Recenzja gry Ticket to Ride: USA pierwotnie ukazała się na blogu Prosto z pudła w formie trzyczęściowego „procesu”. Dla wygody czytelników, zamieszczamy całość w formie jednego artykułu.

Poprzedni

1. Ticket to Ride USA: Portret pamięciowy

Wysoki sądzie, szanowna ławo przysięgłych, państwo zebrani przed monitorami. Przed Wami gra z 2004 roku. Gra znajdująca się na 74 miejscu listy BoardGameGeek (stan na 22 lutego 2012). Gra, która zmieniła moje spojrzenie na gry planszowe. Już na wstępie procesu wnoszę o jej uniewinnienie.

Oskarżony jest najstarszym z braci z rodziny Ticket to Ride. Jego ojcem jest Alan R.Moon autor wielu gier i dodatków do nich z czego seria z pociągami jest chyba najbardziej znana. TtR USA choć, nie jest najwyżej ocenianym tytułem z serii zostało uhonorowane nagrodą   Spiel des Jahres. Wydawnictwo, które wyprodukowało sądzony egzemplarz to Days of Wonder, które dużą wagę przykłada do jakości wykonania komponentów. W tym wypadku też nie jest inaczej.

Dla kogoś, kto nie miał styczności z grami planszowymi, a sam byłem taką osobą gdy ją nabywałem, pudło w którym znajduje się gra może wydawać się spore. Jego wielkość to w przybliżeniu 30x30x7cm. Grafika na pudle z pewnością przykuwa oko. W środku znajdziemy zarówno komponenty gry, jak i materiały promocyjne wydawnictwa. Te drugie nie będą stanowiły materiału dowodowego w procesie. Komponenty z których składa się gra to: instrukcja, plansza, żetony punktacji, karty, pionki w kształcie wagonów.

Instrukcja: krótka, przystępnie napisana i wzbogacona o ilustracje. Gra nie jest wydana po polsku co jednak nie powinno nikomu przeszkadzać. Jest ona niezależna językowo a polska instrukcja jest dostępna w internecie (i dołączana przez niektórych sprzedawców) więc można ją sobie samemu wydrukować.

Plansza. Praca, którą wykonał Julien Delval wymaga pochwały. Wyróżnić na niej możemy tor punktacji, który pozwala na bieżąco zaznaczać punkty za połączenie naszymi kolejami miast. Umiejscowiony na obrzeżu planszy biegnie wzdłuż wszystkich jej boków. Najważniejsza jednak jest namalowana na plansza mapa USA z zaznaczonymi trasami linii kolejowych. To na nich będziemy stawiać wagony naszych linii. Na szczęście grafik nie poprzestał na konturach mapy Stanów Zjednoczonych: zdobią ją także góry i różne środki transportu. W prawym dolnym rogu umieszczono także „ściągawkę” przypominającą ile punktów za jakie połączenie otrzyma gracz, który je zrealizuje. Całość planszy jest bardzo czytelna i przyjemna dla oka.

Karty. Oskarżony ma dwa typy kart: wagonów, oraz biletów. Kart wagonów mamy łącznie 110 po 12 w każdym z ośmiu kolorów. Oprócz kolorów na rogach umiejscowione są symbole, które mogą się przydać osobom grającym przy słabym oświetleniu lub mającym problemy ze wzrokiem. Miłym akcentem jest to, że każdy kolor kart ma nadrukowany inny typ wagonu. Talia zawiera także 14 kart lokomotyw. Karty biletów: to trasy, które gracz powinien zrealizować w czasie gry by zyskać dodatkowe punkty. W celu urozmaicenia rozgrywek jest ich 30 o różnym stopniu trudności. Dodatkowo każdy z graczy dostaje kartę z podsumowaniem punktacji. Ostatnią jest karta Najdłużej Trasy.

Każdy z graczy rozpoczyna rozgrywkę z 45 wagonikami w jednym z 5 kolorów. Wagoniki wykonane z plastiku pomagają poczuć klimat rozgrywki związanej z koleją. Punkty są natomiast zaznaczane drewnianym znacznikiem w kolorze wagoników gracza.

Wszystko to jest umieszczone w dość dobrze wykonanej wyprasce. Są przegródki na wagoniki, karty, znaczniki punktów. Niestety wydawca nie przewidział faktu, że użytkownicy mogą chcieć zabezpieczyć karty koszulkami ochronnymi. Karty w protektorach trudno zmieścić w przegródkach bez zaginania rogów koszulek.

Wysoki sądzie: wykonanie oskarżonego budzi zaufanie. Komponenty są trwałe, oprawa graficzna miła dla oka i czytelna. Jednak sam wygląd nie może być powodem uniewinnienia. Należy przyjrzeć się mechanice stanowiącej równie ważną, a może nawet ważniejszą niż portret oskarżonego część procesu.

Poprzedni
PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
8
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykuł33 Noc Planszówek w Bydgoszczy – Galeria zdjęć
Następny artykułTikal
Mąż, planszoManiaK, recenzent, socjolog, rowerzysta, yerbohilik, redaktor naczelny... wiele ról, które się zazębiają niczym mechanizmy w dobrym euro....
  • Monika Juszczak

    Gra dzięki której wciągnęłam się w planszówkowanie <3

  • Pojawiła się chyba mała literówka jest „wiktriańskim” a chodziło pewnie o „wiktoriański”. I jestem ciekaw jak się wersja Ticket to Ride: USA ma do wersji Europejskiej ? Grałeś może ?

  • UncleLion

    Dzięki za zwrócenie uwagi na literówkę. Europa ma ciut bardziej rozbudowane zasady. Ale na tyle zgrabnie, że ciągle jest dobrą planszówką na wprowadzanie nowych osób. Nie grałem w nią dużo, ale mam wrażenie, że:
    – Europa bardziej sprzyja dociąganiu biletów;
    – ciur lepiej sprawuje się na dwie osoby
    Ale tak jak wspomniałem, nie miałem zbyt wielu okazji by grać w Europę.