Mr House to pierwszy tytuł Adama Kałuży, który mam zaszczyt recenzować. Twórca tej planszówki nie jest anonimowy dla miłośników planszówek i  posiada on już na swoim koncie kilka godnych polecenia tytułów. W jego dorobku znajdziemy m.in.: K2, Hooop! czy też Drako. Grę, którą będę opisywał jest bardzo tematyczna, gdyż nastawiona jest na… budowę domów! „Mr. House” to planszówka wydawana przez wydawnictwo Granna i już sam tytuł powinien człowiekowi powiedzieć w jakich klimatach będzie można się poruszać. Już spieszę wam z moją recenzją.

W sklepie z materiałami budowlanymi

Moje pierwsze wrażenie dotyczące Mr. House nie są zbyt pozytywne. Zacznę od oprawy wizualnej.

Pudełko graficznie nie powala. Choć od razu można rozpoznać o czym ta gra będzie traktować, to jednak same ilustracje do mnie nie przemawiają. Dodatkowo zajmuje ono dużo miejsca. Po jego otwarciu do dyspozycji mamy dwie instrukcje. Jedna w języku ojczystym oraz druga, po angielsku. Instrukcje są czytelne i bez problemu dało się zrozumieć jak przeprowadzić rozgrywki. Wszak mechanika jest bardzo prosta. Patrząc po raz pierwszy na liczbę elementów, które znajdowały się w środku myślałem, że ilość zasad mnie przytłoczy. Okazało się jednak, że wystarczy się skupić i da się szybko zrozumieć wszystkie panujące reguły. Na wierzchu znajdowała się także dwustronna plansza oraz karty graczy. O ile do pudełka miałem zastrzeżenia to jednak plansza i karty mnie już wizualnie zadowalają. Co prawda nie jest to szczyt artystycznych możliwości, jednak wszystko jest czytelne i nie mogę mieć do ich wykonania zastrzeżeń.

Mr House_05

To co jednak mnie najbardziej odrzuciło, to wypraska znajdująca się w pudełku. Wszystkie elementy luźno leżą na „odpowiednich” miejscach. Wystarczy jednak obrócić pudełko i w środku robi się ogromny miszmasz. Przydałoby się do każdego elementu jakieś dodatkowe zabezpieczenie, gdyż przez tak luźno włożone elementy miałem nawet koszmar. Koszmar, w którym w drodze na rozgrywkę ze znajomymi powypadały mi wszystkie żetony. Tak… to było straszne (a i jakże realistyczne!), bo to najważniejsze przedmioty w tej grze, a mianowicie w pudełku znajdują się: dwa rodzaje dachów (z blachy i dachówek), dwa rodzaje ścian (drewniane i ceglane), kominy, okna i drzwi wykonane z tektury. Kolejna rzecz, która nie przypadła mi do gustu. Tak małe elementy wykonane w dosyć tandentny sposób naprawdę nie zawojowały mojego serca. Spełniały jednak swoją rolę, gdy trzeba było budować swój własny dom. Szkoda tylko, że mnie jako gracza mój własny dom nie zadowalał. No cóż, czekam na dodatek, w którym doda się elementy domów nowoczesnych. Dodatkowo w pudełku znajdują się także znaczniki surowców, które należy gromadzić, znaczniki cen, znaczniki graczy, znaczniki ruchu, znacznik tury i żetony monet. Znaczniki akurat świetnie wpasowały się w klimat gry. Intuicyjnie wręcz rozpoznajemy co jest drewnem, a co cegłą. Do rozgrywki potrzebne również są karty przywilejów, karty pracowników, karty pożyczek. Do nich także nie mogę się przyczepić.

Droga do mojego wymarzonego domu

To już koniec tego złego. Trochę napsioczyłem na wykonanie, ale to nie o to głównie chodzi w grach planszowych, prawda? Mimo wszystko zasiadłem do rozkładania gry dosyć niechętnie. Rozkładanie elementów było mozolne. Rozgrywka jednak sama w sobie naprawdę mnie pozytywnie zaskoczyła.

Gra posiada dwa warianty. Jeden uproszczony i drugi dla zaawansowanych graczy. Obok planszy głównej powinno rozłożyć się wszystkie elementy z wypraski, aby gracze mieli do nich łatwy dostęp. W wersji uproszczonej, na start, każdy otrzymuje swoją kartę gracza, która mówi mu ile materiałów potrzebuje na dany element np. ile cegły, cementu i pracowników potrzeba do wybudowania ściany. Rozdane jest także po 1 sztuce materiałów oraz po jednym pracowniku i pięć żetonów akcji. Każda część ma swoje miejsce i to mi się podoba. Do towarów wyznaczony mamy. np. „magazyn”.

Mr House_04

Pełna rozgrywka trwa 6 tur, każda tura ma 4 fazy. Najpierw gracze wg wcześniej ustalonej kolejności wybierają miejsce, w które chcą położyć swój znacznik akcji. Do wyboru z 0,1,1,2,3. Cyfry te odpowiadają ilości materiałów, jakie każdy gracz chce uzyskać z danego pola. Na polu możne znajdować się tylko jeden znacznik każdego koloru. Dodatkowo kładzie się je w tajemnicy przed innymi graczami, budując z nich na danym polu „wieżę”. Akcja z 0 pozwala na „zagrania z umysłem” innych graczy. Można w ten sposób blefować i wprowadzić małe zamieszanie podczas rozgrywki, gdyż na danym polu dostępne materiały są ograniczone  – oznacza to mniej więcej tyle, że przy użyciu np. dwóch znaczników o najwyższej wartości, trzecia osoba może nie dostać już pożądanego budulca. Ważnym jest również, aby podczas fazy poruszania się po mieście mieć na uwadze, iż znaczniki można układać tylko w sąsiedztwie tych, które są już na planszy.

Druga faza w turze to faza, w której wspomnianą wcześniej wieże odwracamy do góry nogami i zgodnie z kolejnością pobieramy materiały potrzebne do budowy naszego wymarzonego domu.

Mr House_02

W trzeciej fazie patrzymy, czy mamy odpowiednią ilość materiałów i pracowników, aby wybudować dany element naszego domu. W wariancie podstawowym szansa powodzenia wybudowania danego elementu wzrasta wraz z liczbą pracowników. Przy starcie, każdy gracz ma jednego pracownika co w praktyce oznacza, że np. drzwi możemy wybudować tylko przy wyrzuceniu 1 lub 2 na kostce. Przy dwóch pracownikach dany przedmiot możemy wybudować przy 1, 2 lub 3 na kostce. Sytuacja jest analogiczna z większą liczbą budowlańców. Przy możliwym niepowodzeniu tracimy tylko ruch, a nie materiały.

W finalnej fazie następują działania zwieńczające turę. Przestawiane są znaczniki, dorzucane są materiały i karty na swoje pola. Tak wygląda każda tura. Najważniejsze jednak przy budowie swojego domu jest to, aby najpierw budować ściany, później dach, okno lub drzwi, następnie na dach dodajemy komin, na jeden dom mogą być jedne drzwi, na każdej ścianie mogą być maksymalnie dwa okna. W zasadach opisane jest także, jak powinien wyglądać dom ukończony w stanie minimum.

Po wszystkich 6 turach podliczane są punkty. Wykończony dom to 4 punkty i różne bonusowe punkty dodawane są wg cennika. Nie można zapomnieć o zdobywanych prze rozgrywkę monetach, które także punktują. Wygrywa ten kto ma najwięcej punktów. Przy remisie wygrywa ten kto ma największy dom. Jeśli mają rozmiarowo takie same domy to wygrywa ten kto ma najmniej materiałów. Wariant podstawowy jest bardzo prosty i z pewnością łatwo zrozumie go młodsza część odbiorców.

Mr House_01

Natomiast wariant zaawansowany ma dodatkowo tor pieniędzy, gdzie każdy gracz umieszcza swój znacznik pieniędzy. Pieniądze ubywają wraz z kupowaniem kolejnych materiałów wg tabeli cen i targowiska. Kiedy gracz zbankrutuje, od razu dostanie pożyczkę. Pożyczka taka skutkuje przesunięciem znacznika pieniędzy na 20. Jednak każda taka pożyczka to ujemne punkty. Nie przeszkadzało to jednak w wygrywaniu rozgrywek. Przy wariancie zaawansowanym oczywiście używa się też drugiej strony planszy, która ma dodatkowe pola. Karta gracza, także ma inny koszt budowania i inną ilość potrzebnych materiałów. Każdy materiał teraz kosztuje. Urząd daje graczowi wybór między zebraniem pieniędzy, dokumentacje potrzebną do oficjalnego wybudowanie domu, czy też punkt jakości. Jeżeli gracz nie będzie posiadał dokumentacji po ukończeniu 6 tur to automatycznie przegrywa. Pracownicy też kosztują. Kolejność ruchu też jest możliwa do zlicytowania. I najważniejsze: wybudować można garaż! Daje on dodatkowe punkty.

Wyprowadzka i ocena

Podsumowując. Grę oceniam bardzo pozytywnie. Na początku nie byłem zachęcony. Jednak już po kilku rozgrywkach naprawdę ją polubiłem. Mechanika jest bardzo prosta, a przy tym po kolejnych rozgrywkach, angażuje w to żeby czasem poprzeszkadzać współgrającym. House świetnie wykorzystuje mechanikę worker placement i jest to doskonały przykład gry ekonomicznej. Poleciłbym ją nie tylko młodym aspirującym budowlańcom, ale również nieco bardziej zaawansowanym graczom, którzy szukają ciekawych chwil przy tematycznej planszówce. Mimo iż, wizualnie mnie nie przekonuje, a elementy tekturowe nie są najlepszej jakości to nie zniechęcają one do porzucenia tego tytułu. Adam Kałuża wymyślając tę planszówke wykonał kawał dobrej roboty, chociaż nie był bym  w stanie grać w nią codziennie.

To czego mi w niej brakuje to poczucia klimatu, emocji związanych z wygraną. Każda rozgrywka kończy się bardzo bliskim wynikiem i nie jest to wynikiem jakichś super spektakularnych decyzji. Strategicznie gra się w nią bardzo podobnie za każdym razem. Nie zaskakuje, jednak daje ona pewne poczucie satysfakcji. W dodatku jest ona dobrze zbalansowana pod względem 2,3 i 4 graczy, więc można po nią sięgnać od czasu do czasu. Poleciłbym ją na spróbowanie. Gra ta nie jest arcywybitna, jednak pierwsze rozgrywki naprawdę są ciekawe.

Dziękujemy Centrum Gier Pegaz za przekazanie gry do recenzji

.

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
6
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykuł7. W obronie Lwowa
Następny artykułOdkrycia: Dzienniki Lewisa i Clarka
Student drugiego roku Humanistyki 2.0, specjalizacji Gamedec. Jego zainteresowania obejmują taniec, kulturę Japonii oraz gry cyfrowe. Człowiek, który nie wiadomo w jaki sposób zawsze znajduje czas na wszystkie swoje hobby.