Najciekawsze historie zaczynają się od słów „dawno, dawno temu w odległej krainie….”. Ta, którą wam dziś opowiem nie sięga tak daleko w przeszłość, jednak przenosi nas do dalekiej Finlandii, gdzie żył Sami Laakso o którym mało kto na świecie słyszał….

Gdzieś w dalekiej Finlandii

Pewnego dnia, a był to początek lipca 2015 roku, ów Sami Laakso postanowił pochwalić się światu swoim odkryciem. Otóż odnalazł on (a może stworzył?) krainę, a w niej miasteczko zwane Doliną Kupców. Do tego miasteczka zjeżdżali handlarze z całego świata, chcący spróbować swych sił w rywalizacji, by stać się członkiem nadzwyczajnej gildii kupieckiej. Lecz jak to w ciekawych opowieściach bywa, pojedynek ten nie był zwykłą wymianą handlową, gdyż jego głównymi bohaterami są… zwierzęta, które pomagają nam wybudować odpowiednią liczbę straganów.

Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka
Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka

Przedstawił on swoje odkrycie wykorzystując karty, tak, by każdy mógł wcielić się w owych kupców, nie mącąc jednocześnie spokojnego charakteru Doliny. Był tak zauroczony tym ekosystemem, że nikomu nie zdradził gdzie on się znajduje, sam opisał zasady tam panujące, sam stworzył ilustracje i wreszcie sam postanowił wydać grę na Kickstarterze, gdzie szybko zdobył sławę i uznanie. Jak zwykle bywa w przypadku tego typu odkryć, są tacy, którzy mu nie wierzą, twierdzą, że sam wszystko wykreował. Co więcej, znaleźli się również tacy, którzy głoszą, że nie ma w tym nic odkrywczego, bo mechanika tej karcianki była już wcześniej znana, a królestwo zwierząt to tylko planszowa wersja antropomorfizacji….

Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka

Jak jest naprawdę to wie tylko sam Sami. Nie ważne jednak czy opisał on nieznany świat zwierząt, czy wszystko zmyślił, czy też uwypuklił on nasze ludzkie cechy. Ważne, że powstała z tego gra po którą chciałbym, byście również sięgnęli….

Zwierzaki są….

Dolina kupców pełna jest zwierząt. Spotkacie tu Papugi, Pandy, Szopy, Wiewiórki, Oceloty i Kameleony. A dla każdej z tych grup przewidziano talię piętnastu kart. Przyjrzyjcie się tym kartom by odkryć, iż zwierzęta są… energiczne, przyjacielskie, przebiegłe, zaradne, beztroskie i sprytne. Oceloty, na przykład, są beztroskie, a ta może prowadzić do chaosu i farta. Grając nimi wykorzystacie specjalnie dedykowaną im kostkę, postrzeganą czasem jako synonim losowości. Albo Szopy – te są przebiegłe i wprowadzą do gry negatywną interakcje.

Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka
Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka

W tej grze zwierzęta nie tylko są. Tutaj zwierzęta są jakieś… i są po coś.

Ekosystem doliny

No właśnie. Właściwie po co nam są te wszystkie talie? Najprościej, by rzec: by wygrać i wejść w szeregi gildii. Jednak zanim to się stanie, najpierw trzeba poznać specyfikę tej krainy.

Dolina Kupców to karcianka w której poznanie zasad, przygotowanie do rozgrywki jak i sama rozgrywka nie zajmują wiele czasu.

Na początek dobieramy talie zwierząt w liczbie o jeden większej niż liczba graczy. Następnie każdy z graczy otrzymuje po jednej karcie o wartości jeden z każdej talii wybranej do gry. Oprócz tego otrzymuje karty rupieci tak, by łącznie mieć 10 kart na ręku. Na środku stołu rozkładamy plansze rynku, obok niej kładziemy przetasowane karty zwierząt tworzące teraz jedną wspólną talię. Na planszy rynku odsłaniamy 5 kart. Każdy dobiera na rękę 5 kart z własnej talii i rozpoczynamy zmagania!

Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka
Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka

Każda tura składać się będzie z dwóch faz: akcji i dostawy. W czasie akcji możemy dokonywać zakupu kart z Planszy Rynku, zagrywać karty Triku, tworzyć stragan lub odrzucać dowolną liczbę kart z ręki. Zawsze wybieramy jedną z wymienionych akcji. A w czasie dostawy uzupełniamy Planszę Rynku (jeżeli kupiliśmy karty) i uzupełniamy liczbę kart na ręce do 5. Oczywiście diabeł (nie koniecznie ten tasmański) tkwi w szczegółach.

Gdy gracz myśli, że nic go nie zaskoczy

Dolina Kupców bazuje na mechanice deckbuildingu, czyli tworzeniu swojej talii podczas rozgrwyki. Znany z Dominiona, Kamienia gromu i wielu innych gier, tutaj ma w sobie coś co mnie bardzo urzekło i zaskoczyło podczas rozgrywek.

Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka
Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka

Pierwsze co zaskakuje to fakt, że nie gramy jedną frakcją. Do swojej talii możemy dołączać dowolne zwierzaki dobierając je tak, by dobrze wykorzystywać ich cechy. Kupujemy płacąc kartami posiadanymi na ręku. Każda z kart ma swoją wartość, którą znajdziecie w prawym górnym rogu. Czym dalej ta karta na Planszy Rynku, tym więcej będzie nas ona kosztować. Płacąc odrzucamy je na stos kart odrzuconych a nową kartę bierzemy od razu na rękę. To druga rzecz, która zaskakuje wielu miłośników deckbuildingu.

Na kartach, oprócz opisu fabularnego, znajdziecie informację o akcji, którą możecie dzięki niej wykonać. W swojej turze można wykonać jedną akcję. Zazwyczaj jedną, gdyż część z kart posiada ikonę „+” oznaczającą, że jest to karta triku, a tych możemy zagrać więcej. Graliście w Dominiona? Jeżeli przyzwyczailiście się do budowania kombosów złożonych z kilkunastu i więcej kart, tutaj będziecie musieli przebudować całkowicie swoje spojrzenie na deckbuilding. Owszem odpowiedni dobór kart pozwala na zagrywanie kilku, jednak wymaga to więcej planowania niż w większości tego typu gier. Mamy zatem kolejną rzecz, która zaskoczy doświadczonych graczy.

Dolina Kupców 09

By wygrać trzeba zbudować 8 straganów, z czego każdy powinien być większy od poprzedniego. Dokładnie o jeden większy, a karty użyte do jego budowy powinny być w takim samym kolorze. Oczywiście w świecie zwierząt zawsze znajdzie się jakieś niepokorne i tak oto  w swojej zaradności zbudują one stos wykorzystując rupiecie (czego normalnie robić nie można), czy też zmieniając wartość zagranych na straganie kart o jeden. Bo jak już wspomniałem, w Dolinie Kupców zwierzaki nie są byle jakie, bywają choćby zaradne.

Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka
Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka

Wreszcie, gdy tego potrzebujemy możemy w ramach akcji odrzucić dowolną liczbę kart z ręki. Jednak tutaj nie trzeba odrzucać wszystkich jak ma to miejsce w wielu grach opartych na tej mechanice.

Destruktywny deckbuilding

Jeżeli przeczytaliście poprzednie akapity wiecie już, że choć to gra w której budujemy talię, to pan Sami Laakso dodał do tej mechaniki coś nowego, świeżego (pomimo, że w kartach pojawi się zepsute jedzenie).

Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka
Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka

Dolina kupców do specyficzny deckbuilding. Destruktywny deckbuilding, gdyż tworząc swoją talię powinniśmy od początku planować jak ją zniszczymy, czyli jak wykorzystamy karty, by z czasem wybudować stragany. I wierzcie mi, że jest to bardzo satysfakcjonujące. Tym bardziej, że podczas rozgrywki ma się poczucie wyścigu, często różnice między zwycięzcą a przegranym nie są duże.

Minusy? Głównie jeden: przydałoby się więcej talii, aby zwiększyć liczbę kombinacji w rozgrywce 4 osobowej (gdzie wykorzystujemy 5 z 6 dostępnych). Na szczęście niedługo znajdzie się na to lekarstwo, gdyż pojawi się 6 (a może nawet 7 – zerknijcie do post scriptum) nowych talii.

Świat który zaskakuje

Człowiek. Stworzenie, które rozwinęło się na różnych płaszczyznach. Język, sztuka, transport, medycyna. Toczymy wojny, podbijamy kosmos. Dzięki wynalazkom potrafimy przekazywać sobie informacje z niemal każdego miejsca planety. Badamy wielkie ciała niebieskie jak i niewidoczne gołym okiem komórki. Badamy, leczymy, klonujemy, modyfikujemy…. A jednak są rzeczy, które cały czas nas zaskakują. Zabawne jest to, że coraz rzadziej zaskakują nas rzeczy wielkie. Czasem zaskakuje nas te skryte w niewielkich pudełkach będących na wyciągnięcie ręki….

Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka
Dolina Kupców / fot. Przystanek Planszówka

Ot tak jak recenzowany dziś tytuł. Mechanikę budowania talii większość z nas zna (choćby z Dominiona) i ta nie powinna nas zaskakiwać. Temat też niezbyt oryginalny, zwykłe zwierzaki, które mają ludzkie cechy. A jednak otwierając  to niewielkie pudełko wkraczamy do niezwykłej krainy przepięknie ilustrowanej, przemyślnie wykreowanej i zgrabnie opisanej. Pomimo, że Dolinę łatwo w całości wzrokiem ogarnąć, z kolejnymi rozgrywkami odkrywamy  detale początkowo niedostrzegalne, zdradzające złożoność prostoty tego miejsca. Z całą pewnością warto znaleźć miejsce dla Doliny Kupców na swojej półce, by czasem spędzić w tej krainie całe wieczory, a czasem przystanąć wędrując od pudła do pudła….

Dziękuję Centrum Gier Pegaz za przekazanie gry do recenzji

pegaz logo

Post Scriptum

I nastał czas nowych odkryć. W waszych domach pojawić się może jeszcze więcej dobrego, jeszcze więcej zwierząt. Na portalu wspieram.to trwa kampania mająca na celu ufundowanie gry Dolina Kupców 2. Sukces już osiągnięty, Fullcap Games na pewno wyda ten tytuł. A w pudełku będzie 6 nowych talii i są szanse na siódmą. Można też kupić ją w pakiecie z recenzowaną dziś częścią. Zachęcam byście zerknęli i przygarnęli zwierzaki. Bo one są jakieś i po coś.