UFO Farmer, to kolejna gra po Super Farmerze i Rancho, w linii wydawnictwa GRANNA, z sympatycznymi zwierzakami w roli głównej. Gry z założenia familijne, ze świetna oprawą, które mają rzeszę fanów, a sam Super Farmer wprowadził w świat gier planszowych całe pokolenia. W każdym z trzech tytułów głównymi bohaterami są zwierzaki hodowlane, ale tym razem nie musimy rozwijać naszej farmy. Będziemy kosmitami porywającymi zwierzaki z Ziemi! I taka zmiana podejścia do tematu bardzo przypadła nam do gustu.

Wypasiony statek kosmiczny

Podczas gry każdy gracz ma do dyspozycji trzy statki kosmiczne (w przypadku wariantu dwuosobowego cztery statki), za pomocą których będzie porywał zwierzaki 🙂 Napisać w tym przypadku „statki kosmiczne” to mało, to są mega fajne plastikowe STATKI KOSMICZNE. Na taki widok uśmiech na każdej twarzy gwarantowany i to niezależnie, czy do stołu zasiądą najmłodsi, czy też najstarsi. Na środku stołu (naszej planecie Ziemia 😉 ), wykładamy określoną liczbę żetonów przedstawiających zwierzęta. Są to znane z poprzednich pudeł w serii krowy, konie, owce, króliczki i mniej niebezpieczny tym razem wilk. Nie ma psa, ale to zapewne z tego względu, że jak zobaczył nadlatujące UFO, to schował się głęboko do swojej budy i za żadne skarby nie chciał wyściubić nawet czubka mokrego nosa.

Ufo Farmer

Run krowo, run!

Po tym jak zwierzaki pojawią się już na planecie/stole, przechodzimy do rozgrywki. Kosmici, czyli gracze, naprzemiennie poruszają po jednym ze swoich statków w celu namierzenia zwierzaków. Wygląda to w taki sposób, że swoim stateczkiem zakrywamy wybrany żeton zwierzaczka. Faza namierzania trwa do momentu, gdy wszyscy gracze wykorzystają swoje wszystkie statki. Kolejno następuje moment kulminacyjny, czyli faza porywania! W tym momencie gracze, również naprzemiennie, sprowadzają do bazy po jednym ze statków kosmicznych. W przeciwieństwie do fazy namierzania, w tym przypadku możemy sięgnąć po dowolnie wybrany statek i to wcale nie musi być ten wysłany przez nas. Najważniejsza bowiem dla nas informacja, to jakiego zwierzaka uda nam się uprowadzić do naszej bazy. A to dlaczego? Dlatego własnie, że UFO Farmer to gra typu memory, w której najważniejsze jest aby pamiętać, jakie zwierze znajduje się pod danym statkiem. A to dlaczego? A to dlatego, że w każdej turze porywamy trzy zwierzątka, a za różne ich kombinacje otrzymujemy różną liczbę punktów. No, a jak wiadomo, w większości gier planszowych chodzi o punkty zwycięstwa. Nie inaczej jest w przypadku kosmicznych porywaczy od GRANNY. Wyjątek stanowi wilk, który tym razem, ani nie pozera naszych zwierzaków, ani nawet nie straszy. Biedaczysko, gdy trafi na statek, jest z miejsca odsyłany na ziemie, jako mało interesujący obiekt. Pożytku z niego kosmici nie mają, bo może tylko ograniczyć liczbę punktów zdobytych podczas wypadu na Ziemię.

Ufo Farmer

Łowy kończą się w momencie, gdy w łupionej przez nas farmie zostanie mniej zwierząt, niż samych kosmicznych statków. Wówczas przechodzimy do podliczania punktów zwycięstwa. Na przeliczanie punktów mamy dwa warianty, podstawowy i zaawansowany. W podstawowym, przeliczamy zwierzaki jeden do jednego, czyli zdobywamy tyle punktów, ile mamy łącznie żetonów zwierząt. W systemie zaawansowanym, liczbę zwierząt podnosimy do kwadratów, a następnie sumujemy łączną wartość otrzymanych punktów. Rzecz jasna zwycięzcą zostaje kosmita, który zdobył najwięcej punktów.

Ufo Farmer

Gdy w zagrodzie krów już nie ma

Podsumowania czas. Myślę, że wierni fani hodowli zwierząt z Super Farmera mogą być rozczarowani zmianą mechaniki i celu gry, ale tylko do czasu, gdy dotrze do nich, że oprócz zwierząt nic tych gier nie łączy. W moim domu nie przepadaliśmy za Super Farmerem, ale bardzo podobało nam się Rancho, które zawsze polecamy wszystkim początkującym. Nie inaczej będzie w przypadku memory UFO Farmer. Naprawdę już od widoku grafiki zdobiącej pudło, poprzez rewelacyjne wykonanie (MEGAgrube żetony zwierzaków i kosmicznych baz graczy!) oraz pomysłu na grę memo, uśmiech sam ląduje na twarzy. Gra się szybko i przyjemnie, a rozgrywka nigdy nie zajęła nam wskazanego na pudle czasu gry, czyli 30 minut. Zawsze jest dużo krócej. Gra daje zdecydowanie więcej radości w przypadku gry na 3, czy 4 osoby, niż na dwóch graczy. Wynika to z tego, że sama rozgrywka, przez powtarzalność niewielkiej liczby czynności, robi się monotonna, co zdecydowanie bardziej można odczuć, gdy gra się z udziałem mniejszej liczby graczy. Dlatego też UFO Farmera nie należy przedawkować. Dwie, trzy partie wystarczą aby dobrze się bawić przy kolejnym kontakcie. Oczywiście trzeba być świadomym, że jest to gra skierowana do najmłodszych i w gronie samych dorosłych, w odróżnieniu od Rancho, gra nie będzie miała długiej żywotności. Nie zmienia, to jednak faktu, że dla nas UFO Farmer, to świetny pomysł na nowoczesne memory w rewelacyjnej jakości wydania.

Ufo Farmer

Z dekretu Rodzinnego Związku Kosmitów zobligowany zostałem do podania pojedynczych cyfr końcowych składających się na średnią wypadkową oceny. Mama kosmitka: 10; Tata kosmita: 8; Junior kosmita: 8. Średnia: 8,6666667. Komputer pokładowy po długiej analizie w oparciu na skomplikowanych wzorach matematycznych wyświetlił ostateczny wynik: 9.

Dziękujmy Wydawnictwu

granna logo

za przekazanie gry do recenzji

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
9
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułNa GRAMY poznamy zwycięzców Gry Roku!
Następny artykułNowości od Black Monk
Rach, ciach, trach! W pierwszej kolejności pudła z karciankami i kośćmi plądruje, bo szybkiej konfrontacji ciągle poszukuje i nad wyraz miłuje. Wytchnienia w rodzinnej kooperacji szuka, gdzie wspólnie z Lady J. i Małym Piratem przygody przeżywają i złym lordom brzydkie gęby obijają.