Rok 1863

0

Recenzja gry Rok 1863 pierwotnie ukazała się w trzech częściach. Dla wygody czytelników, zamieszczamy całość w formie jednego artykułu.

Poprzedni

1. Przygotowanie do powstania

Nikczemny rząd najezdniczy, rozwścieklony oporem męczonej przezeń ofiary, postanowił zadać jej cios stanowczy: porwać kilkadziesiąt tysięcy najdzielniejszych, najgorliwszych jej obrońców, oblec w nienawistny mundur moskiewski i pognać tysiące mil na wieczną nędzę i zatracenie.*

Edukacyjna gra karciana

Jakiś czas temu dotarła do mnie paczka z niewielkim, ale rzucającym się w oczy pudełkiem, na którym widnieje napis „Rok 1863” a dalej „edukacyjna gra karciana”. Na nim oprócz informacji, że jest to pierwsza w Polsce gra o Powstaniu Styczniowym znalazłem logo nieznanego mi wydawnictwa Alter. Tematyka gry nawiązuje do powstania, do którego Polacy nie byli odpowiednio przygotowani, a co za tym idzie, było z góry skazane na porażkę…

Nie znani mi dotąd autorzy i wydawnictwo, tematyka powstańcza oraz informacja o charakterze edukacyjnym gry. Nie ukrywam, że przed otwarciem pudełka pojawiła się we mnie obawa, iż to wszystko może zapowiadać rychłą klęskę i szybkie odłożenie pudła na półkę. Czy tak się stało? To mają pokazać trzy części recenzji, w których skupię się na kwestiach wykonania, mechaniki i wreszcie ostatecznej oceny.

Przegląd wojsk

Na widok takiej potęgi, tyle razy nasz oddział przewyższającej, byliśmy przekonani,  że najdalej za dwa, trzy tygodnie staniemy w Warszawie. Wszyscy mniej więcej składający partye, byli, jak najlepiej usposobieni, grzmiący śpiew: »My Polacy, my rodacy«, nic ustawał.**

Gra „Rok 1863” zaskakuje pudelkiem, które stylizowane jest na drewnianą skrzynkę. Pomysł na pierwszy rzut oka bardzo ciekawy, jednak, jak się okazuje, nie do końca trafiony. Po zerwaniu folii okazało się, że jeden z boków pokrywy już jest rozerwany. Przypuszczam, że jest to wada akurat otrzymanego egzemplarza. Dodatkowo część komponentów nie jest dostosowana do rozmiaru pudła. Nie zważając na te niedociągnięcia rozpocząłem przygotowanie do powstania….

Na przodzie szła tedy szpica, .dwóch kawalerzystów w popielatych ułankach, w rogatywkach czerwonych z białym barankiem i z białem piórkiem, na tęgich koniach, przy pałaszach, z pistoletami w olstrach: byli to chłopcy na schwał, jak malowani.**

W pudełku znajdziemy 110 kart a w śród nich: karty pól bitew, dowódców, moskali, rozkazów, pomocy i kartę „skalowanie gry”. Na większości z nich znajdziemy ciekawe rysunki i cytaty przybliżające czasy powstania. W przypadku kart pól bitwy, moskali i dowódców każdy rysunek jest inny. Łącznie kilkadziesiąt prac autorów anonimowych, jak i bardzo znanych, choćby dzieło Wojciecha Kossaka na karcie „manifestacje patriotyczne”. Zarówno w przypadku cytatów i grafik, zawsze podany jest ich autor, co w grze edukacyjnej jest bardzo ważne.

O paręset kroków za szpicą – awangarda; kilkadziesiąt koni, także ułanów, jak ci dwaj na szpicy, szerokie, białe szablice, miny do stu dyabłów, nasi! nasi! konni, zbrojni, Bożeż mój, Bożel!**

Autorzy gry postawili na prostotę, aby gra faktycznie mogła spełniać cele edukacyjne. Jeżeli chodzi o elementy mające wpływ na mechanikę to przedstawione są one za pomocą okrągłych ikon (inicjatywa, amunicja i koszt zagrania karty), pod nimi, w większości przypadków znajduję się opis działania karty a w przypadku kart oddziałów, także ikonki dwóch kostek, które będą istotne przy ustalaniu strat podczas starć.

Znowu paręset kroków za awangardą idą strzelcy; popielate bluzki, karabinki, krótkie z ogromnymi płaskimi bagnetami, ludzi około 200. Byli to tak zwani Galicyanie, przeważnie bowiem składała się ta kompania z Galicyanów. **

Wśród kart znajdziemy także pomoce graczy, na których z jednej strony mamy informację o poszczególnych etapach rundy, a z drugiej tabelę punktów chwały. Za to, że karty te występują od razu w czterech egzemplarzach należą się pochwały dla wydawcy. Ostatnią z kart jest karta „skalowanie gry”, która wzbudziła niemałe zaskoczenie przed pierwszą rozgrywką. Znajdziemy na niej informację, które z kart bitew należy odrzucić w zależności od liczby graczy zasiadających do rozgrywki. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że… w instrukcji nie wspomniano o skalowaniu ani słowem. Wśród 110 kart łatwą przeoczyć tę jedną, która ma duże znaczenie dla samej rozgrywki.

Nie sądzę by było to działaniem celowym, ale wykonanie kart przywołuje na myśl sytuację powstańców, którzy nie byli do niego dobrze przygotowani. Tektura z której zostały one zrobione jest dość cienka, a noże którymi były cięte raczej nie należały do najostrzejszych, gdyż na wielu kartach widać niedocięte fragmenty, albo lekko postrzępione boki. Cztery podstawowe typy kart teoretycznie różnią się od siebie rewersem: grafiką oraz jego kolorem. W praktyce rewersy poszczególnych kart (nawet tego samego typu) mają różne odcienie. Gdy zestawimy karty rozkazów i moskali ciężko odróżnić talie po kolorach. Na szczęście sytuację ratuje „pieczęć” z opisem typu talii.

Dalej szły furgony z bronią amunicyą, a z tylu znowu aryerrgarda z piechoty i kawaleryi złożona. Razem z górą było tysiąc ludzi, którzy stanowili połączone partye Czerwińskiego i Zarpłachty. **

Powstańcy potrzebują broni i amunicji, choć tej niestety nie ma zbyt wiele. Podczas rozgrywki równie ważne jak karty rozkazów, okazują się zasoby amunicji poszczególnych graczy, przedstawione za pomocą żetonów o różnych nominałach. Te, choć solidne, również w wielu wypadkach są nierówno wycięte. Pozostałe żetony, po dwa na gracza, służą do zaznaczania punktów chwały na kartach chwały. Jest także kostka, ot zwykła niczym się nie wyróżniająca niezbędna by wykonywać testy strat uczestników poszczególnych bitew.

Za nimi szli kosyniery, potem znów strzelcy, w dubeltówki i pojedynki uzbrojeni, potem ochotnicy, którzy mieli dopiero jutro broń, otrzymać, i do których przyłączyliśmy się. **

Wreszcie wspomnieć należy o instrukcji. Niedużej broszurze, która, podobnie jak karty punktów chwały, ma większy format niż pudełko. Zasady są dość dobrze opisane, jednak jej mankamentem jest użyta czcionka, na tyle mała, że przypomina czcionki ze ściąg tworzonych przez uczniów…. Choć sama lektura nie zajmuje wiele czasu, a zasady są proste do przyswojenia, to ze względu na bardzo mały druk, nauka zasad może być dość męcząca. Warto pamiętać, że gra edukacyjna to nie tylko narzędzie dla nauczycieli. W nietypowy sposób historię mogą chcieć przybliżyć młodemu pokoleniu także dziadkowie, a dla tych mały druk może być sporą przeszkodą.

Po straszliwéj hańbie niewoli, po niepojętych męczarniach cisku, Centralny Narodowy Komitet obecnie jedyny, legalny Rząd Twój Narodowy, wzywa Cię na pole walki juz ostatniej, na pole chwały i zwycięztwa, które Ci da i przez imię Boga na Niebie dać przysięga, bo wie, ze Ty, który wczoraj byłeś pokutnikiem i mścicielem, jutro musisz być i będziesz bohaterem i olbrzymem. *

Choć wykonanie gry budzi wiele zastrzeżeń, w głowie kołaczą słowa Adam Mickiewicza, których parafrazy warto by dokonać, by dać szansę grze Łukasza Wrony i Piotra Krzystka: „… Nasz naród jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi; Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.„. Dlatego w drugiej części recenzji skupię się na sercu gry, czyli jej mechanice.


* Manifest Tymczasowego Rządu Narodowego z 22 stycznia 1863
** Brykczyński S. Moje wspomniania.
Poprzedni