Oj, nie miała przed sobą łatwego zadania ta gra, nie miała. Naczelny może i chciał dobrze wyznaczając mnie do zrecenzowania tej gry, wszak w redakcji, ja jestem tym zakręconym na punkcie piłki. Jednak przed otwarciem pudełka zastanawiałem się czy aby na pewno wyjdzie to grze na dobre. Nie zrozumcie mnie źle, nie zaczynałem testować Gooool Mistrzostwa z jakimś szczególnym nastawieniem, gorszym lub lepszym. Po prostu, bałem się czy gra spełni oczekiwania kogoś takiego jak ja, człowieka, który piłką żyje kilkadziesiąt godzin w tygodniu i jeszcze o niej pisze. Udało się?

Goool! Mistrzostwa/ fot. Przystanek Planszówka
Goool! Mistrzostwa/ fot. Przystanek Planszówka

Gooool Mistrzostwa to gra dwuosobowa o charakterze symulacyjnym. Rozgrywka ma odzwierciedlać mecz piłki nożnej, w trakcie którego gracze kierują ruchami poszczególnych zawodników na planszy. Oczywiście skoro dwóch uczestników partii, to i dwa zespoły, jak to w piłce nożnej bywa 😉

Nim wybiegniemy na murawę

Symulacja odbywa się na planszy o wymiarach 13×12 pól przy użyciu 11 zawodników po obu stronach. Warto nadmienić, że z drugiej strony planszy znajduje się kolejna wizualizacja boiska, ale tym razem mniejszego. Ma to na celu wprowadzenie kolejnego wariantu z innymi zasadami. W tej recenzji skupimy się tylko na grze w wymiarach 13×12.

Do dyspozycji gracze dostają 11 drewnianych pionków w dwóch różnych kolorach oraz żetony piłki, kafelki i trzy kości. Na pierwszy rzut oka, trochę tego jest. Na spokojnie możemy jednak rozpocząć grę korzystając tylko z części komponentów. Gooool Mistrzostwa umożliwia bowiem grę w dwóch różnych wariantach, tym podstawowym i nieco bardziej złożonym. Ja dotychczas grałem przede wszystkim na zasadach wariantu podstawowego. Od czasu do czasu grając dodawałem tylko kilka opcji z wersji zaawansowanej. Dlaczego kilka? Wynika to z faktu, że tryb zaawansowany oferuje kilka nowych zasad, które możemy wprowadzać stopniowo. Stąd moja decyzja. Po kilku wariantach rozgrywki, muszę przyznać, że wygląda to przyzwoicie, choć do ideału jeszcze sporo pracy.

Goool! Mistrzostwa/ fot. Przystanek Planszówka
Goool! Mistrzostwa/ fot. Przystanek Planszówka

W kwestii oprawy graficznej, należy wskazać, może nie ma tutaj jakiś wielkich fajerwerków, lecz ja to kupuję. Mnie osobiście Gooool Mistrzostwa kojarzy się z sentymentalnym powrotem do dzieciństwa i piłkarzykami, też w kolorach żółtym i czerwonym.

Nowy zawodnik

Nie miałem wprawdzie do czynienia z podstawową wersją Gooool, natomiast szybki research rozwiał wszelkie wątpliwości. Gooool Mistrzostwa to młodszy, ale dużo bardziej dopracowany i złożony brat. Z jednej strony w grze widać dużo prostoty, z drugiej strony, dodatkowe elementy wprowadzają więcej złożoności. I dobrze, bo co jak co ale piłka nożna musi emanować ogromem różnych wariantów. Po prostu zbyt wiele czynników wchodzi w grę.

Odprawa, gwizdek, mecz

Na początku swojej tury gracz zawsze rzuca białą kością. Prosta mechanika, wynik rzutu przekłada się na liczbę punktów ruchu, które gracz może wykonać pionkiem. Gdy zaś dotrze do piłki uderza ją o niewykorzystaną ilość oczek jaka mu pozostała. W przeciwieństwie do ruchów zawodnika, futbolówka jest w stanie się przemieszczać również na ukos, zaś po dotarciu do innego zawodnika, może zostać odkopana. Oczywiście Goool Mistrzostwa, to nie tylko same podania, lecz również, strzały na bramkę i kilka dodatkowych urozmaiceń. Ja przetestowałem takie dodatkowe warianty jak przejęcie piłki przez zawodnika znajdującego się w pobliżu futbolówki, a także obrona strzału przez bramkarza.

Goool! Mistrzostwa/ fot. Przystanek Planszówka
Goool! Mistrzostwa/ fot. Przystanek Planszówka

Nie będzie to żadnym odkryciem. Im bardziej urozmaicamy grę dodatkowymi wariantami, tym więcej dodajemy aspektów. A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że każdy kolejny stara się jak najlepiej odwzorować boiskową specyfikę. Moim zdaniem, to jest najważniejszy atut gry, chociaż niepozbawiony wad, o których poniżej. Żeby zaś partia nie trwała tak w nieskończoność, za każde 5 lub 6 wyrzucone na białej kostce, przesuwamy znacznik upływającego czasu.

Będzie rewanż?

Nie ma co ukrywać, że po samym wariancie podstawowym gracz, szczególnie ten zakręcony na punkcie piłki, może poczuć spory niedosyt.

Dopiero po kilku porządnych partiach człowiek dostrzega sporo tego, co w piłce istotne, czyli taktyka i myślenie. Nie brakuje również interakcji, wszak to ma być starcie trenerskich geniuszów. Ci najbardziej zakręceni na punkcie piłki mogą wczuć się w rolę największych managerów. Chcesz grać widowiskowo jak Pep Guardiola? A może pragmatycznie w stylu Jose Mourinho? Zawsze możesz zamurować bramkę niczym Diego Simeone. Tak, fanatycy futbolu potrafiliby tu stworzyć klimat, chociaż sami musieliby się również o to postarać.

Goool! Mistrzostwa/ fot. Przystanek Planszówka
Goool! Mistrzostwa/ fot. Przystanek Planszówka

Gra Gooool mistrzostwa jest również regrywalna i to w nie najgorszym stopniu. Każda symulacja rozgrywa się nieco innym torem. Mamy do czynienia z odwzorowaniem wydarzeń boiskowych, które oczywiście muszą się odbywać w oparciu o szereg zróżnicowanych elementów, tworzących mecz piłkarski. Do tego dochodzi jeszcze losowość….

…no i właśnie, tutaj natrafiamy na problem. To zaleta czy wada? Niestety, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Dla jednych gra będzie zbyt losowa i nieprzewidywalna, inni uznają to jako duży atut. I co tu zrobić człowieku? Ja w wersji salomonowej odpowiem tak: piłka nożna to wielkie szachy, w których każdy detal ma znaczenie. Niektóre możemy sami dopracować, na inne nie mamy wpływu. Losowość więc mimo wszystko musi być wpisana w futbol. Kwestia o proporcje, które, moim zdaniem zostały zbilansowane i tak dość precyzyjnie.

Przemyślenia trenera

  1. Do testów zaprosiłem mojego młodszego, 12-letniego brata, który również jest wielkim fanem piłki nożnej. Uznałem, że będzie to odpowiednia osoba do wspólnej rozgrywki, tym bardziej, że gra w pewnym stopniu jest skierowana do młodszego odbiorcy. Takiego, z którym np. równie dobrze, każdy ojciec mógłby spędzić popołudnie przy grze. Wrażenia? Mieszane. Z jednej strony gra się podobała, z drugiej widziałem po „młodym”, że kilka rzeczy nie do końca zrozumiał.
  2. Zdaniem mojego brata, instrukcja była dla niego za trudna. Ja również musiałem się w nią wczytać kilka razy. Cóż, pal licho ze mną, skupmy się na młodszym czytelniku, który odczuł przy instrukcji dużo niejasności…
  3. Trudno mi powiedzieć, gdzie leży problem  wskazany powyżej. Mam wrażenie, że wynika on…z pozytywnych zamiarów autorów gry. Nie zrozumcie mnie źle, doceniam to, że twórcy chcieli stworzyć jak najbardziej urozmaiconą grę. Problem w tym, że dla kogoś mniej zorientowanego w grach, nadmiar zasad, różnorodność wariantów, może przyprawić o ból głowy. Przykład? Wariant z przejęciem piłki, fajna rzecz, bardzo pozytywna. Niestety, w pierwszych partiach zaawansowanych w ogóle przez nas niewykorzystywana. Tak bardzo bowiem skupialiśmy się na podstawowym aspekcie mechaniki, czyli liczeniu punktów akcji, które może wprawić z zamieszanie, gdy dojdzie do długiej sekwencji wymiany podań.
  4. Mam wątpliwości, co do kilku elementów. Jeśli tylko dobrze zrozumiałem instrukcję, muszę przyznać, że nie podoba mi się rozpoczynanie gry po stracie gola od własnej bramki. Nie do końca rozumiem, dlaczego twórcy poszli w tym kierunku. Należałoby rozpocząć od środka boiska i ponownego ustawienie zawodników. Dlaczego o tym mówię? Cóż, w wyniku losowości, kilkukrotnie się zdarzyło, że po stracie gola przeciwnik bardzo szybko przejmował piłkę i siał kolejne zagrożenie. Wszystko wynikało z kości i pozostaniu zawodników w polu karnym.
  5. Nie podoba mi się również brak możliwości przyjęcia piłki i rajdu z nią. Futbol to także prawdziwi magicy jak Messi, czy Ronaldo, z tzw. klejem w nodze. Tymczasem w Goool Mistrzostwa nie ma możliwość wykonywania takich rajdów, a przynajmniej dotychczas ja ich nie uświadczyłem.
Goool! Mistrzostwa/ fot. Przystanek Planszówka
Goool! Mistrzostwa/ fot. Przystanek Planszówka

Umówmy się, że grę piłkarską stworzyć bardzo trudno. To po prostu świat pełen tak wielu czynników, że zmieszczenie tego do jednej gry planszowej jest po prostu zadaniem wymagającym wielkiej pracy. Do niedawna myślałem, że stworzyć taką grę i to dobrą jest rzeczą niemożliwą. Goool Mistrzostwa uświadomiło mi, że można z tego zadania wyjść z twarzą i się nie spalić. Niezła grafika, dużo wariantów gry, złożoność, interakcja, elementy taktyki…to wszystko złożyło się na bardzo przyzwoitą pozycję, w którą powinni zagrać przede wszystkim ojcowie ze swoimi synami, a także miłośnicy piłki. Zalecam jednak, by się na wstępie nie zrażać. Owszem, Goool Mistrzostwa pozornie wygląda na dość trudną grę, z powodu mnogości wariantów. Nabywa jednak uroku z czasem, gdy już po wielu rozegranych partiach, automatycznie korzystamy z dodatkowych zasad. Ja co prawda dzieci nie mam, ale zatrzymam planszówkę na przyszłość. Bo nie wyobrażam sobie, by mój syn nie interesował się piłką. Tak wiem, egoistyczne.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont

Kraina z kreska2za przekazanie gry do recenzji

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
6
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułNabór do Czarnych Mnichów. Ora, labora, ludere?
Następny artykułDo Śremu na Planszotekę 2016!
Kolekcjoner planszówek z Olkusza. Wierzy, że potrafią one zmieniać ludzi na lepsze. Gdy nie gra, prawdopodobnie siedzi i ogląda sport w telewizji, zajadając się żelkami lub jeździ na rowerze.