Dzięki planszówkom nie możemy narzekać na nudę. Jednego wieczora handlujemy przemierzając ulice Genui, kolejnego ruszamy z naszymi statkami wypełnionymi cennymi towarami na Goa a kiedy handel nam się znudzi, możemy przenieść się do krainy fantasy i poszukać drogocennego kamienia, zwanego Sercem Smoka A to tylko ułamek możliwości jakie na nas czekają. Ułamek, który łączy nazwisko projektanta Jest nim Rüdiger Dorn.

Dziś chciałbym opowiedzieć wam o kolejnej podróży, którą dzięki niemu odbyłem. Tym razem biegałem po tłocznym tureckim bazarze. Będzie to opowieść o pośpiechu, przepychu, rubinach, hazardzie…. i o tym czy Istanbul dostarcza tego czego szukam w grach: dobrych emocji.

Istanbul 03

2 Pionki bez pionków

Istabul to gra, która swoją światową premierę miała w 2014 roku. Szybko zdobyła uznanie wśród zagranicznych graczy, czego dowodem są nominacje oraz nagrody, w tym prestiżowa nagroda Kennerspiel des Jahres. Mimo, że nie podchodzę bezkrytycznie do zwycięzców Spiel des Jahres, jest to z pewnością kolejny powód, by zainteresować się danym tytułem.

Kolejnym powodem dla którego chciałem udać się na turecki targ, jest logo wydawcy. Istanbul został w Polsce wydany przez 2 Pionki będące linią wydawniczą Wydawnictwa Portal Games. 2 Pionki to także podcast prowadzony przez Ignacego i Merry Trzewiczków. Ten kto miał przyjemność go słuchać wie, że prowadzący dość sceptycznie podchodzą do „euro-sucharów”. A gra Rüdigera Dorna poniekąd takim jest! Więc musi być w niej coś wyjątkowego.

Co ciekawe, choć na pudełku znajdziecie logo 2 Pionki, to wewnątrz typowych pionków już nie ma….

Spacer po bazarze

Każda planszówkowa podróż to szereg doznań. Pierwsze zazwyczaj wiążą się z otwarciem pudełka i rozpakowywaniem poszczególnych komponentów.

W pudełku gry Istanbul, upchano targowisko jednego z największych miast świata, leżlącego na dwóch kontynentach. I pod względem wykonania jest wszystko, czego można oczekiwać po takim miejscu. Z euro klimatów mamy solidność wykonania, czytelne ikony, garść drewnianych pionków. Z azjatyckiej części jest pełnia barw, nietypowe kształty komponentów oraz…. rubiny! Niestety jeszcze nie prawdziwe, ale bardzo klimatycznie wykonane. Mogły być drewniane pionki, jest błyszczący w świetle plastik.

Istanbul 02

Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Spore kafle lokacji, które tworzą modułową planszę, planszetki gracza w kształcie wózka dające możliwość jego rozbudowy, drewniane dyski graczy, karty pomocy, rubiny, karty bonusowe…. Pudełko z całą pewnością nie świeci pustkami. Jest przepych, klimat, egzotyka i zapowiedź dobrej zabawy. Naprawdę, jeżeli chodzi o wykonanie nawet największe marudy nie mają się do czego doczepić. Pamiętano nawet o… woreczkach strunowych. Nie ma to tamto: komuś zależało byśmy przybyli na bazar.

Za pięć minut będziesz… kupcem

Na targu nie ma czasu na filozofie, na targu trzeba działać. I tak jest w grze Istanbul. Kilka zasad do zapamiętania, reszta zapisana na kaflach będących lokacjami. Dzięki temu kupcem staniesz się w pięć minut, dobrym kupcem… cóż to może wymagać odrobiny więcej starań.

W grze Istanbul wcielamy się w kupców, którzy mają do dyspozycji czterech pomocników, członka rodziny zamkniętego w areszcie, kartę bonusową, kilka lirów i wózek. Żeby nie było zbyt łatwo, to wózek jest pusty. Musisz szybko poszukać okazji, by zdobyć towary przemieszczając się po poszczególnych lokacjach targowiska i wymieniać je na liry i rubiny. Bo to właśnie rubiny świadczą o skuteczności. By wygrać, trzeba zdobyć ich pięć (w grze dla dwóch osób 6) i dumnie przyozdobić sobie nimi wózek.

Istanbul 07

Każda tura składa się z czterech faz, choć w praktyce zazwyczaj będziemy wykonywali dwie z nich. Musimy się poruszyć do nowej lokacji, gdzie możemy zostawić swojego pomocnika lub zabrać już tam będącego. Jeżeli tego nie możemy uczynić automatycznie kończymy turę. Po co ich zostawiać/zabierać? Ty jesteś kupcem, więc zarządzasz zasobami a pomocnicy pracują i wykonują akcje w lokacjach do których ich wyślesz. Gdy staniesz w lokacji gdzie znajdują się inni kupcy, musisz zapłacić każdemu po dwa liry. Następnie wykonujesz akcję przypisaną do lokacji a na koniec, jeżeli spotkałeś „szemranego” członka cudzej rodziny odsyłasz go do więzienia (i za postawę pro-obywatelską otrzymujesz nagrodę), a gdy dojdzie do spotkania z burmistrzem lub przemytnikiem, możesz zdobyć kartę bonusu lub dowolny towar. Dodatkowo, w każdym momencie swojej rundy, możesz zagrać posiadane karty bonusów. Wśród 10 typów kart część pozwala zyskać towary lub pieniądze, inne zmieniają zasady ruchu albo modyfikują podstawowe zasady.

I to wszystko co trzeba pamiętać, zresztą jest to także spisane na kartach pomocy graczy. Reszta jest opisana przystępnymi ikonami na planszach lokacji.

U Kołodzieja powiększymy wózek, w składach zdobędziemy surowce, w posterunku policji możemy uwolnić członka naszej rodziny z aresztu (za co nam się odwdzięczy), w meczetach zyskamy żetony powiększające spektrum naszych możliwości. Na targach możemy handlować. U Jubilera i w Pałacu Sułtana kupimy rubiny… 16 lokacji, każda dająca inny bonus, a naszym zadaniem jest szukać ścieżek, które pozwolą jak najszybciej zdobyć wymagane do zwycięstwa rubiny. Przygotujcie się zarówno na losowość i planowanie, skupienie nad zawartością swojego wózka i pewną dawkę interakcji między graczami. Szykujcie się na euro-turecką zabawę!

Garść rubinów

W pudle z grą Istanbul znajdziecie garść rubinów.

Pierwszy z nich to prostota zasad. Wystarczy około 5 minut na tłumaczenie zasad ruchu i 5 minut na wytłumaczenie działania poszczególnych lokacji. Reguł, które musimy zapamiętać jest garstka, gdyż większość informacji znajdziemy na poszczególnych planszach lokacji i pomocy gracza.

Drugi to wykonanie. Każdy element ma swój urok. A szczególną uwagę zwraca wózek i rubiny. Ot takie proste rzeczy, które nawet w euro-grze budują klimat, pomagają przyciągnąć nowych graczy do rozgrywki.

Kolejny rubin to „wieża kupiecka”, czyli sposób poruszania się po planszy. Nie jest to nowe rozwiązanie, wiele osób mogło zetknąć się z tym rozwiązaniem w grze Genua. Z jednej strony daje on swobodę ruchu, z drugiej wymusza planowanie ruchów, gdyż nie wszędzie szybko można dojść. Ograniczeni jesteśmy liczbą posiadanych pomocników.

Jak to bywa na targowisku jest zmienność cen. Targ w Istanbule to nie supermarket, w którym promocja czeka na każdego. Tutaj w wielu miejscach warto być pierwszym: w Pałacu Sułtana i Jubilera, by taniej nabyć rubiny, w Meczetach, by nie musieć gromadzić większej liczby towarów określonego typu i zdobyć żetony meczetów. Zmienność występuje także w innych aspektach: modularność planszy, zmiany zapotrzebowania towarów na Targach. Co ważne, jest to zmienność, a nie uporczywa losowość.

Targowiska to nie tylko sprzedaż typowych towarów. To także miejsce interakcji i zabawy. W Istanbule także ona występuje. Spotkania z innymi kupcami, burmistrzem, przemytnikiem. Herbaciarnia będzie dobrym miejscem dla hazardzistów, którzy lubią grać w kości, a czarny rynek wprowadzi element ryzyka do handlu.

Gdy dokładnie przyjrzymy się grze, zauważymy, że są w niej drobne elementy pomagające w skalowaniu rozgrywki, w zależności od liczby graczy. Najbardziej oczywiste to neutralni kupcy w rozgrywce dwu osobowej. Ale zwróćcie także uwagę na meczety, w których podczas rozgrywki pięcioosobowej nie starczy żetonów meczetów i rubinów dla każdego. Zmienia się także liczba rubinów u Jubilera i w Pałacu Sułtana.

Wspomniana zmienność cen i ograniczenie w dostępności dóbr w rozgrywce pięcioosobowej dodatkowo budują klimat wyścigu. Rozgrywka w Istanbul z początku wydaje się spokojnym spacerem, ale już po kilku rundach zaczynamy zerkać na poczynania innych graczy i myśleć jak optymalizować ruchy by szybciej zdobyć pięć rubinów.

Jak widać owa garść rubinów to nie tylko mały woreczek z plastikowymi kryształkami. Chodzi mi o te drobne elementy, które sprawiają, że tytuł wyróżnia się spośród wielu innych euro-gier. Przyciąga wzrok gracza do właśnie tego pudełka, wśród wielu innych stojących na półce. I choć osobno pewnie zginęłyby w natłoku innych planszowych kamieni szlachetnych, Rudrgier Dorn stworzył z nich całość, niczym jubiler tworzący kunsztowny naszyjnik. Znaleźć drogocenny kamień to jedno – umieć go oszlifować, to umiejętność, którą posiada niewiele osób.

Istanbul 08

Rubiny dla każdego

Czy warto sięgnąć po pudełko z grą Istanbul? Oczywiście! Zdaje sobie sprawę z tego, że złośliwi powiedzą, iż nie ma tutaj niczego nowego. Modularne plansze już nikogo nie zaskakują, ładne wykonanie to niemal standard, wieża kupiecka była… Ale Rüdiger Dorn to autor, który potrafi tak połączyć znane elementy, by tworzyły dobry (jak np. w przypadku Serca Smoka) lub bardzo dobry tytuł, jak ma to miejsce w przypadku gry Istanbul. Dla mnie każda kolejna rozgrywka, niezależnie od liczby graczy, to prawdziwa przyjemność.

Zresztą, któż by nie chciał mieć pudełka pełnego rubinów na swojej półce?

Dziękujemy

2 pionki logo

za przekazanie gry do recenzji