Mały Książę książka Antoine’a de Saint-Exupery’ego, która zadebiutowała w 1943 r. doczekała się mnóstwa wydań i ogromu sprzedanych egzemplarzy ale pewnie sam autor nie mógłby przypuszczać, że w 2013 r. zadebiutuje na rynku familijna gra planszowa (kafelkowa) inspirowana przygodami księcia. Gra Mały Książę: Stwórz mi planetę autorstwa Antoine Bauza i Bruno Cathala, która dzięki staraniom wydawnictwa REBEL.pl miała premierę na naszym rynku w marcu tego roku, szturmem wdarła się na stoły graczy i podbiła ich serca. Jak to było w naszym przypadku ze służbą księcia na pokładzie dowiecie się poniżej.

Co w ładowni?

 Mały Książę jak na arystokratę przystało ma zacne wydanie. Otwieramy twarde kartonowe pudło, a w środku świetnie dopasowana plastikowa wypraska w której wszystkie kafelki (80 sztuk) i znaczniki punktacji (5 sztuk) znalazły swoje miejsce w przygotowanych otworach. Nic nie fruwa po wypchanym powietrzem pudle. Same kafle wykonanie również z twardego i grubego kartonu, a ich wymiary są całkiem spore dzięki czemu nie ma problemu z chwytaniem kafli na płaskiej powierzchni stołu. Na kaflach umieszczone zostały grafiki znane z książki, co zapewniło zachowanie rozpoznawalnego oryginalny stylu, a jednocześnie przyciąga oko zarówno dorosłych graczy, jak i tych najmłodszych. Całość wykonania wraz ze znajdującą się w środku instrukcją stoi na bardzo dobrym poziomie i można rzec, że stanowi świetny przykład współczesnych gier planszowych, które już samym wykonaniem mogą przyciągać nowych graczy do stołu.

Pomysłowo ale niekoniecznie praktycznie został wykonany tor punktacji, który umieszczony został na zewnętrznej stronie dna pudła. My w trakcie rozgrywek nie używaliśmy toru w ogóle ale myślę, że przyda się dla najmłodszych graczy, gdy będą grać przynajmniej w trzy osoby.

Jak tym pływać i jaki kurs?

Mały Książę to gra kafelkowa w której od 2 do 5 graczy buduje swoja planetę z dostępnych kafli. Planeta składa się z 16 kafli (pole 4 x 4), a na jej zbudowanie mamy dokładnie 16 rund. Mając na uwadze fakt, że przecież planeta sama w sobie to nie taka prosta sprawa, to i do zbudowania naszej planety są niezbędne różne kafle.  Mamy więc kafle, które będą tworzyły wnętrze naszej planety (jaśniejsze kafle) oraz kafle, które będą znaczyły krawędzie naszej planety (kafle na których w części widoczne jest niebo). Na wszystkich kaflach przedstawiających naszą planetę znajdziemy ławeczki, latarnie, baobaby, wulkany, róże oraz kilka gatunków zwierząt i inne elementy, które będą nadawały indywidualny charakter naszej planecie, a jednocześnie na koniec rozgrywki będą dla nas punktowały, bądź trochę nam punktów zabiorą. Naszą planetę odwiedzają również goście znani z kart książki, którzy zawładną czterema skrajnymi kaflami przestrzeni wokół naszej planety.

Mały Książę oferuje dwa różne warianty rozgrywki zależne od liczby osób siedzących przy stole. Mianowicie inne częściowo są zasady w przypadku rozgrywki dla 3 osób i wzwyż, a inne w przypadku gry dwuosobowej. Różnica w zasadach ma wpływ na samą rozgrywkę nadając jej odrobinę innych charakter. Najważniejsze jednak jest to, że pomimo zmian w zasadach, gra naprawdę sprawia ogromną przyjemność w każdym z wariantów, co nie jest częstym przypadkiem. Ba, śmiało napiszę, że uważam, iż Mały Książę jest jednym z najlepszych tytułów dla dwóch osób, w których to taki wariant jest tylko wariantem dodatkowym.

Zacznijmy jednak od wersji gry dla trzech i więcej graczy. Na środku stołu lądują wszystkie kafle z podziałem na grupy przedstawiające określone części planety oraz postacie gości, którzy zawitają na orbicie naszej planety (łącznie tworzymy 4 stosy kafli). Tura gracza zaczyna się od wyłożenia na środek stołu odkrytych kafli z jednego stosu w liczbie równej liczbie graczy biorących udział w grze. Następnie gracz ten wybiera jeden z kafli do budowy swojej planety i wskazuje gracza, który następny w kolejności będzie dokonywał wyboru. Ostatni z graczy bierze ze stołu kafelek, który pozostał ale w ramach rekompensaty to ten gracz rozpoczyna kolejną turę.

Maly Ksiaze 05

W przypadku wariantu dla dwóch osób zastosowano fajną zmianę, która daje sporo miejsca na blef i w prosty sposób uatrakcyjnia rozgrywkę. Gracz na początku swojej tury dobiera ze stosów trzy kafle i wykłada je na stół w taki sposób aby dwa z nich były odkryte, a jeden zakryty. Drugi z graczy dobiera dla siebie jeden z tych trzech kafli, następnie kafelek dobiera gracz, który wykładał kafle, a ostatni kafel ląduje do pudła. Pomyślcie sami ile tu jest podpuszczania i kombinowania aby wprowadzić w błąd naszego przeciwnika.

Więcej zasad nie ma ale przy budowie planety należy mieć kilka rzeczy na uwadze. Na koniec rozgrywki bowiem będziemy przeliczać ile punktów zdobyliśmy za zbudowaną planetę. Punkty zdobywamy za to, co na naszej planecie się znajduje, a co będzie punktowało na naszej planecie zależy od tego, jakich sobie dobraliśmy na nią gości. Jak to wżyciu bywa 🙂 Gości mamy za każdym razem czterech ale każdy z nich za co innego daje punkty i to właśnie pod gości odwiedzających naszą planetę musimy planować budowę.

Na przykład ogrodnik daje nam 7 punktów za każdy baobab na planecie ale cwaniak już nie wspomina przy tym, że trzy baobaby na planecie = zero punktów za każdy, czyli maksymalnie opłaca się mieć dwa aby zapunktować u ogrodnika. Myśliwy rzecz jasna punktuje zwierzaki, które są na planecie i policzy po trzy punkty za każdy gatunek. Astronom romantyk skłonny jest dorzucić 2 punkty za każdy zachód słońca, który zobaczy nad planetą. Łącznie mamy 11 indywiduów, w tym samego Małego Księcia, a każdy z nich co innego lubi i czego innego oczekuje. Uważać też należy na wulkany, bo kto na koniec rozgrywki ma ich najwięcej musi policzyć sobie punkty ujemne w liczbie równej liczbie wulkanów występujących na jego planecie.

Grę wygrywa gracz, który po przeliczeniu wszystkich modyfikatorów, zdobył najwięcej punktów.

Do abordażu, czy na dno?

Mały Książę, jak na urodzonego arystokratę przystało wdarł się na planszówkowe salony z elegancką i spójną mechaniką, która dodatkowo pomimo różnic zależnych od liczby osób biorących udział w rozgrywce sprawdza się zarówno, jako gra dla dwóch osób ale również gdy do stołu zasiądzie więcej graczy. Swoją nieskomplikowaną mechaniką i przyjemną dla oka oprawą Książę podbił serca przede wszystkim graczy preferujących rozgrywkę familijną. Mały Książę sprawdzi się również, jako tytuł dla zupełnych „świeżaków”, którzy chcą rozpocząć przygodę z planszówkami. Tu nikt nikogo nie goni i można spokojnie myśleć nad tym z jakich dostępnych kafli będziemy rozbudowywać naszą planetę. Należy jednak przy tym mieć na uwadze, że w całej rozgrywce znalazła się również negatywną interakcję, którą ja bardzo lubię, a która tutaj przybiera formę świadomego podbierania kafli, które może niekoniecznie są nam niezbędne ale dzięki temu przeciwny gracz nie zwiększy puli swoich punktów. Tak, trzeba zerkać w którą stronę idzie rozwój planet pozostałych graczy.

Doświadczeni gracz również znajdą przyjemność w obcowaniu z kafelkowym Księciem. Oczywiście z uwagi na prostotę zasad i krótki czas rozgrywki nie jest to tytuł, który będzie stanowił główną pozycję planszówkowego wieczoru „twardych” graczy ale może stanowić bardzo przyjemne wprowadzenie do takiego wieczoru. Spora liczba możliwości punktowania zestawów poszczególnych kafli zapewnia ciekawą rozgrywkę i możliwość pokombinowania bez jednej słusznej drogi do zwycięstwa. Oczywiście trudno byłoby złotą taktykę znaleźć z uwagi na dużą losowość gry. Pierwsza kwestia to sprawa niewiadomej, jakie kafle w danym momencie pojawią się na stole, a druga sprawa to kolejność dobierania kafli, bo nie wiemy, czy w danej turze będziemy mieli szansę sięgnąć po interesujący nas kafel, czy też ktoś nas uprzedzi. Tak, losowość dla doświadczonych graczy może trochę doskwierać.

Reasumując jeśli lubicie gry rodzinne (musicie przy tym wiedzieć, że w tej grze punktuje pijak, co nie każdemu może spodobać się na stole rodzinnym), a dodatkowo bardzo lubicie gry o mechanice w której sercem są kafle to nie zastanawiajcie się, bo to tytuł, który warto mieć na swojej półce. No i może nareszcie Mondo trochę odpocznie 😉Ocena: 9/10

Dane techniczne łajby

nazwa: Mały Książę
ładowność: od 2 do 5 piratów
wiek pirata: od 8 lat
czas rejsu:  20-30 minut
stocznia PL: REBEL.pl

Kurs na BGG


Za przekazanie łajby dla wydawnictwa REBEL.pl dziękuję i do pływania na ich łajbach nawołuję!

Rebel

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
9
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułStrajk! Skok do wolności – unboxing.
Następny artykułNowa marka w świecie RPG
Rach, ciach, trach! W pierwszej kolejności pudła z karciankami i kośćmi plądruje, bo szybkiej konfrontacji ciągle poszukuje i nad wyraz miłuje. Wytchnienia w rodzinnej kooperacji szuka, gdzie wspólnie z Lady J. i Małym Piratem przygody przeżywają i złym lordom brzydkie gęby obijają.