Trwa Pyrkon – największy w Polsce i jeden z największych w Europie festiwal fantastyki. W tym roku i my dotarliśmy do Poznania. Na jeden dzień, tylko i aż. Co zastaliśmy?

Bo w domu wariatów….

Pyrkon z całą pewnością jest wyjątkowy. Wyjątkowy ze względu na wielkość imprezy, liczbę zaproszonych gości, prelekcji, atrakcji… Ale przede wszystkim ze względu na ludzi. Bo Pyrkon to raj dla miłośników Cosplay-u, literatury, alternatywnych światów, gier wszelakich. Ciężko znaleźć drugie takie miejsce w którym przenikają się światy postapokalipsy i śródziemia, kosmitów i zombie, mangi i steam punku, wiedźmina i robotów… Różnorodność tak wielka, że jeżeli znajdziecie się tam przez przypadek, możecie poczuć się jak w domu wariatów….

….są planszówki….

A w tym domu są i planszówki, może dlatego, że to ciekawa forma spędzania czasu? A może dobre narzędzie terapeutyczne?

Może to moje subiektywne odczucie, ale miałem wrażenie, że planszówki, LARPy i sesje RPG przyciągały większą grupę odbiorców niż gry komputerowe. A podobno gry analogowe odchodzą do lamusa. My na szczęście wiemy, że tak nie jest i jak widać wie o tym naprawdę wiele osób.

Jako planszoManiacy większość piątkowej wizyty spędziliśmy na hali wystawców, gdzie swoje planszówki prezentuje kilkudziesięciu wydawców. Premiery, turnieje, konkursy. Możliwość poznania nowych tytułów, porozmawiania o konkretnych produktach (i planach wydawniczych). Pyrkon to idealne miejsce dla kogoś kto żyje planszówkami. A gdy już chodzić się nie chce, zawsze można przejść do budynku obok, gdzie znajduje się Gamesroom. Dużo gier, dużo stolików, ale z każdą godziną coraz więcej z nich było pozajmowanych. A przy nich dzieci i dorośli, gracze „niedzielni” (choć byliśmy w piątek) oraz heavy gamerzy i recenzenci, normalsi i czarodzieje….

Ale planszówki na Pyrkonie to nie tylko możliwość grania. To także możliwość spojrzenia na nie od innej strony. A temu sprzyjały prelekcje i warsztaty.

…a wariactwo staje się normą

O tworzeniu gier mówili między innymi Michał „MMochocki” Mochocki i Grzegorz „Lindal” Laskowski. Ci którzy dotarli w sobotę mieli okazje posłuchać prelekcji o graficznych aspektach tworzenia gier o czym opowiadali Grzegorz „gregbobrowski” Bobrowski i Tomasz „Morano” Jedruszek, czy też o Crowdfundingu (Kamil „wspieram.to” Rogulski).

I my dołożyliśmy swoje trzy grosze, prowadząc prelekcję o „Stygmacie gier planszowych”, czyli stereotypach związanych z grami, graczami i o tym, że same planszówki mogą być nośnikiem stereotypów. Stanąć przed gronem kilkudziesięciu osób, które w tym ogromie atrakcji znalazły czas by posłuchać o tym społecznym spojrzeniu na gry planszowe, było niesamowitym doświadczeniem. I w tym miejscu wszystkim przybyłym bardzo dziękuję. Dziękuję również profesjonalnej obsłudze, dzięki której nie musiałem o nic się martwić jako prelegent.

Już jadąc uświadomiłem sobie pewien paradoks wybranego tematu. Gdyż aby mówić o stereotypach, uprzedzeniach, stygmatyzacji niezbędne jest podzielenie świata na „nas” i „innych” lub, jakby to ujął Erving Goffman, „normalsów” i „piętnowanych”. Tylko, czy na Pyrkonie nie dochodzi do odwrócenia ról? Czyż normalsi nie stają się tymi odmieńcami, a odmieńcy normalsami? Może własnie tutaj potwierdza się porzekadło, że w domu wariatów wariactwo staje się normą?

Choć kiedy myślę o tym dłużej odnoszę wrażenie, że Pyrkon staje się miejscem zacierania podziałów, wspomnianego wcześniej mieszania się różnych światów, które razem tworzą siłę festiwalu. Różnorodność będąca siłą. Różnorodność, której niestety na co dzień raczej się boimy.

Pyrkon 2016_405
Pyrkon 2016

I choć spędziłem na Pyrkonie tylko kilka godzin, dziękuje organizatorom za możliwość opowiadania o planszówkach i możliwość uczestnictwa w takim wydarzeniu jakim jest Pyrkon. Ilość pozytywnych emocji jaką niesie festiwal jest ogromna, dlatego, jeżeli jeszcze nie macie planów na niedziele, może warto odwiedzić Poznań? A jeżeli nie dacie rady, może zaplanujecie sobie czas na przyszły rok…. Bo warto!

P.S.

Już niedługo, w audycji Przystanek Planszówka, więcej wieści z Pyrkonu….