„Obrońcy Gondoru!” – Relacja z Eventu Władca Pierścieni LCG

0

Banner-reklamowy-od-Galakty

Krótka toż historia o dwóch nerdach,

co marzenia mają większe niż Mumakil serce

Popyrkonowe emocje buzują, wspomnienia parują niczym kotły Isengardu. Jesteśmy szczęśliwi i o dziwo wciąż solidnie zmęczeni, acz tegoroczny festiwal zaliczymy do najbardziej udanych w naszej fandomowej karierze. Minęły niespełna dwa tygodnie, a wciąż myślami jesteśmy w Poznaniu pośród tysięcy konwentowiczów przemierzających targowe hale.

Przysiądź, zatem na chwilę drogi Czytelniku i z przymkniętymi oczyma powróć z Gondorczykami do niezapominanych wydarzeń Pyrkonu 2015!

Takie cuda tylko w Poznaniu!

Dziś już wiemy, że amerykańska forma eventowa spotkań wokół gry Władcy Pierścieni LCG sprawdziła się wybornie. Istny strzał w samo serce Mordoru! Zaczęliśmy z przytupem, aktywnych Graczy zgłosiło się osiemnastu (18!), zaś ogólną liczbą obserwujących gości dobiliśmy grubo do dwudziestu pięciu – później przestaliśmy ogarniać 🙂 Pośród przybyłych nie mogło oczywiście zabraknąć Mariusza Gandzela, który przygotował alternatywną grafikę do karty Beregonda. Entuzjazm Mariusza, rozsiewana aura radości i nieschodzący z twarzy uśmiech skutecznie podnosił morale gondorskich rycerzy 🙂 Ogromną niespodzianką były odwiedziny człowieka-legendy Corrana (dobrze znanego stałym użytkownikom oficjalnego forum), od którego zaczęło się całe pozytywne szaleństwo związane z projektem PAKu, finalnie ukoronowanego alternatywną promką z Beregondem.

Podobnie jak w ubiegłym roku na turnieju, pojawił się przedstawiciel Galakty (pozdrowienia dla Mateusza i Stacha oraz całej załogi z Krakowa),  pstrykający zdjęcia oraz rozdający Graczom sympatyczne upominki od Wydawnictwa w postaci akrylowych żetonów postępu oraz zasobów. Również reporter z Bestiariusz.pl zapolował pośród stolików redakcyjnym aparatem, zabrakło nam jedynie Pirata z przystanekplanszówka.pl.

Event rozpoczęliśmy planowo, uprzednio przygotowując stoły, dogadując szczegóły z szefem karciankowego bloku (Kacper współpraca z Tobą to przyjemność). Maty rozłożone, plakaty przygotowane, karty potasowane. Gracze poczęli się schodzić. Równo o 12:00 nastąpiło przywitanie (zdarte gardło Lekta rządzi). Każdy z uczestników otrzymał promocyjną kartę z alternatywną grafikę Beregonda ze strefy Taktyki (Spadkobiercy Numenoru), plakat zamyślonego Boromira, czekającego na orcze hordy oraz wspomniane akrylowe żetony. I zaczęło się… Cair Andros to jeden z trudniejszych scenariuszy całej karcianki. Wyskakujący znienacka Mumakil czy Porucznik Mordoru potrafią namieszać, a tarany i inne sauronowe machiny oblężnicze zgniatają sojuszników niczym hobbickie stopy dżdżownice. Zagraliśmy wraz z Cread’em (w tym roku również Wiedźminujacym) jedno podejście w trybie normalnym (uradziliśmy, iż będę dwie próby: easy i normal). Dwie talie na Taktyce (początkowo Lekt miał grać Przywództwem, ale powodowany opętaniem karciankowym pomylił Boromira z Faramirem – tego fioletowego, a Cread kategorycznie zakazał dwóch Boromirów, także zagrożono banem i srogą miną 🙂 W pogotowiu czekał jednak Beorn, lecz ostatecznie Legolas, Boromir (smutny z wielkimi ustami po nieudanym botoksie) oraz gwiazda naszego Eventu – BEREGOND! do spółki z Hamą, Eomerem i Elladanem wylądowali na stole.

W pewnej chwili podszedł podstęp, który wtasował wszystkie kluczowe obszary do talii spotkań, a dwie rundy dalej na arenę wkroczył olifant. Walka trwała w najlepsze, poziom zagrożenia wciąż niski, zatem wstrętny szary właściciel trąby dodawał jedynie zagrożenie, aż w końcu dzięki elfickiemu sztyletowi oraz Eomerowi do spółki z Hamą Lekt obalił potężnego Mumakila. Legolas, którym grał Cread dodał swoje strzały w wielgachny zad bestii i tym sposobem dobrnęliśmy do finału. Kończąc z wynikiem 173 punktów po 8 rundach oraz zagrożeniem na 47 i 48, uznaliśmy, iż obroniony Gondor pozostanie bezpieczny. Do następnego razu… 😉

Czego Gandalf nie pilnuje, to Boromir zapomnij

W całym ferworze walki zapomnieliśmy wykonać grupowe zdjęcie, także dowodem ostatecznym pozostaje lista uczestników i uśmiechnięte twarz naszych zacnych Gondoczyków i innych mieszkańców Śródziemia. Sami próbowaliśmy robić i zdjęcia, i grać i pomagać uczestnikom oraz z każdym zamienić choćby słowo, i witać gości, i zachęcać pyrkonowiczów do kupowania podstawek i zwyczajnie cieszyć się udanym Eventem. W trakcie oblężenia pojawił się Mariusz Gandzel, który z zaciekawieniem zaglądał nam w karty, zaś po prezentacji swej persony zebrał gromkie brawa za wsparcie dla polskiej sceny Władcy Pierścieni LCG. Przy stole orgów (nie mylić z orkami) zasiadł Borsuk (którego przyjaciel obserwujący rozgrywkę, podczas Pyrkonu zakupił podstawkę!) wraz z nowo poznanym Wektoor’em, którzy mimo odwagi polegli (głownie z powodu niesparowanych decków). Pozostałym uczestnikom szło ze zmiennym szczęściem, każdy natomiast w pełnym skupieniu oglądał nową kartę w kolekcji. Naprzemiennie więc następowała bitwa i odpierania szturmów, a orcze łby latały na lewo i prawo. Krew, pot i łzy, a później chwała i sława na murach Białego Miasta. Event trwał około trzech godzin, zaś Gracze, który skończyli (obronili bądź nie twierdzę Cair Andros) pozostali na placu boju, aby wciąż bawić się grą w wyborowej atmosferze pyrkonowego pawilonu 7A. Dookoła grzmieli po prawdzie sędziowie Magica, lecz nasi dzieli Gondorczycy uparcie tasowali nowe rozdania.

Lepsza dobrego końcówka

Z sobotniego Pyrkonu najmilej zachował się w pamięci właśnie Event, gdyż dla takich chwil warto walczyć o polską scenę. Udowadniając maruderom, iż z graniem w domu można wyjść poza własny stół, a sam LOTR LCG, to nie tylko granie solo 🙂 Od fanów dla fanów! Dziękujemy każdemu i wszystkim z osobna, bez Was Gondor by spłonął!

Dlatego grajcie, składajcie decki i piszcie na forum, FB, udzielajcie się!

Za Gondor! Na mury! Ku chwale Pyrkonowi 2016!

Lekt & Cread

* * *

Polskie Autorskie Karty Władca Pierścieni LCG: www.facebook.com/PAKWPLCG

Oficjalne Forum WP LCG: http://www.forum.galakta.pl/index.php?c=32