Nie, nie, nie po trzykroć nie. Nie przekonuje mnie pomysł odtwarzania w grach planszowych sportów drużynowych, jak piłka nożna, czy też koszykówka. Nierealnym jest dla mnie odtworzenie tej dynamiki, nieprzewidywalności przebiegu rozgrywki, dyspozycji dnia poszczególnych zawodników, czynnika ludzkiego w postaci błędów sędziowskich, a na atmosferze na trybunach kończąc. Poza tym, kto rozsądny wierzy w to, że w dobie gier video takich jak FIFA, czy Pro Evolution Soccer odrobina kartonu i kilkadziesiąt kart może być jakąkolwiek konkurencją dla elektronicznej rozgrywki? Całe szczęście są tacy, jak nasze rodzime wydawnictwo Fox Games, którzy uważają, że konkurencją niekoniecznie, ale alternatywą to i owszem. Ufff całe szczęście…no to gwizdek i zaczynamy grę w Piłka w grze!

Piłka w grze / fot. Przystanek Planszówka
Piłka w grze / fot. Przystanek Planszówka

Szatnia

Pomysł na grę w założeniu jest bardzo prosty i przypomina odrobinę popularną wieki temu grę w wojnę (co na starcie nie jest dobrą wróżbą). Mamy więc talię kart i teoretycznie dwa zespoły, reprezentację Polski i Niemiec. Szkopuł w tym, że oprócz pojedynczej karty, która wskazują którą z drużyn prowadzimy, cała reszta jest jednakowa dla wszystkich. A przepraszam jest jeszcze dwustronny żeton piłki którą przesuwamy po mini planszy boiska. Nie mamy żadnej odrębnej talii dla zespołów i nie mamy ogólnie nic, co rozróżniałoby te dwa zespoły.

W grze jest wyłącznie jedna talia kart, która stanowi wspólną pulę kart akcji dla obydwu zespołów. Po przetasowaniu dzielimy talię na połowę i uzyskujemy w ten sposób po jednej talii na każde 45 minut meczu. Całe szczęście gra tyle nie trwa, ale dzięki temu manewrowi mamy dwa odrębne zestawy kart, po jednym na każdą połowę meczu. Tak, jak pisałem już wcześniej, początek z grą nie jest imponujący i może trochę zniechęcać, ale czekajcie i dajcie szansę dla tej karcianki.

Mecz

W trakcie rozgrywki mamy na ręce pięć kart pozwalających wykonać trzy akcje w swojej turze. W momencie, gdy jest nasza tura, przeprowadzamy atak na bramkę naszego przeciwnika. Zagrywamy z ręki kartę np. Atak prawym skrzydłem, następnie czekamy na reakcję zespołu przeciwnego. Nasz atak może zostać zablokowany wyłącznie przez zagranie identycznej karty na której jest akcja defensywna Obrona lewej flanki, bądź przez zagranie karty Faul taktyczny. Jeśli przeciwnik nas nie zatrzyma, to na planszy przesuwamy piłkę w stronę jego bramki, a następnie próbujemy wykonać kolejną akcję. Zresztą, gdy nas powstrzyma, to również próbujemy wykonać kolejną akcję, a różnica jest taka, że piłka zostaje w miejscu w którym zaczęliśmy przeprowadzać swoją akcję. Gdy uda nam się dojść pod bramkę przeciwnika przychodzi czas na największe emocje i podjęcie próby oddania strzału. Oddanie strzału, jak i obrona tego strzału, to oczywiście zagrywanie kart z puli posiadanych na ręce. Wykładamy odkrytą (sic!) kartę/karty z symbolami piłki, a broniący gracz w odpowiedzi może wyłożyć kartę/karty z rękawicą bramkarską. Kto ma więcej piłek, bądź rękawic, ten odpowiednio, bądź zdobywa bramkę, bądź broni strzał. Szaleństwa niestety nie ma i w tym przypadku.

Piłka w grze / fot. Przystanek Planszówka
Piłka w grze / fot. Przystanek Planszówka

Dobra, jak widzicie, wariant podstawowy o którym napisałem powyżej nie jest zbyt emocjonujący. A może właściwie jest ale wynika to wyłącznie z czystej losowości, którą albo się kocha, albo toleruje, w każdym innym przypadku gra, jak większość karcianek, zostanie z miejsca spisana na straty. Wstrzymajcie się jednak jeszcze chwileczkę, bo pisałem już przecież, że należy dać szansę dla tej gry.

Pierwsza sprawa, to karty specjalne, które poprawiają odbiór rozgrywki w wariancie podstawowym. W puli kart specjalnych, chociaż w mojej ocenie nie powinny one nosić takiej nazwy, bo w gruncie rzeczy przedstawiają typowe akcje z boiska, mamy więc drybling, rzut wolny, rzut rożny oraz rzut karny. Akcje te wprowadzają odrobinę różnorodności i boiskowej pozytywnej nieprzewidywalności, niż ciągłe zagrywanie i blokowanie. Faul taktyczny w polu karnym wiąże się w końcu zawsze z prawdopodobieństwem rzutu karnego, a nie wyłącznie ze zblokowaniem przeciwnika.

Piłka w grze / fot. Przystanek Planszówka
Piłka w grze / fot. Przystanek Planszówka

Natomiast odbiór gry zdecydowanie poprawiają dodatkowe warianty zawarte w instrukcji. Co prawda nie lubię tego typu rozwiązań, bo wariant podstawowy powinien w każdym pudle lśnić i zachęcać, a nie dopiero kolejne jego wersje, to w tym przypadku zdecydowanie wyszło to grze na zdrowie.

Warianty dodatkowe zwane w instrukcji zaawansowanymi są trzy. Każdy z nich możemy dodać osobno, lub miksować ze sobą, bądź też wprowadzić wszystkie trzy jednocześnie. Ja jestem zwolennikiem wprowadzenia wszystkich trzech, bo naprawdę w naszym przypadku poprawiły w sposób zdecydowany przyjemność płynącą z rozgrywki.

Piłka w grze / fot. Przystanek Planszówka
Piłka w grze / fot. Przystanek Planszówka

Pierwszy wariant to wprowadzenie ustawienia drużyny. Na każdą połowę meczu możemy przyjąć określone ustawienie naszej drużyny. W praktyce oznacza to różną liczbę możliwych do przeprowadzenia akcji w poszczególnych sektorach boiska podczas ataku. Maleńka zmiana, która nie wnosi jakiejś rewolucji,  ale naprawdę dająca poczucie, że mamy jakąś odrobinę wpływu na to, jak będzie przebiegała gra naszego zespołu na boisku.

Drugi wariant wprowadza karty taktyki. Są to karty jednorazowego użycia, po wykorzystaniu których wylatują z gry. Dla mnie karty te powinny być dostępne w wariancie podstawowym, albowiem podczas grania bez nich, gra traci dużo, jako planszowy spektakl piłki nożnej i jest po prostu słaba. Karty te wprowadzają akcje znane z boiskowych zmagań, bez których nie wyobrażam sobie piłki nożnej. Mamy bowiem możliwość wykonania takich akcji, jak chociażby przeprowadzenie szybkiego ataku, czy oddanie strzału zza pola karnego, a także daleki wyrzut piłki przez bramkarza. W przypadku obrony mamy zaś przejęcie piłki i wybicie piłki oraz zmianę zawodnika (odrzucenie wszystkich kart z ręki i dobranie nowych). Akcje możemy przeprowadzić w określonych okolicznościach i w większości przypadków wiąże się to z odrzuceniem kart z ręki. Nie zmienia to faktu, że to najlepsza część tego futbolowego święta i można tylko żałować, że jest ich tak mało i są wyłącznie jednorazowego użytku.

Piłka w grze / fot. Przystanek Planszówka
Piłka w grze / fot. Przystanek Planszówka

Trzeci wariant wprowadza więcej losowości (!!!), ale jest dla mnie modyfikacją podnoszącą pozytywne emocje i odzwierciedlającą niepewność rzutów karnych. W tym wariancie, podczas rzutów karnych, nie zagrywamy odkrytych kart, a karty zakryte, dzięki czemu przeciwnik nie ma wiedzy z jaką siłą oddamy strzał (ile będziemy mieli znaczników piłek na wyłożonych kartach). Prócz losowości, bo w końcu nie widzimy tych symboli piłek, wprowadzony został bardzo przyjemny blef. Nikt nie widzi naszych kart i dzięki temu możemy odrobinę wpuścić przeciwnika w maliny. Przyjemna sprawa.

Na konferencji pomeczowej

Gra nie zmieniła mojego przekonania, że bardzo trudno jest odzwierciedlić drużynowy sport na planszy i wydawcy dużo ryzykują tego typu pudłami. Nadal więc uważam, że nie ma sensu pisać i mówić o planszowych „symulatorach” gier drużynowych, a wyłącznie o grach pozorujące tego typu sporty. Grach dających namiastkę atmosfery i emocji towarzyszących tego typu wydarzeniom, jak mecze piłki nożnej. Nie wynika to jednak z mechaniki, a z oprawy, otoczki i osób przy stole. Czy to źle? Nie, a Piłka w grze! kolejny raz przekonała mnie do tego, że można się bawić bardzo fajnie przy tego typu grach. Ba, ja nawet nie myślę o grach próbujących symulować tego typu sporty.

Piłka w grze / fot. Przystanek Planszówka
Piłka w grze / fot. Przystanek Planszówka

Oczywiście pamiętajcie, że wariant podstawowy jest słabszy i zdecydowanie bardziej jest przeznaczonych dla młodszych oraz rozpoczynających przygodę z nowoczesnymi grami planszowymi, miłośników piłki nożnej. Jeśli więc nie macie jeszcze tego typu pozycji na półce, to warto zainwestować w Piłkę nożną! aby pograć ze swoim małym fanem/fanką piłki nożnej. Mnóstwo losowości i emocji, odrobina blefu i spora dawka przyjemności. Tyle mi wystarczy, aby co jakiś czas z przyjemnością zagrać z synem.

Dziękujemy Wydawnictwu

fox games logo

za udostępnienie gry do recenzji