Ephraim Hertzano to nazwisko autora, które, jak przypuszczam, nawet największym planszoholikom niewiele mówi. Przyznam, że gdyby nie pewien szkolny klub gier planszowych i ja żyłbym w nieświadomości, podczas gdy jest to twórca gry sprzedanej na całym świecie w kilkudziesięciu milionach egzemplarzy. Mało tego: tytuł ten zdobył prestiżową nagrodę Spiel des Jahres i choć jego historia sięga lat trzydziestych ubiegłego wieku ciągle przyciąga do stołów coraz to nowe osoby. Ten tajemniczy nieznajomy jest oczywiście autorem gry Rummikub!

Historia vitae magistra

Jako miłośnicy planszówek lubimy czasem chwalić się, że gramy w „nowoczesne gry planszowe”. Jakkolwiek by nie definiować tego określenia, w większości przypadków za gry przestarzałe uważamy tytuły, które swoją premierę miały w latach osiemdziesiątych (lub wcześniej).

Rummikub_02

Gdy szukałem informacji o Rummikubie, na BGG w opisie gry, znalazłem datę jej premiery: rok 1977. Jednak jej historia jest znacznie dłuższa, bowiem Ephraim Hertzano wymyślił ją już w latach trzydziestych XX wieku. Wydawało by się, że to wystarczający powód, żeby o niej zapomnieć, podobnie jak o „Monopoly”. Jeżeli jednak to za mało, zerknijcie na zawartość pudełka. W niczym nie przypomina ona takich tytułów jak Filary Ziemi, czy Stone Age. Trochę ponad 100 płytek, 4 stojaki i krótka instrukcja. Słowem: „nic ciekawego”.

A jednak po nią sięgnąłem i po raz kolejny przekonałem się, by nie oceniać gry po pozorach i że geniusz może przejawiać się w prostocie….

Rummikub: „remik bez kart”

Jest jeszcze jedna historia, którą chciałbym tutaj przytoczyć. Otóż w wielu domach znana jest pewna gra karciana. Remibrydż. Również moja rodzina często siadała do wielogodzinnych rozgrywek w karty. W Remika grali rodzice i rodzeństwo, włączając w to siostrę, która ledwo nauczyła się liczyć, a już układała i podliczała sekwensy dodając wartości pod stołem na palcach. Niemal każde spotkanie wiązało się z rozgrywką w Remika…. Efekt jest taki, że choć familia ciągle wykłada karty na stół, nie raz grając długie godziny, ja od wielu lat omijam tę grę wielkim łukiem.

Rummikub_04

Rummikub porównywany jest do Remika. Dla mnie był to kolejny powód, by omijać go szerookim łukiem …

Gdzieś na Pomorzu

Jednak skoro piszę niniejszą recenzję coś skłoniło mnie do sięgnięcia po Rummikuba. Wszystko dzięki klubowi gier planszowych ze Sztumu, niewielkiej miejscowości w województwie pomorskim. Pionkolandia organizuje Szkolne Mistrzostwa Polski w Rummikub i od kilku lat promuje grę pana Hertzano. To właśnie oni zachęcili mnie by spróbować swoich sił w Rummikuba, grę której polskim wydawcom jest firma TM Toys, za co należą im się ogromne podziękowania!

Burzenie stereotypu

Gdy już otworzyłem pudło, doszedłem do wniosku, że choć Stone Age to nie jest, jednak wszystkie elementy są wykonane naprawdę solidnie. Sięgnąłem po instrukcję. I choć z zabrzmi to górnolotnie, to w trakcie czytania sceptycyzm zmieniał się w fascynacje. Choć zasady są bardzo proste, już czytając je wiedziałem, że szykuje się dobra zabawa!

Rummikub_08

Zasady gry Rummikub można wytłumaczyć w kilka minut. Rozpoczynając rozgrywkę z 14 kostkami i dążymy do tworzenia układów: grup (3 lub 4 kostki o tym samym numerze ale innym kolorze) i serii (kolejne numery w tym samym kolorze). Aby rozpocząć ich wykładanie trzeba posiadać układy o sumie minimum 30 punktów. Ruch to wspomniane wykładanie nowych układów, dokładanie kostek do już istniejących lub dobieranie kostki z banku. Celem jest pozbycie się wszystkich kostek. Brzmi banalnie….

Jednak cała magia tej niepozornej gry tkwi w manipulowaniu istniejącymi już układami. A można to czynić na wiele sposobów. Choć początek rozgrywki może wydawać się nudny, to gdy na stole pojawia się coraz to więcej układów, mózg zaczyna parować. A do tego dochodzi presja czasu. W pierwszych rozgrywkach warto zrezygnować z reżimu czasowego, by poznać dobrze możliwości, jednak gdy gramy z osobami, które lubią długo analizować sytuacje, bez tego gra może się strasznie wydłużać.

Nie oceniaj po pozorach

Teraz już wiem, że choć to „stara gra”, czerpiąca z Remika (dla wielu to akurat zaleta) a do tego na pierwszy rzut oka niezbyt atrakcyjna, to w tym pudełku kryje się masa pozytywnych emocji. Jedną z zalet Rummikuba jest to, że jest to tytuł, który faktycznie potrafi łączyć pokolenia. Dzięki prostocie zasad i nawiązaniu do Remika, łatwo namówić na rozgrywkę zarówno młodsze pokolenie graczy jak i dziadków.

W dobie złożonych eurogier, które próbują przyciągnąć nas do stołu coraz to nowymi mechanikami, lub cukierkową oprawą graficzną, Rummikub to sięgnięcie do korzeni: zabawa, która łączy w sobie prostotę wykonania i zasad z głębią rozgrywki, która jednak nie dzieli, a łączy graczy. I choć ciężko oceniać tego typu gry, stosując te same kryteria jak w przypadku typowych „nowoczesnych” planszówek, to liczba gwiazdek to nie przypadek, bo Rummikub to cała masa pozytywnych emocji schowanych w niepozornym pudełku.

Zachęcam do odwiedzenia strony Sztumskiego Klubu Gier Planszowych „Pionkolandia” założonego przez Sławomira Wiechowskiego i Marlenę Nowosielską. Wolontariuszy Pionkolandii spotkacie m.in. na Mistrzostwach Polski Szkół w Rummikub, SztumConie i Planszówkach na Narodowym.

logo-pionkolanida2.jpg

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
8
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykuł07 zgłoś się
Następny artykułRelic Runners
Mąż, planszoManiaK, recenzent, socjolog, rowerzysta, yerbohilik, redaktor naczelny... wiele ról, które się zazębiają niczym mechanizmy w dobrym euro....