Poniższy artykuł pierwotnie ukazał się na blogu Pirat na planszy, który stał się częścią portalu Przystanek Planszówka

303 Dywizjon Myśliwski im. Tadeusza Kościuszki, legendarny dywizjon wchodzący w skład 11 Grupy Myśliwskiej Royal Air Force (Królewskich Sił Powietrznych) był najskuteczniejszym dywizjonem RAF w Bitwie o Anglię, która rozpoczęła się w sierpniu 1940 roku. Zaliczone 126 zestrzeleń przy niewielkich stratach własnych okryło wszystkich członków dywizjonu chwałą dając nadzieję na zwycięską wojnę i chociaż ta trwała jeszcze kolejnych kilka lat, to duma z dokonań polskich pilotów napawa nas po dzisiejszy dzień. W 2010 roku w 70 -tą rocznicę bitwy Instytut Pamięci Narodowej wydał grę 303 autorstwa Karola Madaja.  Szybka gra wojenna dla dwóch osób, która chyba niespodziewanie nawet dla samego autora wygrała konkurs na Planszową Grę Wojenną 2010 roku organizowany przez Forum Strategie (strategie.net.pl), tym razem nad piracką kajutę nadlatuje i formację bojową prezentuje.

Co w ładowni?

Dywizjon 303 nadleciał w małym, poręcznym,  prostokątnym pudełku, które podkreśla mobilność i zwrotność dywizjonu. W środku klimatyczna plansza do gry wzorowana na mapie ze stołu sztabowego Centrum Dowodzenia RAF. Mapa wykonana z grubej tektury pokryta siatką sześciokątnych pól tzw. hexy, przedstawia południowo-wschodni kraniec Anglii z trzema lotniskami (Northolt, Tangmer i Rochford) dla sił aliantów i kanałem La Manche po drugiej stronie którego zlokalizowane zostały dwa lotniska sił niemieckich (Calais oraz Boulogne). Samoloty, które będą brały udział w starciu przedstawione zostały w formie okrągłych dwustronnych, tekturowych żetonów, które nie są może jakieś najpiękniejsze ale nie o to przecież w grze wojennej chodzi, a pewnie znawcy gier wojennych stwierdzą, że są to jedne z najładniej wydanych żetonów w grach wojennych. Żetony są funkcjonalne, czytelne i spełniają swoją funkcje bardzo dobrze, a to jest najważniejsze.

Oprócz powyżej opisanych elementów, w pudle przyciąga oko woreczek strunowy, w środku którego znajdziemy trzy ciekawie wyglądające kości k6, które będą nam niezbędne przy rozstrzyganiu starć oraz 12 drewnianych znaczników symbolizujących strzały, które będą oddawać nasze samoloty.

Całość dopina świetnie wydana i napisana instrukcja do gry, która wydana została w trzech językach: polskim, angielskim i czeskim. W instrukcji oprócz szczegółowo opisanych zasad popartych przykładami i rysunkami do nich, znajdziemy również biogramy trzech pilotów dywizjonu oraz bardzo fajny opis i porównanie maszyn biorących udział w starciu.

Jak tym pływać i jaki kurs?

303 Bitwa o Brytanię to asymetryczna gra planszowa dla dwóch graczy w której dowodzący samolotami Luftwaffe musi dolecieć do Londynu aby zbombardować miasto, natomiast dowodzący dywizjonem 303 za wszelką cenę stara się do tego nie dopuścić. Siły niemieckie mają do swej dyspozycji 5 myśliwców (Messerschmity i Heinkele) oraz 1 bombowiec.

Siły RAF w pierwszych turach rozgrywki dysponują 6 myśliwcami (Hurricane i Spitfire), które w 4 i 6 uzupełnione są o kolejne 2 myśliwce.

Grę rozpoczynają siły niemieckie od zmasowanego ataku myśliwców. Mogą poruszać się od 1 do 3 pól. Następnie myśliwce mogą dokonać ostrzału myśliwców RAF przy czym zasada jest taka, że w zależności od przebytej liczby pól różna jest liczba możliwych strzałów do oddania np. gdy myśliwiec poruszył się wyłącznie o 1 pole to ma możliwość oddania 2 strzałów, gdy poruszy się o 2 pola to tylko 1 strzał, a gdy przebędzie drogę 3 pół to nie może strzelać w tej turze w ogóle. Powodzenie ostrzału oddajemy w ręce pana Losu, bowiem to rzut kością decyduje, czy trafimy, czy też nie np. gdy mamy tylko 1 strzał to rzucamy jedną kostką, gdy 2 strzały mamy dwie kostki itd. Jeden trafny strzał oznacza uszkodzenie samolotu przeciwnika (ten do czasu naprawy na lotnisku nie może strzelać), dwa celne strzały to zestrzelenie (w przypadku niemieckiego bombowca muszą być 2 trafienia z rzędu w 1 turze aby został zestrzelony, 1 trafny strzał nie robi na nim wrażenia i nawet nie jest traktowany, jako uszkodzony ). Do jednego samolotu możemy strzelać z kilku swoich maszyn, co czasami zdecydowanie zwiększa zestrzelenia przeciwnej maszyny. Istotne jest przy tym to, że autor wpadł na świetny pomysł, który dodaje dużej dynamiki temu, co się dzieje na planszy. Mianowicie po każdym ostrzale i to niezależnie, czy trafnym, czy też nie, samolot, który dokonywał ostrzału nie stoi w miejscu, a musi się przemieścić na przeciwległą stronę samolotu do którego strzelał. Bombowiec może oddać wyłącznie 1 strzał i to przed swoim ruchem, który następuje po ruchu i ostrzale wszystkich jednostek niemieckich (chociaż nie ma przymusu poruszania swoich jednostek w każdej turze). Następnie przychodzi kolej na manewry sił RAF-u. Myśliwce Dywizjonu 303 mają takie same możliwości poruszania się i ostrzału (z wyjątkiem bombowca, którego po tej stronie konfliktu rzecz jasna nie uświadczysz), jak siły wroga.

W momencie gdy Dywizjonu 303 przeprowadzi swoje akcje kończy się tura. Gracze rozgrywają 8 tur, co symbolizuje problemy Luftwaffe z ilością paliwa do prowadzenia tak odległych bombardowań. Kolejne tury odznaczamy na wskaźniku paliwa umieszczonym w prawym górnym rogu planszy. W 4 i 6 turze RAF udziela wsparcia swoim jednostką i dostarcza po 1 dodatkowym myśliwcu w każdej z tych tur. Gra kończy się w momencie gdy bombowiec niemiecki wleci na jedno z pól symbolizujące miasto Londyn. Wówczas uznaje się, że Luftwaffe udało się osiągnąć cel i Londyn został zbombardowany. RAF zwycięża natychmiast, gdy strącony zostanie bombowiec niemiecki, bądź, gdy przetrwa całe osiem tur, a bombowiec w tym czasie nie pojawi się na niebie nad Londynem.

Do abordażu, czy na dno?

Pamiętam, że gdy pierwszy raz otworzyłem pudło i przejrzałem instrukcję (nie czytając jej), to pomyślałem sobie, no pięknie, piratowi latać się zachciało, a tu „kniga” pełna manewrów lotniczych itp., czyli łatwo nie będzie ale to było bardzo błędne myślenie. Okazało się, że jest to planszowa gra taktyczna dla wszystkich domorosłych taktyków, którzy nie wymagają od gry godzin dłubania w mechanizmie nim jednostki wyruszą do boju, a dla tych, co chcą szybkich, emocjonujących walk, które będą sprawiać ogromną przyjemność i to się udało. Na niedużej planszy i w oparciu o proste ale niebanalne zasady odwzorowano starcie pełne dynamicznych pojedynków, które zagościć mogą na stole każdego miłośnika planszówek, a dla wojennych rozgrywek ojciec kontra syn jest po prostu pozycją obowiązkową. W trakcie moich podniebnych pojedynków muszę przyznać, że bardzo rzadko udawało mi się obronić Londyn przed bombardowaniem i nawet Lady J. dawała mi łupnia. Z drugiej strony prowadząc siły niemieckie też nie ma jednej określonej ścieżki do zwycięstwa. Można skoncentrować atak i przebić się przez pierwsze myśliwce RAF-u już w pierwszych turach, bądź atakować po flankach aby je odciągnąć i rozproszyć, co umożliwi nam przebicie się bombowcem. Jednak czas upływa i z każdą turą jest go dla Niemców coraz miej, a w świadomości jest fakt, że dla RAF-u nadejdą posiłki. Naprawdę mała w swym wykonaniu i szybka gra, a dużo kombinowania i emocji.

Piętą achillesową gry jest niewątpliwie losowość, która  potrafi napsuć krwi i muszę przyznać, że kostki z 303 wyjątkowo mnie nie lubiły i bardzo często sprawiały mi psikusa, co kończyło się niecelnymi strzałami i przegranymi pojedynkami. Niestety nie ma tu mechanizmu ograniczającego losowość, bo nie można takowym nazwać możliwość oddania większej liczby rzutów kością, gdy atakujemy większą liczbą jednostek. Nie zmienia to faktu, że gra jest naprawdę bardzo dobra i powinna zagościć na stołach wszystkich miłośników gier wojennych, którzy mają mało czasu i nieduży stół, a wielką ochotę na podniebne bitwy. Zdecydowanie polecam.

Ps. Dla tych, co chcieliby posmakować rozgrywki przed zakupem proponuję zgrać w wersję online, którą znajdziecie tutaj.

Tekst i zdjęcia: Pirat Cristobal

Dane techniczne łajby
nazwa: 303
ładowność: 2 piratów
wiek pirata: od 10 lat
czas rejsu:  ok. 20 minut
stocznia: Instytut Pamięci Narodowej

Kurs na BGG

Za przekazanie łajby do zrecenzowania dla wydawnictwa IPN dziękuję i do pływania na ich łajbach nawołuję!