Podczas tegorocznej edycji World Puzzle Days, przed uczestnikami zostało postawione wyzwanie układania puzzli na 3000 elementów (lub 2 x 1500). Miło wspominając pierwszą edycję, także dołączyłem do zabawy. Wybrałem puzzle rodzimej firmy, Trefl: Wesołe miasteczko.

Mysie patysie….

Choć na puzzlach nie znajdziemy informacji kto jest autorem obrazka, przy odrobinie chęci można to ustalić. Na boku pudełka przeczytamy: „Interlitho Licensing”. Wystarczy chwila, by odnaleźć stronę www.interlitho.org a na niej informacje o danym obrazku. Jego autorem jest Dennis Lewan, którego dzieła można znaleźć także na innych puzzlach (nie tylko Trefla). W jego pracach znajdziemy charakterystyczne wiejskie i mało miasteczkowe zabudowania oraz, często poukrywane, misie i anioły. Dlatego jego prace określane są takimi przymiotnikami jak „romantyczne” i „fantastyczne”. Osoby zainteresowane malarstwem tego autora, zachęcam do odwiedzenia strony: dennislewan.com

Układane puzzle to obrazek pt. „Wesołe miasteczko” (Funfair), na którym faktycznie odnajdziemy sporo ukrytych misiów. Na dachach budynków, w powozie, za stoiskami. Również szyldy sklepów informują, że są one nieodłącznym elementem krajobrazu owej mieściny. Wszystko to sprawia, że wiele osób, szczególnie kobiety, jest zauroczonych obrazkiem. Wydaje się on „słodki” i sugeruje, że układanie tych puzzli będzie przyjemną, rodzinną rozrywką.

Próba oswojenia niedźwiedzi….

Jak już wspomniałem, układanie „Wesołego miasteczka” rozpocząłem podczas Światowych Dni Puzzli. Jak się okazało, pomimo dużego zapału rozpocząłem, ale nie zakończyłem w terminie… Ale po kolei.

Chcąc ułożyć tak duży obrazek (116×85 centymetrów) zdecydowałem się kupić docięte na wymiar 3 płyty HDF, tak by móc je w razie potrzeby schować. Na dwóch układałem puzzle, a gdy trzeba było je złożyć, były kładzione jedna na drugą, a trzecia pozwalała na przykrycie wszystkiego. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie musiałem się martwić, że przy przekładaniu w inne miejsce, to co zostało ułożone ulegnie rozłączeniu. Polecam tę metodę tym, którzy nie mogą sobie pozwolić na to, by puzzle były cały czas rozłożone. Płyta nie odkształca się, tak jak tektura (którą wykorzystywałem w poprzednik układankach), a jej powierzchnia jest ślizga co pozwala na łatwe przesuwanie ułożonych fragmentów.

Układanie rozpocząłem od dwóch najbardziej charakterystycznych elementów: ramki i nieba. To drugie wybrałem po to, by uporać się z fragmentem, który wydawał mi się najtrudniejszy. O dziwo tak nie było. Odzielenie puzzli z niebem nie sprawia problemu (mają charakterytyczne kolory), a dzięki różnorodnym odcieniom ułożenie ich idzie sprawnie. Potem część karuzeli, chodnika, najbardziej charakterystycznego budynku. Już wtedy okazało się, że obrazek nie będzie tak sielankowy na jaki wygląda.

To co na pierwszy rzut oka wydaje się atutem obrazka, w praktyce może niejedną osobę zniechęcić do ich układania. Przede wszystkim, lekko rozmyte kształty sprawiają, że często ciężko rozróżnić co tak naprawdę na danym puzzlu się znajduje. Fragmenty takie jak diabelski młyn, czy okna, w których pali się światło łatwo oddzielić, ale odpowiednio połączyć już trudniej. Słabą stroną tych puzzli są dwie rzeczy: sposób ich wycięcia oraz odwzorowanie kolorystyki na pudełku. W przypadku niektórych wzorów, jak np. przy puzzlach Wasgij, nie było to problemem. Przy Wesołym miasteczku, jest to bardzo uciążliwe.

Sposób wycięcia puzzli sprawia, że element czasem pasuje w kilku miejscach. Przy kolorystyce takiej jak w obrazku Dennisa Lewana, czasem bardzo trudno ocenić czy faktycznie element powinien znaleźć się w odpowiednim miejscu.

Sortowanie i układanie utrudnia odwzorowanie kolorystyki na pudełku. Dla przykładu: gzyms budynku, który na pudełku wygląda na jasnoszary, na puzzlach bardziej przypomina fiolet. Podobny problem pojawia się przy różnych odcieniach brązu.

Długa tresura…

Niestety układania nie ukończyłem podczas World Puzzle Days, pomimo, że czas trwania tego wydarzenia spokojnie pozwala na uporanie się z puzzlami złożonymi z takiej liczby elementów. Niedźwiedzie mnie pokonały. Mając ułożoną część obrazka, w końcu trafił on na kilka miesięcy w odstawkę – całkowicie zmęczył mnie ten obrazek.

Zaznaczyć muszę, że to nie liczba elementów była powodem, tego, że przestałem je układać. Nawet nie stylistyka obrazka, która nie do końca tafia w mój gust (lecz o gustach się nie dyskutuje). Problemem były wcześniej wspomniane wady, a przede wszystkim słabe odwzorowanie kolorów, połączone z trudnością oceny co na puzzlu się znajduje.

…. zakończona sukcesem

W końcu jednak puzzle wróciły na stół i po kilku dniach zostały dokończone. Jakie zatem są moje odczucia? Bardzo mieszane. Z jednej strony ukończenie ich dało sporą satysfakcję, gdyż już sam przestawałem wierzyć, że do nich powrócę.  Po wielu dniach układania miło było spojrzeć na całość obrazu Dennisa Lewana. Cierpliwość została wynagrodzona. Z drugiej strony świadomość wad oraz sam obrazek zmusza do refleksji do kogo one są kierowane.

Wesołe miasteczko: puzzle dla Ciebie?

Puzzle złożone z 3000 elementów nie każdego przyciągną. Ta ilość sugeruje, że są one dla zaawansowanych puzzlomaniaków. Wystarczy spojrzeć w katalogi firm, by zauważyć, że wraz ze wzrostem liczby elementów w pudełku, maleje liczba wzorów. Jednak, jak już wspomniałem, wiele osób patrząc na Wesołe miasteczko, ocenia obrazek jako sielankę, układankę, przy której miło i bezstresowo spędzą czas. Nawet gdyby pozbyć się problemu odwzorowania kolorów i dopasowania elementów Wesołe miasteczko nie byłoby prostym w układaniu wzorem.

Doświadczony miłośnik puzzli, oprócz wyzwania, szuka także wysokiej jakości wykonania. Osoba, która układa okazjonalnie, będzie oczekiwała, że puzzle, jakkolwiek niejasno to brzmi, będzie układało się przyjemnie. Czyli także, choć może nie mając skali porównawczej, trudno jej będzie zdefiniować problem, ze względu na wady wykonania może się zniechęcić.

Próbując ocenić puzzle w skali stosowanej na blogu, przydzieliłbym im ocenę 610. Nie mówię, że nie warto ich układać. Podczas Światowych Dni Puzzli byłem jedną z kilku osób, które zmierzyły się z tym wzorem. Jednak zanim wyciągniesz je z pudełka, weź pod uwagę to, co napisałem wcześniej. Może się okazać, że biorąc pod uwagę plusy i minusy tego produktu, po prostu wybierzesz inny wzór z oferty Trefla (a jest w czym wybierać!). A może jednak Wesołe miasteczko mimo wszystko obrazkiem skusi Cię na tyle, by z dużą dawką zapału ukończyć ich układanie? Droga do celu nie będzie łatwa, jednak ukończenie. mimo wszystko, może dać Ci sporą satysfakcję.

 

Dziękuję firmie

Trefl logo

za przekazanie puzzli do recenzji