Wilk, koza i kapusta

Zwierzaki na łódeczkach

0

Poniższy artykuł pierwotnie ukazał się na blogu Pirat na planszy, który stał się częścią portalu Przystanek Planszówka

Ahoj! Dzisiaj kolejna łajba dla młodego narybku: „Wilk, koza i kapusta”. Karciany transport wodny dla zwierzaków wygodny, aczkolwiek niedoskonały i niejeden zwierzak nie dopłynie cały. Zeszły rok wydawnictwo Egmont nie próżnowało i mnóstwo fajnych tytułów dla dzieciaków zaserwowało (to rymowanie wstępniaków mnie wykończy 🙂 – samo przychodzi i odchodzi, kiedy chce, a nie kiedy ja potrzebuję). W styczniu „Łap zwierzaki” zrecenzowałem i bardzo wysoką notę dla tej łajby dałem, jak tym razem będzie poniżej się dowiecie, gdy ten tekst rozwiniecie.

Co w ładowni?

Małe kwadratowe pudło z solidnej, twardej tektury z grafiką tytułowych bohaterów w pastelowych kolorach  to właśnie „Wilk, koza i kapusta”. Kolorystyka przypominająca cenione przez moją familię „Łap zwierzaki” ale same właśnie zwierzaki bardziej naturalistyczne.W środku serce mechaniki, czyli karty. Hmm…wiem, że to kwestia gustu i małych łapek ale ja wolę, jak w grach dla mniejszych dzieciaków (gra od 6 lat), karty mają większy format, a raczej ten bardziej standardowy 56 mm x 87 mm, niż mini euro 45 mm x 68 mm. Wydaję mi się, że taki format jest trudniej podnieć z gładkiego stołu 😉 Nie rzutuje to jednak na całość oceny.

Karty stylistycznie również łudząco podobne do tych z przytaczanej powyżej łajby „Łap zwierzaki”, a więc  na kartach dwie poprzeczne belki, które mają najbardziej dynamiczną barwę i występują w różnych kolorach, natomiast dookoła biała obwódka, a centralnie w środku karty zwierzaki i inne elementy graficzne. Prócz kart w pudle znajdziecie kafle statków i kafel wyspy, które nie zostały wykonane z grubego kartonu, co może budzić obawę o ich wytrzymałość w łapkach młodszych graczy ale całe szczęście służą wyłącznie, jako ładownie i transport na stole i nie są trzymane przez całą grę w garści. To co mi się nie podoba to kolor morza. Domyślam się, że kolor ten został dobrany, jako ten który bliższy jest rzeczywistemu i faktycznie tak jest ale dla mnie wygląda, jak przybrudzona zgniła zieleń z przebarwieniami i jest mało radosny 🙂 Kolor ten nie przeszkadza tak na kartach, bo występuje wyłącznie na ośmiu ale kafle statków i wyspy są największe i ciągle na widoku.

Jak tym pływać, i jaki kurs?

Cel gry to przetransportować za pomocą statków jak największą ilość towarów z własnych zasobów na wyspę. Każdy z graczy na początku rozgrywki otrzymuje swoją talię zasobów, które oprócz kolorów są identyczne w składzie. Do przewiezienia mamy wilki, kozy i kapusty oraz psa, który będzie chronił towary przed pożarciem. Tak, tak właśnie przed pożarciem, bo jak myślicie kto lub co dopłynie całe na wyspę, gdy na pokładzie statku będzie kapusta, kapusta i koza, bądź kapusta, koza i wilk? Kłania się łańcuch pokarmowy i odwieczna potrzeba zaspokojenia głodu 🙂 Ładowność każdego statku to trzy towary, a we własnej turze możemy załadować wyłącznie jeden towar, co oznacza, że nie raz będziemy musieli pożegnać się z kozą bądź kapustą nim dojdzie ponownie do naszej tury.

W swojej turze gracz musi wykonać kilka akcji. Po pierwsze dociągamy kartę z talii statków i w ten sposób dowiadujemy się na jakim statku możemy zakwaterować nasz ładunek (w grze występują trzy rodzaje statków, każdego po 2 sztuki). Następnie wybieramy ładunek, który chcemy na statek położyć, pokazujemy pozostałym graczom, co wybraliśmy i kładziemy kartę na statku ale tu uwaga – wszystkie ładunki kładziemy zakryte na statki, tak aby nie było widać, co to za ładunek. W kolejnej akcji, która nie jest obowiązkowa możemy zagrać kartę wydarzeń, a są to karty, które wywołują interakcję między graczami i do tego negatywną 🙂 Mianowicie możemy: 1. zatopić wybrany statek (wówczas wszystkie zwierzaki przenoszone są na inne statki, a kapusta tonie); 2. wywołać silny wiatr i wówczas wybrany przez nas statek dopływa do wyspy nawet gdy jest pusty; 3. zaserwować zwierzakom chorobę morską i wszystkie zwierzaki z wybranego statku wracają do rąk ich właścicieli. Na konie tury dobieramy kartę ładunku na rękę i sprawdzamy, czy jakiś statek dopływa do wyspy. Statek dopływa do wyspy, gdy ma pełną ładownię (3 karty ładunku). Jeśli statek dopłynął to odkrywamy karty ładunku i sprawdzamy, jak łańcuch pokarmowy miał wpływ na zawartość. Ta karta, która nie została pożarta (ładunek mógł chronić również pies), pozostaje na wyspie i punktuje na koniec rozgrywki.

Gra kończy się, gdy wykorzystane zostaną wszystkie karty ładunku. Wówczas wszyscy gracze zabierają swoje karty z wyspy i podliczają zdobyte punkty (punktują wyłącznie karty ładunków, które udało się przetransportować na wyspę). Ładunki przynoszą różne punkty zwycięstwa, jeśli, a przedział punktów waha się od 1 do 3 punktów. Wygrywa ten gracz, który zdobył najwięcej punktów.

Do abordaży, czy na dno?

„Wilk, koza i kapusta” jest bardzo dobrym tytułem ale zasiadając do pisania tej recenzji cały czas miałem w głowie jedną myśl, która od dłuższego czasu mnie nachodziła. Mianowicie na rynku gier przeznaczonych dla dzieciaków wydawanych jest każdego roku mnóstwo gier i odnosiłem wrażenie, że recenzowany tytuł trochę mógł gdzieś zostać przytłoczony przez inne tytuły ale mam nadzieję, że wyniki sprzedaży temu przeczą, bowiem łajba ta zasługuje na uwagę dzieciaków i ich rodziców. Zdecydowanie jest to bardziej złożony tytuł niż „Łap zwierzaki” i bardziej wymagający. Dzieciaki w minimalnym wieku określonym dla tej łajby (6 lat) mogą mieć i mają trudności z opanowaniem całości. Wiem, wiem wszystko jest przecież proste ale należy patrzeć na tą grę również z perspektywy dzieciaków tych najmłodszych. Pierwsza sprawa dotyczy mechaniki, która w części jest typowym „memo” i w jednej chwili kart wyłożonych na statkach wcale nie jest tak mało do zapamiętania, a trzeba kontrolować karty wszystkich graczy. Dodatkowo należy pamiętać o zależnościach układu pokarmowego 🙂 Na szczęście naprzeciw wychodzą dodatkowe zasady, które pozwalają w przypadku gry z najmłodszymi na zagrywanie kart ładunków w sposób jawny i każdy ma cały czas pogląd na to, co jest już załadowane na statkach. Druga sprawa to karty akcji o których najnormalniej w świecie dzieciaki często nie pamiętają, a jak chcą użyć to nie pamiętają zasad szczegółowych dotyczących poszczególnych kart akcji. Niewątpliwie jednak, jedno i drugie wywołuje dużo emocji.

Gra bardzo dobrze sprawdza się z trochę starszymi dzieciakami (8-9 lat), które już grały w jakieś planszówki. Dzieciaki w takim przedziale wiekowym nie mają problemu z łączeniem zależności pokarmowej z zapamiętywaniem, co już jest na statkach (chociaż to w dalszym ciągu chyba największy problem dla graczy i tych dorosłych również). Na stole zdecydowanie częściej lądują również karty akcji, które potrafią zamieszać w ładowniach dryfujących łódek.

Reasumując macie dzieciaki, które już w coś grały i inne tytułu Egmontu rozjechały, grajcie i zwierzaki (kapustę też 🙂 na łódki upychajcie!

Tekst i zdjęcia: Pirat Cristobal

Dane techniczne łajby
nazwa: Wilk, koza i kapusta
ładowność: od 2 do 4 piratów
wiek pirata: od 6 lat
czas rejsu:  ok. 30 minut
stocznia PL: Egmont
koszulki: 45 mm x 68 mm (mini euro)

Kurs na BGG

Za przekazanie łajby do zrecenzowania dla wydawnictwa Egmont dziękuję i do pływania na ich łajbach nawołuję!

Kraina z kreska2

 

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
8
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułNalot chłopaków z 303 na piracką zatokę!
Następny artykułWelcome to the Rancho!
Rach, ciach, trach! W pierwszej kolejności pudła z karciankami i kośćmi plądruje, bo szybkiej konfrontacji ciągle poszukuje i nad wyraz miłuje. Wytchnienia w rodzinnej kooperacji szuka, gdzie wspólnie z Lady J. i Małym Piratem przygody przeżywają i złym lordom brzydkie gęby obijają.