# BoardGamePorn. Sztuka czy planszowa perwersja?

2

Wirtualny świat bywa zaskakujący a czasem wręcz kontrowersyjny.  Znajdziemy w nim równie dużo zjawisk negatywnych co pozytywnych. Są też zjawiska, na pierwszy rzut oka nieoczywiste. Bo jak ocenić próby powiązania planszówek z…. porno i jedzeniem?

Słyszeliście kiedyś o food porn? To próba przedstawienia jedzenia w wręcz perwersyjnie estetyczny sposób. Jeżeli śledzicie blogi kulinarne, macie konto na platformach społecznościowych, szczególnie takich jak Instagram, czy Pinterest z całą pewnością natknęliście się na zdjęcia z hasztagiem #foodporn. Fotografie, na które gdy tylko się spojrzy, człowiek dostaje ślinotoku. Ich twórcy udowadniają, że tak codzienna i rutynowa czynność jak przygotowanie i jedzenie posiłków, może być wyrazem zaangażowania twórcy oraz mieć charakter bardzo zmysłowy.

Co ciekawe, określenie to nie zawsze było nacechowane pozytywnie. Pod koniec lat ’90, w Stanach Zjednoczonych, nazywano tak niezdrowe jedzenie, odwołując się do negatywnego wydźwięku pornografii. Rozwój internetu pociągnął za sobą nowe możliwości wyrazu i z czasem food porn stało się pozytywnym określeniem i przeniosło także na inne dziedziny  życia. Choćby na rowery (#bikeporn). Czy to przejaw rozluźnienia obyczajów seksualnych, czy też przyczyniły się do tego inne zjawiska, to temat na zupełnie inny artykuł (i portal). Zatem wróćmy do tematu: jaki ma związek food porn z planszówkami?

W ubiegłym roku jako Przystanek Planszówka postanowiliśmy sięgnąć po inną niż pisanie formę propagowania hobby planszówkowego. Wybór padł na fotografię i platformę Instagram. Mając pierwszy raz do czynienia z tym narzędziem, z jednej strony czułem się jak dziecko otrzymujące nową zabawkę, z drugiej, moja dusza socjologa, zaczęła zadawać wiele pytań na temat motywacji i niesamowitego wręcz ekshibicjonizmu wielu użytkowników platformy. Pisząc o ekshibicjonizmie nie mówię tutaj o pornografii, lecz o niesamowitej, wręcz bijącej ze zdjęć, potrzebie wyrażania samego siebie. Oczywiście wśród różnej tematyki zdjęć i wygodnemu systemowi „hasztagów” szybko odnalazłem to co interesuje planszoManiaKa. Ogromne ilości zdjęć gier planszowych. Jedne ciekawsze, drugie mniej, prezentujące zarówno popularne, przestarzałe jak i rzadko spotykane planszówki.

Wspomnaine hasztagi nie tylko pomagają odnaleźć ciekawy dla nas temat. Bo choć zabrzmi to trywialnie, są też genialnym narzędziem w rękach twórcy zdjęcia. Dlatego wielu użytkowników, publikując materiały opisuje je kilkoma a czasem nawet kilkunastoma hasztagami. Żeby się wyróżnić, a czasem żeby przekazać emocje. Jak nietrudno się domyślić, wrzucając pierwsze zdjęcia zacząłem je opisywać zarówno w oczywisty sposób (#planszowki, #boardgames…) jak i mniej oczywisty… Myśląc, że będę oryginalny wstukałem przy niektórych fotografiach frazę zaczerpniętą z blogów kulinarnych i rowerowych… BoardGamePorn Oryginalny nie byłem, gdyż klikając na hasztag znalazłem już kilkadziesiąt zdjęć, a jeżeli wierzyć Instagramowi, pierwsze na tej platformie pojawiło się jakieś 4 lata temu… Przez około pół roku liczba tych zdjęć wzrosła z kilkudziesięciu do ponad trzystu. W porównaniu z innymi frazami wciąć niedużo, ale wystarczająco, by móc snuć pierwsze rozważania na temat zjawiska….

Choć wpisanie tej frazy powinno dawać  każdemu planszoManiaKowi bezmiar doznań zmysłowych, z boardgameporn jest trochę jak z pornografią. Są artyści, których akty są prawdziwymi dziełami sztuki (choć nie przez przypadek mówi się wtedy o erotyce) a są tacy, którzy sięgną po najgłębsze pokłady ludzkiej perwersji, co u większości osób wywołuje odruch obronny. Używając innego porównania. Ze zdjęciami planszówek jest jak z potrawami. Można je podać tak, by same w sobie zachęcały do konsumpcji, by już przed zetknięciem się z podniebieniem pobudzały nasze zmysły. A można je podać jak w stołówce szkolnej po to jedynie, by zaspokoić najbardziej podstawowe potrzeby.

Gdy zerkam na zdjęcia oznaczone tym hasztagiem znajduję zarówno to, co porównałbym do dobrego „food porn”, jak i zdjęcia ze słabej stołówki szkolnej. Niestety mam wrażenie, że liczba słabych zdjęć, wzrosła. Hasztag bywa stosowany bardzo mechanicznie, bez refleksji, bez zachwytu. Szkoda, bo przecież hasztagi stosujemy, by wyrazić konkretne emocje. Jeżeli chcemy zwrócić uwagę jedynie na grę, wystarczy napisać #graplanszowa, jeżeli chcemy pokazać piękno wykonania gry, używajmy tego co przemawia do zmysłów….

Instagram jest kolejnym miejscem gdzie możemy zaszczepiać w ludziach nasze hobby. Jeżeli do kogoś nie przemawia słowo pisane, może zachwycić się obrazem. Wykorzystujmy więc siłę obrazu, pokazujmy innym piękno gier, które w ostatnich latach coraz bardziej zachwycają swoim wykonaniem. Świadomie twórzmy przestrzeń #BoardGamePorn, by nie stała się synonimem zepsucia, lecz zmysłowości będącej wartością dodaną obcowania z planszówkami….. Twórzmy sztukę,  a nie planszową perwersję.

W felietonie celowo nie ukazano tego, co autor nazywa „planszową perwersją”. Kto zechce, sam takowe znajdzie wpisując na Instagramie hasztag #boardgameporn. Zachęcam do sprawdzenia także innych planszowych hastagów, np.: #boardgames #gryplanszowe #bgg. Znajdziecie tam o wiele więcej pięknych zdjęć gier planszowych. Prawdziwie zmysłowych obrazów zwykłego przedmiotu jakim jest planszówka….

  • heh, ja prawie do każdego zdjęcia na insta wrzucam ten hasztag :). Dobry artykuł.

  • Heh, no tego się nie spodziewałem. Dzięki