Choć wiele osób sceptycznie podchodzi do grania w planszówki przez internet lub na tablecie, to właśnie dzięki cyfrowym odsłonom gier sięgnąłem już po kilka tytułów, które pewnie nie zwróciłyby mojej uwagi. Było tak z grą Oregon, Rattus, Jaipur. Część z planszówek, które poznałem właśnie w ten sposób, pomimo możliwości rozgrywki online i tak znalazła miejsce na mojej półce. Jest wśród nich Serce Smoka, niepozorna gra dla dwóch graczy, która choć nie jest przełomowym tytułem, z całą pewnością warto się nią zainteresować.

Dwa nazwiska

Różne są motywacje, by sięgać po dany tytuł. Tematyka, jakość wydania, mechanika…. Czasem taką motywacją ludzie odpowiedzialni za jej powstanie. W przypadku Serca Smoka warto wspomnieć o dwóch osobach. Pierwsza to Rüdiger Dorn, którego nazwisko w ostatnim czasie często przewijało w polskich mediach planszówkowych, a to za sprawą wydania przez Wydawnictwo 2 Pionki gry Istambuł, laureata prestiżowej nagrody Kennerspiel des Jahres. Polskim graczom znany on jest także z takich tytułów jak Goa, czy Genua. Druga to grafik, Michael Menzel, o którym nie raz już wspominałem w recenzjach. Wiele z gier, w których „maczał on swoje pióro” to prawdziwe dzieła planszówowej sztuki.

Serce Smoka 03

Serce Smoka to niewielkich rozmiarów pudło w którym znajdziemy 100 kart, plansze, figurkę smoka i instrukcję. Niby niewiele, ale wykonane na naprawdę wysokim poziomie. Choć może nie jest to najładniejsza z gier pana Menzla, to trzyma ona wysoki poziom i zarówno grafiki na (i w) pudełku jak i na planszy oraz na te na kartach, będących fragmentami ilustracji z planszy, naprawdę cieszą oko.

Dwóch uczniów

Serce Smoka to gra dla dwóch graczy, a trzymając się opisu gry, dwóch uczniów, którym przyszło żyć w czasach, gdy złowrogi czarnoksiężnik rzucił urok na Wielkiego i opiekuńczego Smoka zmieniając go w kamienny posąg. Jego wewnętrzny ogień ukrył w rubinie, zwanym sercem smoka. Od tego czasu złe ogniste smoki i trolle sieją zamęt w spokojnej dotąd krainie. Jeden z graczy staje po stronie ładu i porządku, próbując zdjąć klątwę ze smoka. Drugi, wierny uczeń czarnoksiężnika ma nie dopuścić do odczarowania smoka.

I tak jak grafika nawiązuje do tematyki, tak zapoznając się z zasadami gry przekonacie się szybko iż fabuła została dorzucona do niej na siłę i mechanicznie w ogóle one ze sobą nie współgrają. Choćby dlatego, że obie strony konfliktu grają identyczną talią kart…. Fabularnie w żaden sposób nie umiem tego obronić. Ale sięgnijmy głębiej, do mechaniki.

Serce Smoka 06

Smoczy łańcuch pokarmowy

W Sercu Smoka naszym zadaniem będzie, co pewnie nikogo nie zaskoczy, zdobyć jak najwięcej punktów zwycięstwa. Te nadrukowane są na większości kart dostępnych w grze.

W czasie rozgrywki każdy z graczy dysponuje własną talią, w której znajduje się identyczny zestaw kart. Na początku dobiera ich pięć na rękę i w swojej rundzie może zagrać jedną lub więcej kart jednego rodzaju. Jeżeli wywołują one jakąś reakcję, wprowadza się ją w życie, a na koniec dobiera karty, tak aby mieć pięć na ręce.

Karty są ściśle powiązane z polami na planszy i właśnie na te pola możemy je zagrywać. Na niektórych może znajdować się dowolna ich ilość, na innych, jak np. polu Łowczyni smoków czy Krasnoludów ich liczba jest ograniczona. Wszystko to zostało czytelnie przedstawione na planszy.

Serce Smoka 04

Wspominałem o reakcjach. Te wynikają ze strzałek odbiegających od pól, na które kładziemy karty. W większości przypadków pozwalają one nam zebrać karty innego typu. I tak Troll porywa wszystkie wyłożone karty Czarodziejki. Czarodziejka zbiera wszystkie wyłożone karty Skarbu lub Skamieniałego Smoka. Smok wykładany nie wywołuje żadnego efektu (podobnie jak karty skarbów), to zbierając go z planszy (dzięki Czarodziejce) otrzymujemy także figurkę smoka dającą bonus w postaci możliwości dociągu dodatkowej karty a na koniec gry, o ile go nie utracimy, dodatkowych punktów. Są Ogniste Smoki, które porywają Skarby. Łowczynie Smoków, które jeżeli wyłożymy trzecią (lub kilka na raz) porywają owe latające jaszczury. Nie mogło zabraknąć bohatera, który, albo zdobędzie serce Czarodziejki, albo pokona Trolla. Krasnoludy, gdy utworzą kwartet, uciekają z kopalni. No i Statki, który, jako jedyne karty nie dają nam punktów ale za to wyznaczają koniec gry. Ten nadchodzi, gdy po raz trzeci zbiorą się trzy statki lub wyczerpie się talia któregoś z graczy.

Jeżeli miałbym do czegoś przyrównywać zasadę działania kart, to byłby to dość nietypowy łańcuch pokarmowy, w którym jedne istoty oddziałują na drugie… Oj mocno rozminęła się mechanika z tematyką…. ale jak wspominałem, nie ma się co tym zniechęcać.

Odpływa trzeci ze statków

Serce Smoka, to gra sucha, szybka, dość losowa i…. bardzo przyjemna. Tytuł ten poznałem dzięki rozgrywką na Yucata.de (obecnie gra dostępna jest także na Board Game Arena). Jeżeli jeszcze nie znacie tego tytułu, przed zakupem możecie go sprawdzić. Właśnie dzięki rozgrywkom przez internet zdecydowałem się na jego zakup. Gra jest dość losowa i gdybym przypadkowo się z nią zetknął na jakimś spotkaniu plansżówkoym możliwe, że już bym po nią nie sięgnął. Grając przez internet kilka rozgrywek równolegle (uroki rozgrywek w systemie turowym), przekonałem się bardzo szybko, że nad tą losowością da się w pewnym stopniu zapanować. Owszem możliwy jest pechowy dociąg kart, który prowadzić będzie do rychłej przegranej. Jednak gra ma syndrom kolejnego razu. Krótki czas tłumaczenia zasad i samej rozgrywki sprawiają, że często przychodzi ochota na rewanż.

W grze nie ma żadnych napisów, dlatego bez problemu można grać w nią z 7-8 latkami. I co ważne, dzieciaki w tym wieku bardzo szybko łapią zależności panujące w grze, a dodatkowo przyciągnąć ich mogą grafiki w klimacie fantasy. Choć nie jest to typowa gra dla dzieci – dorosły z dzieckiem będzie dobrze się bawił. Doświadczony gracz, szukający przerywnika między cięższymi tytułami także.

Tak jak historia opowiedziana w grze jest krótka, tak i tą recenzję czas kończyć. W tym wypadku optymistycznym akcentem. Nawet jeżeli ten tytuł nie wybija się ponad inne gry, jest sprawnie działającą i przyjemną karcianką. Kolejna dobra planszówka, która może, choć z pewnością nie musi, pojawić się w waszej kolekcji. Spróbujcie, tym bardziej, że w przypadku Serca Smoka możecie wypróbować go w cyfrowej krainie internetu….

Szklanym okiem, czyli, jak to widzi Pirat Cristobal – 8/10

W moim przypadku, Serce Smoka, to wersja elektroniczna dostępna w serwisie Board Game Arena. Czy grę lubię? Mało powiedziane. Na wszystkie 546 partii jakie rozegrałem we wszystkie gry planszowe przez internet, w Serce Smoka zagrałem 497 razy. W grze klimatu brak, a stwierdzić, że jest sucha, to jeszcze mało. Jednak w niczym mi to nie przeszkadza. Gra wciąga i nigdy jeszcze nie skończyłem na jednej partii. Jeśli lubicie układać sety i potrzebujecie szybkiej gry dla dwóch osób, to śmiało uderzajcie po pudełko z grą Serce Smoka. Warto.

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
7
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułE-planszówki: nadchodzące premiery
Następny artykułE-planszówki – recenzja gry Kahuna
Mąż, planszoManiaK, recenzent, socjolog, rowerzysta, yerbohilik, redaktor naczelny... wiele ról, które się zazębiają niczym mechanizmy w dobrym euro....