Poniższy artykuł pierwotnie ukazał się na blogu Pirat na planszy, który stał się częścią portalu Przystanek Planszówka

Bardzo mi się podoba sposób w jaki Instytut Pamięci Narodowej realizuje misję „Edukacja historyczna przez zabawę”. Trafiają w nasze pirackie łapy nowoczesne gry planszowe, które sprawdzają się właśnie, jako gry, a przy tym miażdżą swoja zawartością edukacyjną, która jest podana w interesujący i przystępny sposób. Taka jest właśnie dzisiaj recenzowana gra ZnajZnak. Edukacyjna odpowiedź na znakomitą grę imprezową Dobble.

Co w ładowni?

Już przy pierwszym kontakcie z grą pudło robi duże wrażenie ale nie przez to, że jest jakieś nadzwyczaj piękne ale przez to, że jest baaardzo ciężkie 🙂 Chwytasz i aż Cię korci aby sprawdzić, jak najszybciej, co tam siedzi w środku. Otwierasz, a tam 132 sztuki kwadratowych kart zapełnionych mnóstwem znaków i informacji historycznych. Karty wykonane z bardzo grubego kartonu i kojarzą się z grami kafelkowymi, a mając na uwadze, że jest to karcianka to praktycznie mamy do czynienia z kartami pancernymi. Nie ma najmniejszej obawy, że będą się wyginać i szybko zauważymy na nich ślady eksploatacji, jak to było w przypadku Dobble. Drugi element zawartości, który miał niebagatelny wpływ na ciężar pudła to karty pomocnicze. Duże kwadratowe, świetnie wydane na awersie których znajdziemy jeden symbol występujący w grze, a na rewersie nazwę symbolu, opis historyczny do tego symbolu oraz oznaczenie chronologiczne. Oczywiście w pudle znajduje się również instrukcja, która, jak przystało na grę edukacyjna zawiera wskazówki dla belfrów 😉 Trzeba przyznać, że całość wykonania od pudła przez instrukcje po karty do gry i karty pomocy to prawdziwy wzór, jak powinno wyglądać wykonanie nowoczesnej gry planszowej. Pełne 10 za wykonanie.

Jak tym pływać i jaki kurs?

Jak sam autor zadeklarował w instrukcji do gry, ZnajZnak jest twórczym rozwinięciem pomysłu autorów gry Dobble 🙂 Gra z założenia przeznaczona jest dla dwóch graczy przy czym z uwagi na liczbę zawartych kart, jednoczenie grać mogą 32 osoby (16 par). Kart zostały podzielone na 13 zestawów oznaczonych literami od A do N. Wybieramy zestaw którym będziemy grać i zaczynamy rozgrywkę. Każdy ma swój stos 5 kart z którego równocześnie wyciągamy spodnią kartę na stół i zaczyna się gorączkowe poszukiwanie symbolu łączącego karty i tu się zaczyna ostra zabawa. Okazuje się bowiem, że pomimo tego, iż część z nas dawno już skończyła szkołę podstawową i uważa się za najmądrzejszych na świecie to nie mamy pojęcia o tym, jak nazywa się spora część symboli i postaci na kartach. Pewnie z widzenia znamy ale jaka jest nazwa ? Zaczynają się teksty w stylu „No, ten no…ten łysy” , „Mieczyk!”, „Koniczyna!”, a więc standardowo, jedziemy organem wzroku i odwołujemy się do wyglądu aby ratować skórę i nazywać coś, co leży przed nami. Wydaje mi się, że to właśnie dzieciaki  mają w tej grze przewagę nad nami, bo są świeżo po kontakcie z lekcją historii i dają nam mocnego pstryczka w nos, a co czasami się nam należy 😉 Gdy dobrze nazwiemy symbol łączący karty, wyłożona przez nas karta trafia do stosu przeciwnika, gdy się pomylimy wraca do nas. Gra kończy się, gdy któryś z graczy pozbędzie się wszystkich kart z ręki.

Do abordażu,czy na dno?

ZnjaZnak jest wzorowym przykładem gry edukacyjnej, która trafia do młodych ludzi i nie tylko. Gra mimo wszystko odrobinę różni się w rozgrywce od tego, co znamy w Dobble, a zachowuje przy tym emocje i presję czasu, które znamy z pierwowzoru. W pierwszych partiach słabsza jest dynamika, bo ciągle jest jeszcze mnóstwo znaków, których nazw nie pamiętamy. Pomimo tego, że w grze istnieje opcjonalny sposób rozgrywki zwany „Rozgrzewką”, w którym nie musimy nazywać symboli, to zdecydowanie przyjemniej się gra w sposób właściwy, gdzie musimy rozruszać nasze zwoje mózgowe aby wydusić coś ze swojej pamięci. Jednakże aby złapać „o co chodzi” można śmiało wypróbować prostszy wariant, a z młodszymi dzieciakami to już obowiązek.

Powala ilość informacji historycznych zawartych w tym pudełku. Każdy symbol z karty na rewersie karty ma wskazaną nazwę i przedział chronologiczny w historii Polski. Świetne są karty pomocy, które mogą być wykorzystane na lekcjach historii nawet bez udziału gry. Na każdej z nich znajduje się duży czytelny znak, a na odwrocie szeroki opis historyczny. Zresztą sama gra jest idealnym sposobem na luźniejsze poznawanie historii w trakcie lekcji z tego przedmiotu. Wiedza którą zdobywamy w trakcie rozgrywki napływa do nas w sposób płynny i niewymuszony, a z czystej ciekawości i przyjemności płynącej z rozgrywki. Jesteśmy po prostu ciekawi, co kryje się pod danym symbolem.

To co jest strzałem w 10 jeśli chodzi o edukację, będzie niestety sporym utrudnieniem w rozgrywkach domowych w szczególności z tymi młodszymi graczami, którzy po prostu nie znają znaków, a liczba ich występujących na wszystkich kartach może dzieciaki przytłoczyć i zniechęcić. W tej grze, chyba, jak w żadnej innej o tak prostej mechanice, będzie widoczna różnica w grze tych, co już grali i znają większość znaków, a tych, co poznają znaki. Gdybyśmy więc spojrzeli na to pudło nie jak na grę edukacyjną, a jak na familijną imprezówkę, to Dobble ma tą przewagę, że symbole występujące tam na kartach są  przystępne nawet dla najmłodszych dzieciaków, a więc pod strzechą dla ZnajZnak będzie trudniej niż w sali lekcyjnej.

Tekst i zdjęcia: Pirat Cristobal

Dane techniczne łajby
nazwa: ZnajZnak
ładowność: od 2 do 32 piratów
wiek pirata: od 10 lat
czas rejsu:  ok. 10-15 minut
stocznia: Instytut Pamięci Narodowej

Kurs na BGG

Za przekazanie łajby dla wydawnictwa IPN dziękuję i do pływania na ich łajbach nawołuję!

Logo-IPN-z-nazwą

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
9
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułKaraluchy na pokładzie!
Następny artykułPożywna sałatka z chrupiącymi dodatkami.
Rach, ciach, trach! W pierwszej kolejności pudła z karciankami i kośćmi plądruje, bo szybkiej konfrontacji ciągle poszukuje i nad wyraz miłuje. Wytchnienia w rodzinnej kooperacji szuka, gdzie wspólnie z Lady J. i Małym Piratem przygody przeżywają i złym lordom brzydkie gęby obijają.