„A potem Bóg rzekł:

Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią.

I stało się tak.

Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności.

A widział Bóg, że były dobre”.

Bezmiar kosmosu i tyle planet do stworzenia

Nie bez kozery zacytowałem ten fragment Biblii 1000-lecia, bo grając w grę, którą tu opisuję miałem takie wrażenie, że to ja jestem tym, który w swoim tworze widzi dobro. Dzisiaj moi drodzy planszówko-przystankowicze to my będziemy tworzyć światy i przyjrzymy się temu zjawisku od strony przyrodniczej, a nie boskiej. Wszystko dzięki wydawnictwu Board&Dice i pomysłowi Przemysława Świerczyńskiego.

Exoplanets / fot. Przystanek Planszówka
Exoplanets / fot. Przystanek Planszówka

Zawsze, ale to zawsze było dla mnie ciekawostką, w jaki sposób powstał wszechświat. Niektórzy mówią, że spowodował to wielki wybuch, który rozprowadził materię po bezkresie kosmosu. Ten wybuch zapoczątkował powstawanie gwiazd centralnych – słońc, wokół których zaczęły powstawać całe galaktyki – wypełnione planetami, księżycami i innymi tworami – powszechnie nazywanymi niebieskimi.

Exoplanets / fot. Przystanek Planszówka
Exoplanets / fot. Przystanek Planszówka

Temat wręcz wymarzony, aby stworzyć coś dla graczy. Na taką ideę wpadł Przemek, a Panowie z Board&Dice pomogli urzeczywistnić ten pomysł. Exoplanets, bo o tym tytule dzisiaj mowa to gra typu euro, a więc coś budujemy, coś tam otrzymujemy, za coś zdobywamy punkty, ot jak każdy „euraczek”. Ja znalazłem w tej grze jeszcze jedną fajną rzecz – walor edukacyjny. Myślę, że jest to świetny prezent dla trzech kategorii osób: tych co zaczynają przygodę z planszówkami, tych którzy tak jak ja chcieliby poznać teorię powstania świata oraz dla dzieciaków, którzy mają problemy z astrofizyką. I to w tej ostatniej grupie dopatruje się wątku edukacyjnego.

Exoplanets 16
Exoplanets / fot. Przystanek Planszówka

Exoplanets zostało dość ładnie wydane. Kafle reprezentujące planety są okraszone w ładne, wektorowe grafiki w dość soczystej gamie kolorystycznej, co daje nam nie jako świadomość, że nasza planeta dopiero co się zrodziła i jest świeżutka. Centrum planszy wokół, której będziemy tworzyć naszą galaktykę stanowi słońce, które z jednej strony dodaje grze charakteru naukowego, a z drugiej będzie licznikiem, z którego będą znikać zasoby. Gdy te się skończą, wówczas nasza gwiazda gaśnie i życie wokół niej również, a gra dobiega końca – kolejny aspekt edukacyjny.

Exoplanets 14

Każdy gracz ma do dyspozycji zestaw meepli w określonym kolorze, które obrazują życie i gatunki, które na naszych planetach stworzymy.

Trochę wody, trochę ziemi, trochę gazu, wybuch słoneczny i mamy… materię… znaczy planetę

Rozgrywka sama w sobie jest dość banalna. Na początku ustawiamy naszą galaktykę z czterema gałęziami orbit, na których będą powstawały nowe światy. Oczywiście w zależności ilu nas będzie grało, to na każdej odnodze będzie można stworzyć określoną liczbę planet. Każdy uczestnik dobiera również zasoby startowe oraz  żetony planet. Tura gracza obejmuje dwie akcje. Pierwsza to działanie siły wyższej i stworzenie nowej planety oraz pobranie do swojej puli zasobów za jej wytworzenie określonych zasobów pierwiastkowych oraz żetonu z pola słońca. Możemy też stworzyć nowe życie albo gatunek – jeżeli jesteśmy wystarczająco rozwinięci na konkretnym globie.

Exoplanets / fot. Przystanek Planszówka
Exoplanets / fot. Przystanek Planszówka

Drugie działanie to pobranie żetonu przestrzeni kosmicznej, który się pod stworzonym lądem znajduje. Taki kafelek nie pokazujemy nikomu i możemy go rozegrać w dwójnasób. Albo zachowujemy go w tajemnicy i spełnimy zadanie, które jest na nim zapisane (wówczas otrzymujemy w ostatecznym rozrachunku dodatkowe punkty) lub używamy go jako tzw. instantu, a więc działania, które może w określony sposób zadziałać na galaktykę, np. koszt produkcji życia będzie większy, albo punktacja za konkretne planety w finalnym rozrachunku będzie mniejsza. Każdy rozgrywający po kolei wykonuje swoje akcje. Gra kończy się, gdy ostatni gracz zbierze ostatni znacznik z obszaru słońca. Wówczas przystępujemy do podliczania. Wygrywa ta osoba, która ma najwięcej punktów.

Exoplanets 13

Kolejny wybuch super nowej i kolejna galaktyka

Miałem przy recenzowaniu do wyboru, albo Exoplanets albo inną nowość – Multiuniwersum. Początkowo się wahałem. Jednak po przeczytaniu zapowiedzi podjąłem ostateczną decyzję. Pobawię się w Boga/siły natury (niepotrzebne skreślić) i troszkę sobie pomieszam w galaktykach. Druga sprawa – nie spotkałem się do tej pory z grą, gdzie w taki sposób podchodzi się do tematyki powstania świata. Trzeci wątek, który mnie nakłonił, to wspomniany aspekt edukacyjny. No przecież co może być lepszego kiedy się uczymy jak zabawa. Nauka wówczas sama wchodzi nam do głowy, bez konieczności wkuwania. Ok wiem edukacji takiej stricte tutaj tyle co kot napłakał, ale każde dziecko wie po pierwszych lekcjach fizyki lub chemii, że do stworzenia istnienia potrzebne są jakieś pierwiastki lub cząstki elementarne. Takie gry zasługują na wyróżnianie, bo może jakiejś dokładnej wiedzy nie przekazują, ale zachęcają do zgłębiania tajników konkretnej dyscypliny.

Grając w Exoplanets bawiłem się przednio. Naprawdę fajny i dość prosty tytuł. Rozgrywka to zaledwie 30-45 minut zabawy, ale i tak jest emocjonująco. Jest tu masa negatywnej interakcji, lecz ma ona w tym wydaniu jakiś taki wysublimowany  klimat. Po rozgrywce nie odejdziemy od stołu we wrogości, tylko podamy sobie dłoń i powiemy „fajna gra zagrajmy raz jeszcze”. Widzę przy tej grze potencjał w postaci dodatków. Wiem, że jest już jeden w postaci grawitacji, która ma swoje odniesienie na planszy. Czekam na kolejne. Dla mnie tytuł na dobrą siódemkę.

Dziękujemy Wydawnictwu

Board&Dice

za przekazanie egzemplarza do recenzji

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
7
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułTOP Kitchen, czyli z patelnią na podbój Wspieram.to
Następny artykułNabór do Czarnych Mnichów. Ora, labora, ludere?
Lekkoduch o politologicznym zacięciu wymieszany z marketingiem i wstrząśnięty fotograficznie. Szkoły ukończył, studia ukończył, żona na stanie, kredyt na stanie, etat na stanie. Stabilny życiowo i emocjonalnie. Oto cały Ja
  • Ireneusz Huszcza

    Dzięki za bardzo fajną recenzję 🙂