07 zgłoś się

0

 „Ja jedną rzecz w życiu traktuję serio. I jedna rzecz się dla mnie liczy. To, co robię.”
Sławomir Borewicz

Przed pierwszą rozgrywką w 07, zgłoś się byłem lekko zdenerwowany. Nie jestem przyzwyczajony do uczenia się grania z instrukcji. Najczęściej bywa tak, że już ktoś zna zasady i zasad uczę się na bieżąco. Gdy ostatnio próbowałem uczyć się grania z instrukcji nie skończyło się to zbyt dobrze. Czułem więc, że to moje małe pierwsze wyzwanie związane z tą grą. Jakie było moje zadowolenie gdy okazało się, że instrukcja nie dość, że krótka i przyjemna to w całości skupia się na poprowadzeniu gracza za rączkę od rozłożenia elementów do końca rozgrywki. Napisana jest w przystępnym języku który łatwo można zrozumieć, a także porusza wszelkie aspekty i niejasności jakie mogą pojawić się podczas grania. Autorzy przygotowali się na każdą ewentualność – w każdej więc chwili zawahania co teraz zrobić mogłem spokojnie zajrzeć do instrukcji z pewnością, że znajdę tam odpowiedź na pytanie „co mam teraz robić?” Gra to jednak nie tylko instrukcja ale też oczywiście elementy o których wspomniałem wcześniej. I chyba czas najwyższy żeby je przedstawić.

Polska „nakładka” na grę Martina Walleca P.I. sprawdza się świetnie. Z elementów gry można powiedzieć „wylewa się PRLowski klimat”. Dostałem dwie talie kart, kilkanaście pionków, znaczników itp. elementów. Jak dla mnie jest tego w sam raz.

Bardzo spodobało mi się przede wszystkim wykonanie tych elementów. Ładne kolorowe znaczniki (mnie do gustu przypadł szczególnie zielony kolor znaczników. Jest jakiś taki wyróżniający się.), starannie wykonane karty spraw, dowodów jak i te pełniące rolę planszy – kreska jest prosta, dla mnie utrzymuje ten charakter lat 80-tych czy 90-tych. Plansza/mapa gry składa się z prostokątów które symbolizują najważniejsze miejsca PRL-owskiej Warszawy. Znajdziemy tam więc Dom Partii, Hotel Victoria, Łazienki czy Stadion X-lecia.

Prócz 14 kart miejsc, w grze znajdują się także 2 karty punktacji na których gracze umieszczają swoje znaczniki po każdej zakończonej rundzie (zdobytych jak i straconych w niej punktów – ale o tym dalej).

Wyżej wspomniałem o 2 taliach kart – tak naprawdę karty te różnią się tylko rewersami gdyż awersy w jednej jak i drugiej są identyczne, no ale wiąże się to z samą rozgrywką. Co mogę powiedzieć o wykonaniu tych kart. Choć grafiki na nich przedstawione są ładne, a karty są idealnej wielkości do trzymania w dłoni to mają jeden mały minus. Nie są zapakowane w foliach – wiecie, takich jakich używają gracze np. Magic The Gathering – pomogłoby to zdecydowanie w ochronie przed wytarciem się ich czy zniszczeniem (nie jest to jednak na tyle ogromny problem ponieważ jak wiadomo, folie takie można zakupić). Na jednej jak i drugiej talii znajdują się 3 rodzaje grafik – Sprawcy, Miejsca oraz Przestępstwa. To po jednej takiej karcie każdy z graczy wybiera na początku rozgrywki i to jest jego sprawa którą musi rozwiązać inny gracz (dokładny opis jak to działa znajduje się w instrukcji). Jedna taka talia tworzy więc talię sprawy, druga zaś talię dowodów.

Pozostałe elementy które zostały do przedstawienia to znaczniki którymi posługuje się gracz podczas rozgrywki oraz żetony spraw umieszczane na kartach miasta (tych 14 o których wspomniałem wcześniej). Jest 5 kolorów znaczników – po jednym dla każdego z graczy. Są to znaczniki reprezentujące dowody, poszlaki, radiowozy, rozwiązaną sprawę (3 takie znaczniki) oraz znacznik punktów karnych. Żetony umieszczane na kartach miasta wyglądają z jak karty sprawy – z wiadomych przyczyn są jednak mniejsze.

Tak właśnie prezentują się wszystkie elementy w grze. Patrząc na nie można stwierdzić, że mają ten suchy charakter PRL-u, a zarazem coś co sprawia, że uważamy je za ładnie wykonane. Widać, że twórcy w każdym z elementów gry chcieli oddać jej charakter i za to mają ode mnie ogromny plus.

W końcu mogę przejść do opisania rozgrywki. Tutaj nie ma co za wiele się rozpisywać. Wszak każdy powinien sam zagrać i się przekonać. Ja podchodząc do tej gry przyznam się, że byłem lekko przerażony czy spełni ona moje oczekiwania, czy może trafię na krótko mówiąc totalne badziewie przy którym będę sie modlił o jak najszybsze zakończenie.

Z pewnego punktu widzenia gra jest i nie jest monotonna. Wiadomo w każdej turze nasz ruch polega m.w. na tym samym działaniu jednak cały czas trzeba kontrolować co dzieje się na planszy. Gdzie swoje znaczniki kładą inni gracze – to zdecydowanie pomaga przy analizowaniu swojej sprawy. Bawiąc się w detektywa i analizując jaką sprawę ma jeden z graczy można się nieźle nagłówkować. No właśnie – analizowanie – ten element odgrywa w tej grze kluczową rolę. Nadal w głowie siedzi mi moment w którym pewny siebie po kilku turach – dumny z siebie jak paw – wskazałem jaką sprawę ma koleżanka. Po zaledwie kilku sekundach z pawia stałem się oskubanym kurczakiem gdyż przez nieuwagę pomyliłem znaczniki i okazało się, że nie trafiłem w żadne z wskazanych przeze mnie miejsc. Śmiechu było przy tym od groma. Może się wydawać, że interakcja występuje tylko w przypadku 2 graczy – każdy ma za zadanie wszak odgadnąć sprawę gracza po swojej prawej stronie. W tym momencie naprawdę można poczuć się jak detektyw który rozwiązuje ważna sprawę, a trzeba także pamiętać o innych graczach którzy w swoich sprawach mogą nam deptać po piętach, a to „my” chcemy wygrać i zostać tym najlepszym detektywem. Mimo wszystko zabawa, rozmowy i humorystyczna atmosfera występują miedzy wszystkimi uczestnikami rozgrywki. Prawdziwa gra nerwów rozpoczęła się jednak dopiero gdy prawie wszystkie znaczniki mieliśmy już wszyscy umieszczone na mapie i w każdej turze można było wygrać. Ten dreszczyk emocji „czy zgadnie, czy jeszcze ja będę miał szanse” pojawiający się w głowie. To jest to czego oczekuje od gry i dostałem to grając ze znajomymi w 07 zgłoś się.

Autorzy polskiej edycji gry podeszli do niej zgodnie ze słowami porucznika Borewicza które przytoczyłem na samy początku. Szata graficzna związana z klasykiem polskiej telewizji jest wszak nałożona jedynie na wcześniej przygotowaną mechanikę. Można by na nią nałożyć inną, dowolna szatę – np. Sherlocka Holmesa czy Herculesa Poirot. W Polsce jednak każdy woli być jak Porucznik Borewicz… Porucznik Sławomir Borewicz.

Jak jednak ocenić tę grę? Elementy ładne, rozgrywka przyjemna. Czego chcieć więcej? Jedyny mankament to chyba losowość. Mogłaby być większa, ale nie jest źle. W skali od 1 do 10 ciężko ocenić mi tę grę. Szczerze to w ogóle ciężko ocenić mi tę grę. Chciałbym to zrobić obiektywnie ale logiczne jest to, że jeśli to moja ocena to będzie subiektywna. Nie jest to coś przełomowego, wybitnego więc na oceny 9 i 10 raczej nie zasługuje. Nie jest to też totalny „crap” i zasługuje spokojnie na ocenę wyższą niż 5. Z czystym sercem mógłbym dać tej grze mocną 7 ale ta nakładka Borewicza przekonuje mnie do 8.

Tekst powstał dzięki współpracy Przystanku Planszówka ze studentami specjalności Gamedec – badanie i projektowanie gier.

Dziękujemy Centrum Gier Pegaz za przekazanie gry do recenzji

pegaz logo

.

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
8
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułMagnum Sal
Następny artykułAtak Zombie
Student Badania i projektowania gier w ramach Humanistyki 2.0. Wcześniej student dziennikarstwa i politologii. Trafił na Gamedec z zamiłowania do wszelkiego rodzaju gier od najmłodszych lat. Poza grami interesuje się piłką nożną, a w wolnych chwilach lubi oglądać filmy, seriale i spotykać się z przyjaciółmi. Jeśli chodzi o muzykę to tutaj raczej wszystko co się spodoba. Człowiek ze specyficznym poczuciem humoru które nie zawsze wszystkim odpowiada :)