącznie, gdy postać zostanie zidentyfikowana z imienia i nazwiska. Gdy piasek w klepsydrze się przesypie następuje tura następnego zespołu i tak do wyczerpania stosu kart. Następnie drużyny liczą punkty za odgadnięte karty i następuje druga runda.Druga runda odbywa się na tych samych zasadach do których dochodzą nowe zasady 🙂 Animator może wypowiedzieć tylko jedno słowo na temat odgadywanej postaci, a jego drużyna może tylko raz spróbować odgadnąć postać (zrobiło się wesoło 😛 ) Pomyłka nie kończy rundy, a po prostu animator sięga wówczas po kolejną kartę. W tej rundzie animator może również odrzucić kartę bez jej opisywania i sięgnąć po nową.Trzecia runda. Ta runda to zdecydowanie wyzwanie dla zespołu odgadującego hasło. Animator może opisywać postać z karty wyłącznie za pomocą gestów oraz dźwięków, przy czym nie można nucić melodii, a jedynie wydawać dźwięki typu: „hau hau”. Świetna runda do treningu pantomimy i ćwiczenia sylab ma potrzeby „Uga Buga”.Oczywiście wygrywa drużyna, która zdobyła najwięcej punktów po zsumowaniu punktów zdobytych w poszczególnych rundach.

Do abordażu, czy na dno?

Tu nie ma co rozważać dla miłośników „Tabu” i rodzinnych gier imprezowych to pozycja obowiązkowa. Już sobie wyobrażam, jak w trzeciej rundzie Wasza teściowa będzie kombinowała, jak tu przedstawić Bruce’a Lee, czy też Grzegorza Lato 🙂 (który nomen omen, dzieli kartę z lubianym przez wszystkich – Hannibalem Lecterem, znanym miłośnikiem świń i owiec ). Na kartach znajdziecie łącznie 440 postaci i to zarówno tych rzeczywistych, jak i tych znanych z filmów, kreskówek, czy też komiksów i książek. Cieszy bardzo, że na kartach znalazła się cała plejada postaci z naszego pięknego kraju nad Wisłą (jest też mój śmiertelny wróg Czarnobrody ale to już inne miejsce pochodzenia ;). Świetnym strzałem było dołączenie przez wydawcę książeczki z notkami biograficznymi postaci występujących na kartach. Zdecydowanie polecam przejrzeć przed rozgrywką i dać możliwość innym to zrobić.

Na minus można uznać, że kart mogłoby być jednak więcej, bądź też mogłyby być dwustronnie zadrukowane postaciami, co powiększyłoby dwukrotnie dostępne hasła. Na całe szczęście rzadko się trafia aby różne osoby opisywały daną postać używając takich samych słów, czy też gestów. Wydaje mi się również, że z uwagi na to, że są to konkretne postacie, a nie słowa, czasami trudniej będzie dla tych młodszych graczy i wyjdzie przewaga tych starszych stażem na tym świecie.

Niemniej jednak „Time’s Up” to powiew świeżego powietrza dla wszystkich miłośników rozwiązywania słownych kalambur i rodzinnych rozgrywek. Trzy rundy, a każda z nich coraz bardziej zaostrzona w swych regułach pozwoliły uwolnić nowe podkłady radości w rozwiązywaniu zagadek. Jest to pewniak na wszystkie imprezy rodzinne i bez obawy, że trzeba będzie tańczyć, czy śpiewać, co czasami powstrzymuje tych bardziej „sztywnych”. Kolejna gra imprezowa z toną miodu na pokładzie, w którą nie chodzi o zdobywanie punktów, a o świetną zabawę w gronie rodzinnym, czy też znajomych. Warto mieć na swojej półce. Polecam!Tekst i zdjęcia: Pirat Cristobal

Dane techniczne łajby
nazwa: Time’s Up
ładowność: od 4 do 12 piratów
wiek pirata: od 12 lat
czas rejsu:  45 minut
koszulki: 56 mm x 87 mm
stocznia: REBEL.pl

Kurs na BGG

Za przekazanie łajby dla wydawnictwa Rebel.pl dziękuję i do pływania na ich łajbach nawołuję!

Rebel

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułXXI Noc Planszówek. Relacja "Pegaziątka"
Następny artykułHide & Seek Piraci
Rach, ciach, trach! W pierwszej kolejności pudła z karciankami i kośćmi plądruje, bo szybkiej konfrontacji ciągle poszukuje i nad wyraz miłuje. Wytchnienia w rodzinnej kooperacji szuka, gdzie wspólnie z Lady J. i Małym Piratem przygody przeżywają i złym lordom brzydkie gęby obijają.