Wszyscy kojarzą chyba Pędzące żółwie, popularną grę wydawnictwa Egmont. Jest to gra zaprojektowana przez matematyka Reinera Knizii mająca zachęcić małe dzieci do zabawy z tym niekoniecznie lubianym przedmiotem. W dzisiejszej recenzji spotkamy się z bardzo podobną grą, czyli Pędzących jeżach tego samego wydawnictwa.

Jeże, proszę wychodzić z pudełka

Nasze pudełko dość małych rozmiarów, lecz skrywające ciekawe rzeczy. Na okładce, prócz tytułu gry spotykamy słodkie jeżyki goniące się pośród liści. Gdy zajrzymy do środka do naszych rąk trafia instrukcja gry, plansza, karty, żetony, oraz figurki naszych jeży. Instrukcja kilkustronicowa, bardzo dokładnie i czytelnie opisana, zatem bardzo łatwo będzie zrozumieć nam zasady gry. Plansza, z tektury, bardzo wytrzymała, z kolorowymi grafikami cieszącymi szczególnie dziecięce oko. Talia kart złożona jest z kolorowych jeży, dzięki którym będziemy się poruszać. Niestety karty w porównaniu do reszty nie wydają się być tak trwałe. Żetony z naszego pudełka są z grubej tektury z wypisanymi nominałami liczbowymi, by po podliczeniu punktów wiedzieć ile ich mieliśmy za daną rundę. Ostatnim elementem w naszym pudełku są kolorowe, drewniane jeże. Bardzo porządnie wykonane, całkiem dużej wielkości, więc wszystko na plus.

Pędzące jeże 02

Kto pierwszy, niekoniecznie najlepszy

Jak zatem gramy w nasze Pędzące jeże? Całkiem prosto. Instrukcja bardzo czytelnie wyjaśnia nam jak działają karty, jak się poruszać, oraz jak liczyć punkty. W tej grze nie wybieramy sobie, którym pionkiem będziemy się poruszać, bo każdym może poruszać się jakim jeżem tylko chce. W naszej talii mamy jednokolorowe karty, jak i wielokolorowe, które zwane są jokerami. Najlepiej poruszać się za pomocą jokerów już na początku, ponieważ one jako jedyne nie liczą się w zbieraniu punktów. Gdy któryś z graczy dotrze jakimkolwiek pionkiem do mety wygrywa rundę i dostaje dodatkowe punkty za dotarcie jako pierwszy. Ale niech to nikogo nie zmyli. Tych kilka punktów niekoniecznie daje wygraną. Bardziej wartościowe jest to ile mamy kart jednokolorowych, odpowiadających najwyżej usytuowanym na planszy jeżom, oraz to ile plusów znajduje się na każdej z kart. Po obliczeniu ile punktów ma każdy z graczy przechodzimy do kolejnej rundy. Rozgrywka trwa tyle, ilu graczy mamy w grze, czyli od 3 do 5 rund. Gdy znudzi się nam proste liczenie, można spróbować z zaawansowanym wariantem. Tutaj nic nie zmienia się w rozgrywce, mamy tylko trudniejsze działania, co daję większą ilość punktów na koniec.

Pędzące jeże 03

Jak bawią nasze jeże

Nasza gra jest prosta i przyjemna, na pewno zadowoli każde dziecko chociażby przez swoją oprawę graficzną. Jednakże, jest ona bardzo losowa, co może przeszkodzić dorosłym graczom. Ilość jokerów w naszym ręku znacznie na to wpływa, bo im więcej ich tym gorzej, bo przy liczeniu punktów, możemy nie zyskać zbyt wiele. W tej nie odczujemy też specjalnie wielkiej rywalizacji. Jako możemy się domyślać na początku z rąk polecą jokery, bo nie są one przydatne w liczeniu punktów. Później już im bliżej do mety tym bardziej graczom zależy, by jeże stały na polach z dodatnimi punktami, bo chcą mieć jak najwięcej punktów. Podczas pierwszych kilku, bądź kilkunastu rozgrywek możemy czerpać z gry całkiem niezłą zabawę, ale po czasie może się znudzić. Gra robi się bardzo monotonna, gdy już ją ogramy i nawet wprowadzenie bardziej zaawansowanego trybu liczenia niewiele pomoże, bo gra się po prostu nudzi.

Pędzące jeże 04

Jeże na mecie

Pędzące jeże odbierane są raczej jako kolorowa, ładna i prosta gra matematyczna dla dzieci i jest tak nie bez powodu. Słodkie obrazki, nieskomplikowane działania i krótka rozgrywka sprawiają, że niekoniecznie mogą zainteresować się nią starsi, ale to też nie znaczy, że tak jest. Gra może cieszyć każdego odbiorcę, od tego małego po tego starszego przez swoją nieskomplikowaność. Mniejsi gracze, czerpią więcej radości z samego poruszania się po kolorowej planszy, całkiem dużymi jeżami. Chętnie też mogą poczuć wyzwanie poprzez dotarcie jako pierwszym do mety. Liczenie punktów zaś może być fajnym sprawdzeniem swoich umiejętności w liczeniu. Ci starsi gracze mogą podejść do gry trochę bardziej taktycznie. Sterując jeżami starać się, by te o najbardziej wartościowych kolorach jakie znajdują się im na ręku były jak najwyżej na planszy, co sprawi, że nawet bez dotarcia do mety jako pierwsi mieli możliwość zdobycia jak największej liczby punktów. Szczególnie, gdy zagrają w tą trudniejszą wersje liczenia punktów. Jest to wersja nieco bardziej złożona dla naszych milusińskich ponieważ wymaga znajomości kolejności działań i liczeniu na większych liczbach. Jednak to może być wyzwanie, któremu chętnie stawią czoła. Ale za to gra może zostać potraktowana bardzo rozwojowo i przekonać dzieci do chętniejszego liczenia. Mogliby robić to w pamięci co sprawiało by, że taka prosta gra dla dzieci mogłaby być bardziej wymagająca, gdy postawimy sobie jakieś cele. Lecz mimo, wszystkich starań i prób urozmaicenia sobie gry, nie jest to rozgrywka na długie godziny, bo z czasem staje się ona nudna i nie cieszy już tak bardzo.

Pędzące jeże 05

 

PLUSY

  • przyjemna oprawa graficzna
  • dwa tryby liczenia punktów
  • proste zasady
  • na początku może sprawiać radość

MINUSY

  • po czasie może się znudzić

Dziękujemy Wydawnictwu Egmont za przekazanie gry do recenzji.

Kraina z kreska2

Tekst powstał dzięki współpracy Przystanku Planszówka ze studentami specjalności Gamedec – badanie i projektowanie gier.

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
6
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułZapowiedź klęski…
Następny artykułE-planszówki – recenzja Star Realms
Studentka drugiego roku Badania i projektowania gier na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego. Z zamiłowania gracz ponieważ to jedna z ulubionych form spędzania przez nią czasu. Najchętniej takie, gdzie z paczką znajomych może pobiegać i zabijać przeróżne stwory. Poza grami interesuje się filmami, lubi oglądać horrory chociaż się ich boi, oraz walki super bohaterów z siłami zła (superbohaterowie zawsze są super :)). Poza tym seriale i muzyka w dużych ilościach :)