Hooop! Recenzja

1

Recenzja gry Hooop! pierwotnie ukazała się w trzech częściach. Dla wygody czytelników, zamieszczamy całość w formie jednego artykułu.

PoprzedniNastępny

1. Hop do pudła z Hooop!

Gdyby zatrzymać przypadkową osobę na ulicy i zapytali dla kogo są gry planszowe, odpowiedziałby pewnie, że to zabawa typowo dla dzieci. Może wymieniłby przy okazji kilka gier: Chińczyk, Grzybobranie, może Warcaby. Co ciekawe: gdyby zapytać miłośnika planszówek, który nie stroni od możliwości zagrania w takie tytuły jak Caylus, Mage Knight czy Twighlight Imperium o grę dobrą dla 6 latka, która jednocześnie nie będzie nudziła rodzica, bardzo prawdopodobne, że będzie miał problem, by wskazać jakikolwiek tytuł.

Wokół gier planszowych narosło wiele stereotypów. Jednym z nich jest to, że jest to rozgrywka dla dzieci. Kolejnym jest to, że przy grach dla dzieci, miłośnik planszówek nie będzie mógł dobrze się bawić. Są też inne, jak ten, że gry logiczne nie są atrakcyjne dla pięciolatków.

Logika, góry, jaskinie, smoki i… żaby

Glik, Qubix, K2, Jaskinia, Drako. Chyba większość graczy kojarzy te tytuły oraz ich autora. Adama „Folko” Kałużę. Recenzja K2 i Jaskini pokazała, że po jego grach możemy spodziewać się naprawdę wiele. Hooop! to gra adresowana do dzieci i ich rodziców zatem ważny będzie punkt widzenia nie tylko gracza i recenzenta, ale także dziecka i rodzica którzy są głównymi adresatami tej gry. Czy w tej kategorii  zasłuży ona na wysoką ocenę? Czy udało się w pudle zamknąć grę logiczną, która pozwoli pogłówkować starszym graczom a nie będzie nużyć młodszych? Czy łamie ona stereotypy przed chwilą przytoczone? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w trzyczęściowej recenzji. W tej części skupie się na zawartości pudła, które dostajemy od Granny.

Hooop! do pudła

Hooop! zostało zamknięte w dużym pudle. Na samym początku pojawia się dysonans: jako recenzent oceniam to negatywnie. Choć jest ono atrakcyjne to znajduje się w nim sporo powietrza i zajmuje ono niepotrzebnie dużo miejsca na półce. Brak w nim jakichkolwiek przegródek, zatem podczas transportu wszystkie elementy się mieszają. Jednak powinienem wczuć się w rolę dziecka, które dostaje duże pudełko z ładnymi grafikami. A duże pudło to wielka tajemnica i radość jej odkrywania. Radość tym większa, że Wydawnictwo Granna postarało się, by jakość wykonania pozostałych komponentów nie budziła większych zastrzeżeń.

Królestwo żab

W pudełku znajdziemy dużą planszę, przedstawiającą staw pełen lilii wodnych (choć ktoś kto lepiej zna się na roślinności wodnej może inaczej je nazwie). Jest ona dwustronna: w zależności od liczby graczy, będziemy wybierać inną stronę planszy. Na niej rozkładane są kładki, które łączyć mają liście rozłożone równomiernie na stawie. Są także „domki”, czyli połówki liści, które dokładane są obok planszy. To na nich rodziny skaczące płazy rozpoczynają rozgrywkę i to one stanowią cel gry.

Zatem mamy staw, pełen zielonych roślin, kładek, domki, brakuje jeszcze …. Żab. A te stanowią element, który przyciąga uwagę każdego kto zasiada do Hooop!.

Najczęściej gry logiczne kojarzą się z abstrakcyjnymi pionkami (jak w warcabach). Tutaj dostajemy po trzy małe żabki w 4 kolorach. To detal, który bardzo cieszy. Kolorowe, z wyłupiastymi oczyma i wypustkami na plecach. Dodatkowo pudle znajdziemy także 16 kart specjalnych, o których napisze więcej w następnej części recenzji.

Na koniec instrukcja. Żabie królestwo rządzi się określonymi zasadami. Spisanymi w kilkustronicowej książeczce, zawierającej przykłady ruchów. Jak przystało na grę logiczną, reguły nie pozostawiają wątpliwości co do interpretacji. Zarazem jak przystało na grę dla dzieci: są one bardzo proste do wytłumaczenia.

Wszystko to tworzy prawdziwe żabie królestwo.

Ekosystem miły dla oka

Całość prezentuje się atrakcyjnie. Piotr Socha dołożył starań, by szata graficzna przyciągała oko dziecka, a zarazem nie męczyła oka dorosłego gracza. Jest kolorowa, zabawna ale nie pstrokata.

Jest tylko jeden mankament – sposób składania planszy. Niestety w po jakimś czasie w miejscu zgięcia mogą pojawić się widoczne ślady użytkowania.

Wiedząc już co znajdziemy w pudle, pozostaje przyjrzeć się zasadom panującym w stawie. Ale o tym w następnej części recenzji…. 

PoprzedniNastępny