Poniższy artykuł pierwotnie ukazał się na blogu Pirat na planszy, który stał się częścią portalu Przystanek Planszówka

Imprez w pirackiej kajucie zawsze mało i gdy pojawi się pretekst, żeby na ląd zejść i dobrze się zabawić, a przy tym Lady J. nie doprowadzić do sztormowego humoru to ja zawsze chętnie, a przynajmniej bym chciał 🙂 Lady J. już się stara aby atrakcji na pokładzie nie zabrakło, a że były święta to pokład trzeba było wyszorować, żagle wyprać itp. Później jednak impreza już wrzała, co prawda w rodzinnym gronie ale „Jungle Speed” to taka pozycja, że emocji zapewni niemało i uwierzcie mi, że po kilku kubkach rumu wiele się działo!

Co w ładowni?

„Jungle Speed” tak samo, jak „Time’s up” melduje się na pokładzie w bardzo nietypowym i nielubianym przeze mnie pudełku. Prostokątne, tekturowe pudełko otwierane od strony jednego z węższych szczytów. Tektura z której wykonane jest pudełko niestety nie jest z tych najgrubszych przez co szybko przyjmuje na siebie oznaki używania i nie należy do niego się przyzwyczajać. W środku znajdziemy: 1 totem; 1 instrukcję w języku polskim; 1 woreczek; 80 kart do gry. Do jakości kart nie ma się o co przyczepić, standardowa dobra jakość i tylko można ponarzekać, że rozmiar samych kart jest niestandardowy, co oznacza, że żadnych koszulek, które zabezpieczyłyby karty przed zużyciem nie znajdziemy. Totem to kawał ociosanego drewna, który uszkodzeniu może ulec jedynie na skutek spalenia bądź piłowania 🙂 Woreczek to nic innego, jak właściwe opakowanie gry, które będzie służyło nam do transportu i przechowywania.

Jak tym pływać i jaki kurs?

Zasadniczo chodzi o to, żeby zostać nowym przywódcą plemienia, a żeby to zrobić należy pozbyć się wszystkich kart posiadanych w swojej puli. Zasady regulujące ramy w których będziemy walczyć o osiągnięcie tego szczytnego celu są, jak na grę imprezową przystało, bardzo proste. Po pierwsze  na środku stołu ustawiamy drewniany totem. Po drugie, tasujemy i rozdajemy wszystkie karty wśród graczy. Każdy z graczy tworzy własny stos kart zakrytych. Po trzecie, zgodnie ze wskazówkami zegara gracze odkrywają kartę wierzchnią z własnego stosu kart zakrytych i wykładają ją odkrytą przed siebie. W momencie, gdy na stole pojawią się karty o tym samym symbolu (nieistotny jest kolor symbolu), dochodzi do pojedynku i tu dochodzi do istnego szaleństwa 🙂 Pojedynek bowiem wygrywa osoba, która pierwsza złapie totem, a problem jest dodatkowo w tym, że symbole często różnią się drobnym elementem, który ciężko jest wyłapać w towarzyszącej atmosferze napięcia 😛 O pomyłki nietrudno. Osoba która przegra pojedynek musi zabrać do swojej puli wszystkie wyłożone dotychczas przez siebie kart i karty wyłożone przez zwycięzcę pojedynku oraz ewentualnie karty, które znajdują się pod totemem tzw. karniak.

Grę urozmaicają karty specjalne, które np.: wywołują pojedynek na kolory, a nie symbole, bądź też należy po prostu najszybciej chwycić totem niezależnie od wyłożonych kart. Dodatkowo karane są pomyłki i gdy ktoś się pomyli i chwyci totem, gdy pojedynku nie było (co w pierwszych partiach często się zdarza), musi zabrać do swojej puli wszystkie karty odkryte przez pozostałych graczy i karty z karniaka.

Do abordażu, czy na dno?

„Jungle Speed” to stary król gier imprezowych, który zadebiutował na rynku w 1997 r. Pomimo tych „nastu” lat na rynku jest to w dalszym ciągu pozycja obowiązkowa dla wszelakich klubów planszówkowych, gdzie młodzi adepci planszówek poznają temat. Niezmiennie również od lat jest to tytuł, który potrafi rozkręcić niejedną imprezę zarówno rodzinną, jak i w towarzystwie znajomych. Sprawdzi się także, jako tytuł dla początkujących graczy w każdym wieku, którzy nie szukają gier wysilających szare komórki, a czystego miodu z gry. Spostrzegawczość, szybkość w podejmowaniu decyzji i pewność chwytu to niezbędne cechy aby być nowym przywódcą plemienia. Sama rozgrywka jest szybka i pełna pozytywnych emocji i chociaż najlepszą grą imprezową jest dla mnie „Dobble” to „Jungle Speed” stoi wyłącznie o jedno oczko niżej.

Wadą, którą można wytknąć dla tej łajby to fakt, że słabo skaluje się przy minimalnym zestawie 2 osób. Robią się zbyt długie przestoje przez to, że kart jest całkiem sporo i potrafi się dłużyć nim dojdzie do pojedynku ale jest to częsta przypadłość gier imprezowych. Dwie osoby to przecież nie impreza, a jakieś „love story” 🙂

Macie swoją kolekcję najlepszych gier planszowych? To „Jungle Speed”, jako przedstawiciela gier imprezowych nie może tam zabraknąć. Polecam!

Tekst i zdjęcia: Pirat Cristobal

Dane techniczne łajby
nazwa: Jungle Speed
ładowność: od 2 do 10 piratów
wiek pirata: od 7 lat
czas rejsu:  ok. 15 minut
stocznia PL: REBEL.pl

Kurs na BGG

Za przekazanie łajby dla sklepu Gry Planszowe 24.pl dziękuję i do odwiedzania ich witryny nawołuję!

gryplanszowe24 logo