Większość miłośników gier planszowych, uważa, iż gry bez prądu to doskonały sposób na integrację ze znajomymi. Twierdzą, że planszówki zbliżają ludzi do siebie i w przeciwieństwie do gier komputerowych, nie epatują przemocą oraz nie generują konfliktów. Za sprawą recenzowanej dziś karcianki uświadomiłem sobie, że tak naprawdę życie planszoManiaKa to ciągły konflikt. Dzięki Lucrum Games dowiadujemy się, że tak naprawdę nasza pasja to knucie Intryg…..

Niewinność

Gram i recenzuje gry planszowe. Brzmi niewinnie, prawda? Lecz tak naprawdę z czym wiąże się to zajęcie? Otóż z rywalizacją. Planszówki to ciągła rywalizacja, objawiająca się na różnych płaszczyznach. Chęć zdobycia największej liczby punktów zwycięstwa, posiadania największej lub najbardziej oryginalnej kolekcji kolorowych pudeł, wybijanie się na czoło statystyk dotyczących liczby rozgrywek… Wszystko to może podnieść nasz prestiż w grupie. Nawet jeżeli gracie w gry kooperacyjne – czyż największą ich bolączką nie jest syndrom lidera?

Intryganci 02

Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy uświadomimy sobie, że wszystkie te zasoby są mocno ograniczone. Punktów jest mało, gdyż większość autorów raczy nas syndromem krótkiej kołderki. Liczba posiadanych pudeł zależy od zamożności portfela i miejsca w mieszkaniu. Prestiż jest, tym bardziej, trudnym w zdobyciu dobrem.

Zatem co zrobić, by poprawić swoja pozycję? Odpowiedź jest prosta: pod pretekstem dobrej zabawy zacząć obmyślać nowe strategie, planować kolejne ruchy, knuć intrygę. Widać niemiecki autor, Michael Rieneck, postanowił zdemaskować prawdę. Stworzył grę, która sięga do korzeni, będącą podręcznikowym wręcz przykładem teorii konfliktu. Oddając w nasze ręce kilkadziesiąt kart, dał nam jasne przesłanie. Chcecie czy nie, jesteście Intrygantami.

Konflikt w teorii

W grze Intryganci, w konflikcie uczestniczy 3-5 graczy, których zadaniem jest knuć intrygę. Czasem będzie to intryga podła, bazująca na nieszczęściu jednego z graczy, czasem pełna zawiści intryga doskonała, w której zwycięstwo jest tylko i wyłącznie wynikiem naszej przebiegłości i charyzmy.

Intryganci 04

Zapytasz jednak, po co się trudzić? Otóż po to, by zdobyć zaufanie mości panującego Króla. Każdy przecież wie, że będąc prawą ręką monarchy, zyskuje się nadzwyczaj cenne dobro jakim jest…. Władza! To właśnie władza i idąca za nią niesprawiedliwa dystrybucja dóbr jest fundamentem rozgrywki. Przyjrzyjcie się strukturze królewskiego dworu. Nie da się jej opisać za pomocą dychotomii: władca – poddani. Poddani nie tworzą jednolitej grupy. Poszczególne postacie odgrywają swoje specyficzne role, a mądry i charyzmatyczny gracz, wykorzysta je tak, by w knutych na dworze intrygach zawsze zagarnąć coś dla siebie. Ty wiesz, że potrzeba (sprawiedliwej) redystrybucji dóbr, władza powinna być w Twoich rękach..

Możliwe, że jesteś nad wyraz pewny siebie i twierdzisz, że nie musisz układać się z innymi sługami na dworze, by przekonać Króla do swojej osoby. Nic bardziej mylnego. Owszem, Ty zagrywasz karty, ale będziesz potrzebował Damy, by zamienić miejscami dwie leżące na stole karty. Strażnika, by cofnął już zagraną. Maga, by swoimi czarami zamienił karty z twej ręki na karty innego gracza. Szpieg, mistrz manipulacji odkryje przed innymi twoje karty. Służka umożliwi odrzucenie karty i dobranie nowej. Doradca sprawi, że któraś z postaci będzie u króla na cenzurowanym. Nawet Karzeł gra tu ważną rolę, która zależeć będzie od knutej intrygi.

Bo wiedzieć powinieneś, że Intryga w Polsce jest bardziej zajadła niż gdzie indziej. W innych krajach Karzeł nic nie robił – chyba, że był na cenzurowanym u Króla, wtedy w ogóle nie mógł się pojawić na dworze. A u nas, spotkasz złego karła, którego gdy zagrasz, automatycznie przegrasz (chyba, że Król będzie miał go na oku). Zaiste wredna ta nasza natura.

Gdy dzięki swej charyzmie, w Twoim szeregu stanie sześć różnych postaci, znaczyć to będzie, że uknułeś intrygę doskonałą. Nie jest to łatwe, dlatego czyniąc to zyskujesz jeden punkt zwycięstwa. Jeden kamyczek rzucony na szalkę wagi władzy, stopniowo przeciążający ku Tobie. W przypadku, gdybyś (albo któryś z przeciwników), się potknął, i zmuszony byłbyś do wyłożenia drugi raz tej samej postaci – skazujesz się na ekskluzję z grona zaufanych Króla, a punkty przypadają przeciwnikom. Co więcej, w tej podłej intrydze skrywa się bolesna prawda: konflikt występuje nawet w ramach jednej grupy, dlatego dwie służki, czy dwóch magów nie będzie chciało stanąć po twojej stronie.

Intryga w praktyce

Jeżeli świadom jesteś ról panujących na dworze, resztę reguł nie sprawi ci trudności. Twoje początkowe zasoby to karta punktacji z kartą suwak i komplet kart intrygantów w twoim kolorze. Na początku rundy talie każdego z graczy i dwie neutralne (szare) są tasowane i rozdawane jest po sześć kart.

W swojej rundzie musisz zagrać jedną kartę, wprowadzić jej efekt, a kolor karty, którą zagrałeś wyznacza kolejnego gracza. Jeżeli jest to szara karta, następnym jest ten, kto ma przed sobą najmniej intrygantów. Gdyby więcej takich osób było – ty wybierasz, kto ma grać a robiąc to pamiętaj: rozgrywka to nieustanny konflikt! Jak mawia porzekadło – kto ma miękkie serce, ten ma twardy tyłek….

Wydaje się proste i takie jest. Jednak droga do władzy wymaga sprytu, zdrady, perfidii i wredności.

Wyłonienie zwycięzcy trwa kilkadziesiąt minut. Niewykluczone, że ty nim będziesz. Radość zwycięstwa może jednak przyćmić głos podporządkowanego ludu, który wycofa legitymizację twojemu panowaniu politycznemu i rozdając karty zainicjuje kolejną Intrygę…..

Niestety pojawia się jeszcze jeden konflikt, pomiędzy tym co widzimy na kartach a tym, czego oczekuje gracz. Zdarzają się głosy krytyki dotyczące braku rozmieszczenia ikon intrygantów na rogach kart. Trzymając je w tradycyjnym wachlarzu, nie widzimy co mamy na ręku, trzeba przeglądać kartę po karcie. Lecz to rzecz o której po 2-3 rundach większość zapomina. Dla niektórych grafiki, choć niesamowicie klimatyczne, są zbyt ciemne, mroczne. Większym problemem jest sama kolorystyka, która w słabym świetle potrafi się zlewać i trudno odróżnić barwę zagranej karty (np. szary i niebieski). To już poważniejszy zarzut, tym bardziej iż może prowadzić do…. konfliktów między graczami!

Lux-intryga…

Królewski dwór skrywa wiele tajemnic. Chodzą słuchy, że jedna z postaci ma talent do grania i za dnia lub w nocy wymyka się z zamku, pędząc niczym Luxtorpeda, by realizować swe pasje. A może Robert „Drężmak” Drężek, był tylko inspiracją dla postaci strażnika? A może to bliźniacy…. Intryga, w intrydze goni intrygę…..

Intryganci 05

Konflikt dwóch tytułów

Po tym jak Lucrum Games wydało Intrygantów, w kręgach niektórych graczy wybuchł kolejny konflikt. Bo czyż to nie klon gry „List miłosny„? Konflikt nie bezpodstawny, gdyż mechanika obu jest dość zbliżona. Warto jednak pamiętać, że choć w Polsce, premiera Intrygantów miała miejsce później, to pierwotne ich wydanie ukazało się kilka lat wcześniej niż recenzowana już wcześniej przez nas mikro-karcianka. Konfliktu tego nie zażegnam, a miłośnicy obu tytułów będą przerzucać się argumentami. Od siebie dodam tylko tyle, że to mimo wszystko dwie różne gry i obie warto mieć w swojej kolekcji. List wyciągniesz gdy będziesz miał mniej czasu lub imprezowy i radosny nastrój. Intrygantów, gdy w powietrzu poczujesz woń konfliktu.

Intryganci

Któż by się spodziewał, że w tym pudełku znajdzie się taka doza rozrywki. I to tej, obnażającej prawdziwą naturę nas – graczy. Ładne (choć nie pozbawione wad) wykonanie tylko podjudza chęć knucia kolejnych spisków. Rozgrywka w Intrygantów to prawdziwa lekcja teorii konfliktu. Jakkolwiek ponuro, by nie brzmiało to, co wcześniej napisałem, z czystym sercem polecam, sięgnij po pudełko. To gra przy której bawić się będą niemal wszyscy, bo gracze w swej naturze mają knucie intryg. I nie bój się, ta opinia to nie kolejna perfidna sztuczka, która ma na celu opróżnienie twojego portfela…. a może jednak jest?


Dziękujemy Wydawnictwu

lucrum logo

za udostępnienie gry do recenzji