Jeśli lubisz zarządzać surowcami, budować monumenty, rozwijać miasta, ta gra jest dla Ciebie. Całe 45 minut rozgrywki wciągnie Cię do świata starożytnej cywilizacji. Roll Through the Ages, to angielskie wydanie Gryphon Games z 2008 roku. Mimo starej daty publikacji gra posiada świetne elementy strategiczne. Przeznaczona dla grupy docelowej mieszczącej się od 8 lat w zwyż, idealna na rodzinne wieczory. Jest także wariant solo, więc dla samotników jak najbardziej wskazane. Jednak nic nie przebije wspólnego grania ze znajomymi, rodziną, chłopakiem, dziewczyną. Zbierz kolegów, koleżanki i graj, bo warto. Dlaczego? Zapraszam do przeczytania mojej recenzji.

Co znajduje się w pudełku?

  • Cztery drewniane tabliczki;
  • blok kartek do wypisywania osiągnięć, czy strat gracza (po angielsku);
  • siedem drewnianych kości;
  • instrukcja do gry (po angielsku);
  • dwadzieścia cztery znaczniki do tabliczek (po 4 sztuki koloru niebieskiego, czarnego,
  • dwóch odcieni brązu oraz zieleni).

Roll Through the Ages

O co chodzi?

Celem gry jest zdobycie jak największej liczby punktów zwycięstwa, poprzez wykonywanie akcji polegających na rozwijaniu cywilizacji. Na początku, każdy gracz otrzymuje drewnianą tabliczkę, na której znajdują się surowce (wartość oraz rodzaj) oraz kartkę do uzupełniania swoich osiągnięć. Na tabliczce umieszczamy wskaźniki danego koloru, oznaczające posiadane przez nas materiały. Łączna liczba wskaźników u każdych z graczy wynosi 6. Gracz startowy zaczyna rzutem trzema kostkami. Jeśli zdobędzie odpowiednią liczbę robotników będzie w stanie poszerzyć swoją cywilizację o jedno lub więcej miast (maks 7). Jedna kość odpowiada jednemu miastu.

W RTtA liczba rund jest nieograniczona. W zależności od predyspozycji gracza w każdej turze możemy wykonać następujące akcje:

  1. Rzucanie kośćmi w liczbie równej posiadanym miastom. W razie niepowodzenia gracz ma możliwość przerzutu do trzech razy. Następnie musi przyporządkować wylosowane elementy do danych działań.
  2. Podstawowym segmentem w grze jest zbieranie żywności co rundę. W przypadku nie wykarmienia miast gracz traci na punktach przyjmując daną liczbę katastrof.
  3. Kolejną sprawą jest dodawanie dóbr, zaczynając od dolnego rzędu: drewno, kamień, naczynie, płótno, ostrze, włócznia.
  4. Rozpatrzenie katastrof przez gracza. Biorą się one z wylosowanych czaszek na kostkach. Im więcej wybudowanych miast posiadamy, tym większe prawdopodobieństwo na zarazę, inwazję, czy bunt, który powoduje stratę wszystkich zebranych towarów. Reszta katastrof sprowadza się do przyjmowania ujemnych punktów.
  5. Za każdych robotników, gracz może wybudować miasta, a także zabytki. Jak już wcześniej wspomniałam, liczba miast jest równa liczbie posiadanych kostek. Monumenty zaś dają punkty zwycięstwa graczom, którzy je zbudują. Pierwszy gracz zgarnia większą wartość punktów np. za Wielką Piramidę otrzymuje 12pkt, natomiast gracze po nim dostają tylko po 6pkt.
  6. Wykupienie jednej technologii na turę poprzez wydawanie monet z kości, a także z dóbr jakimi dysponujemy. Rozwinięcia prócz punktów zwycięstwa przydzielają również efekty, które pomagają graczom w rozgrywce. Przykład: nawadnianie zapobiega suszy, dzięki czemu gracz posiadający taką technologię nie otrzymuje punktów ujemnych.
  7. Jeśli mamy powyżej sześciu dóbr, jesteśmy skazani na odrzucenie tylu towarów, ile wynosi ostateczna wartość, czyli sześć.

Roll Through the Ages

Co mi się podobało?

Jak na prostą mechanikę rzucania kośćmi gra ma sporo do zaoferowania. Nie wszystko zależy od losowego ułożenia znaków. Gra wymaga odrobinę zastanowienia się nad akcjami, jakie mamy do wyboru oraz skłania do budowania własnych strategii.

Instrukcja do gry jest jasna i czytelna. Wypisane są wszystkie zasady poczynając od przygotowań, opisów jak przebiega tura, aż po zasady w różnych wariacjach dla kilku, bądź jednego gracza. A wszystko spisano zaledwie na dwóch kartkach.

Oprawa graficzna, która świetnie odzwierciedla czasy starożytne. Drewniane wykonanie tabliczek i kostek, a także archaiczny wygląd znaczków pomaga graczom uzmysłowić sobie klimat cywilizacji sprzed naszej ery.

Roll Through the Ages

Co bym zmieniła?

Na pewno dodałabym więcej możliwości do wykorzystania przez graczy. Tak jak już wcześniej wspomniałam: gra szybko się nudzi, ponieważ powtarzamy swoje ruchy z tury na turę, z rundy na rundę, z rozgrywki na rozgrywkę i tak w kółko.

Jednak najważniejszym problemem jest balans, który psuł mi cały fun z grania. Otóż punkty za monumenty dają sporą przewagę już na wstępie. Natomiast trudniej nabyć większą liczbę punktów za technologie, niż za zabytki. Ponieważ kupując technologię musimy się nie lada wykosztować np. uzbierać 60 monet tylko po to, aby zakupić imperium dające 8pkt zwycięstwa. Natomiast za wybudowanie Wielkiej Piramidy wykorzystasz tylko 15 robotników, zdobywając przy tym 12pkt zwycięstwa. Opłacalne? Jak dla mnie bardzo. Zwłaszcza, że za technologię imperialną dostajemy tylko 1pkt za każde miasto, którym dysponujemy. Według mnie im kosztowniejsza technologia, tym więcej powinna dawać możliwości oraz punktów zwycięstwa. Po to, aby gracz czuł potrzebę rozwinięcia swojej cywilizacji, zbierając przy tym jak największą ilość punktów like a boss!

Roll Through the Ages

Balans dotyczy także przypadku kończenia gry. Z tego względu, że każdy gracz na samym początku rozbudowuje swój zabytek powoduje, iż w szybkim tempie zostaną postawione wszystkie monumenty. To bardzo skraca długość rozgrywki, tak naprawdę grę można skończyć po 15 minutach.

Kolejną sprawą jest interakcja między graczami. Bardzo mi jej brakuje, ale to nie oznacza, że w ogólnie nie występuje. Podczas każdej tury gracze kontrolują, czy dana osoba nie oszukała przypadkiem i nie rozpatrzyła się w sprawie przydzielania katastrof, bądź wykarmieniem miast. Interakcja również następuje wtedy, kiedy jednemu z graczy trafi się zaraza, co daje ujemne punkty pozostałym graczom. Nic poza tym. Niestety dynamika w Roll Through the Ages stoi w miejscu, zwłaszcza w momentach czekania na pozostałych graczy. Każdy po kolei musi odegrać swoją turę, co po kilku minutach oczekiwań dekoncentruje oraz rozprasza. Dlatego najlepszym wariantem jest gra w dwie osoby. Stopień rywalizacji jest większy, a sama gra nie kończy się po kilkunastu minutach.

Moja ocena

Sama rozgrywka po dziesiątym zagraniu może się już bardzo znudzić. Dlaczego? Otóż akcje ograniczają graczy do wykonania kilku ruchów, które i tak są zależne od wylosowanych znaczków z kości. Takie akcje jak: zakup technologii, utrzymywanie poziomu żywności, zwiększenie liczby miast, budowanie zabytków czy wzbogacanie cywilizacji w liczbę i rodzaj surowców, na dłuższą skale robią się monotonne.

Roll Through the Ages

Rozczarowało mnie to, że rodzaj materiałów nie ma absolutnie żadnego znaczenia w grze. Wszystko wlicza się wyłącznie do wartości jakie obejmują, czyli monet. Może gdyby każdy surowiec był odpowiedzialny, bądź niezbędny do budowy danego monumentu, gra stałaby się ciekawsza i bardziej wymagająca? Gracz musiałby uzbierać wystarczającą liczbę kamienia do budowy danego zabytku. Jednakże w aktualnym wariancie wszystko wkładamy do jednego worka. Dlatego w skali od 1 do 10, Roll through the Ages daję 6. Grałabym, ale w ostateczności.

Tekst powstał dzięki współpracy Przystanku Planszówka ze studentami specjalności Gamedec – badanie i projektowanie gier.

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
6
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułTyrus
Następny artykułMagnum Sal
Studentka drugiego roku Humanistyki 2.0 specjalizacji Gamedec. Interesuje się grafiką komputerową oraz concept artem. W wolnym czasie korzysta z uroków grania w "gry bez prądu", a także w gry cyfrowe.