Cthulhu, hop do wora!

0

1, 2, 3 Cthulhu patrzy,

4, 5, 6 Cthulhu chce jeść,

7, 8, 9 Cthulhu jedną kość ma i kultystów nią ogrywa,

10 Nieważne, co na kości wypadnie Cthulhu i tak w końcu wszystkich dopadnie!

Aaaa! Mam już tylko jeden żeton Poczytalności! Szaleństwo jest już blisko!

Każdy ma w swojej kolekcji grę, która z niezrozumiałych do końca przyczyn i wbrew zdrowemu rozsądkowi sprawia dla swojego posiadacza ogromną przyjemność z każdej minuty obcowania z nią. W moim przypadku jest to Cthulhu Dice. Chociaż nie jest pięknie wykonana, a zasady to nic więcej niż szczęście w turlanie i to jeszcze tylko 1 kością! Z grą Cthulhu Dice, a właściwie microgrą 😛 miałem kontakt tuż po premierowym rozczarowaniu łajbą Znak Starszych Bogów. Wygórowane oczekiwania odnośnie klimatu, który w przypadku Znaku był budowany od samego początku przez wydawcę i super wykonanie zostały zgniecione niczym kultysta przez Cthulhu, gdy się okazało, że klimat został zamordowany przez okrutną LOSOWOŚĆ (najstraszniejszy potwór ze wszystkich znanych w planszówkowym świecie 😛 i beznamiętne turlanie.

Cthulu Dice okazało się w pewien sposób oczyszczeniem. Gra od której już po samym wyglądzie nie oczekujemy zbyt wiele, daje nam właśnie tyle ile potrzeba. Kilka, kilkanaście minut niezobowiązującej zabawy, która sprawia nieskrępowaną przyjemność. Co kryje w sobie Cthulhu w minimalistycznej wersji? Spójrzcie sami!*

Zapraszamy do oglądania!


 

* woreczek do którego zapakowany zostaje Cthulhu Dice nie wchodzi w skład zestawu i należy sprawić go sobie na własną mackę 😉