-Stary w jaki sposób mam rzucać?

-Lewą ręką, spod nogi, z zamkniętymi oczami, krok od stołu i z wyskoku, ale nie wiem czy dasz rade.

-Ja nie dam rady? Trzymaj mi piwo!

Bohater potrzebny od zaraz

Kiedy pomyślimy o grach typu dungeon crawler od razu widzimy wielkie tytuły, gdzie dzielni i heroiczni bohaterowie przemierzają kolejne komnaty lochów, zabijają wszystkie przerażające oraz niebezpieczne potwory i zbierają znalezione po drodze cenne skarby. I podobnie jest w Wojownikach Podziemi. Tutaj jednak nasi bohaterowie nie są aż tak heroiczni, potwory nie przerażają, a skarby nie są zbyt cenne.

Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka
Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka

Wojowników Podziemi poznałem podczas jednej z Nocy Planszówek i już wtedy wiedziałem, że będzie to gra, która sprawdzi się na każdej imprezie. Sięgam po nich tak często jak po Bang, czy Szeryfa z Nottingham. Moi znajomi uwielbiają grać w Wojowników, którzy od momentu kiedy ich kupiłem, stali się tytułem obowiązkowym na każdym spotkaniu. Podobno (bo mi jeszcze przez miesiąc nie wolno spożywać tych tajemniczych trunków) stosunek ilości wypitych piw do skuteczności grania zmienia się wprost proporcjonalnie. Podczas gry nie raz można odkryć granice swoich możliwości, albo przekonać się, jak dziwne i nigdy nieużywane talenty drzemią w każdym nas.

Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka
Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka

W podziemiach naszą główną bronią będą kostki, jednak wykorzystamy je w trochę inny sposób niż zwykle. O tym za chwilę, bo teraz…

Pora zejść do podziemi

Instrukcja do wojowników podziemi jest dość jasno napisana. Zasady gry są wydrukowane w dużym formacie i może się wydawać, że czytania będzie sporo. Na szczęście jest ona  napisana  jak podręcznik do historii dla gimnazjalistów: dużo obrazków i mało tekstu.

Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka
Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka

Rozłożenie gry zajmuje dłuższą chwilę, ponieważ musimy: wybrać poziom trudności i dobrać odpowiednich  przeciwników, ustawić wieże, z której będziemy losować owe potwory, wylosować karty podziemi, po których będziemy się poruszać, ustawić na stolę tarczę, do której będziemy rzucać, i w końcu wybrać postaci, jakimi będziemy grać. Oczywiście duża liczba komponentów to też duże pudełko, znacznie utrudniające jego transport. Co więcej: rozłożona gra zajmuje sporo miejsca.

Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka
Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka

Wszystkie elementy (znaczniki karty, postaci i tarcza) są solidnie wykonane. Moje nawet przetrwały zalanie przeróżnymi płynami, ale może po prostu miałem sporo szczęścia.

Postaci to parodie znanych bohaterów. I tu wielki ukłon w stronę ludzi, którzy tłumaczyli je na język polski. Mamy tu między innymi takie osoby jak: Randalf mag (Gandalf), Legolans (Legolas), czy też Wielebny Tadeo (Zapewne Tadeusz Rydzyk, ale nikt nie jest na tyle odważy, żeby to potwierdzić).

Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka
Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka

Każde podziemia rządzą się swoimi zasadami

Na początku każdej rundy trzeba będzie zdecydować, jaką drogą chcemy iść. I tu zazwyczaj mamy dylemat. Bo możemy pójść drogą krótszą, ale po drodze zapewne natkniemy się na jakąś pułapkę, możemy też wybrać ścieżkę spokojną i bez przeszkód. Czasem też opłaca się wybrać drogę dłuższą, na końcu której znajduje się skarb.

W naszych podziemiach wszędzie czai się zło: nieważne, czy jest to groźny rencista, czy starsza pani z kotkami, naszym przeciwnikom przyświeca ten sam cel. Pobić nas i okraść. Dlatego, po wybraniu drogi musimy wylosować przeciwnika i go pokonać.

Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka
Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka

Wyróżniamy cztery typy potworów. Zielone to te najłatwiejsze do pokonania, żółte ubić trochę trudniej,  zabicie niebieskich potworów może już stwarzać drobne trudności  i czerwone, czyli te przy pokonaniu których możemy się nieźle namęczyć.

W Wojownikach Podziemi znajdziemy dość nowoczesny, ktoś nawet mógłby powiedzieć, że dziwny, sposób walki. Bowiem do dyspozycji mamy trzy kostki: niebieską, zieloną i czerwoną. Rozpoczynając od pierwszego gracza każdy wybiera po jednej. Decyzja jest dość ważna, bo każda kostka, może uruchomić inną zdolność naszego bohatera. Po wybraniu kostek, możemy przystąpić do walki. Walka wygląda w ten sposób, że rzucamy naszą kostką tak, aby odbiła się od stołu i trafiła na tarczę walki. W zależności od tego gdzie wyląduje nasza kostka, zadamy potworowi liczbę obrażeń równą cyfrze namalowanej na tarczy. Jeśli kostka nie trafi na tarczę otrzymujemy od potwora  liczbę obrażeń, napisanych na jego karcie.

Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka
Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka

Rzucanie do tarczy przypomina trochę grę w rzutki i niektórym może wydawać się łatwe. Jednak w trakcie rozgrywki mamy sporo rzeczy, wpływających na sposób, w jaki będziemy musieli rzucać. Niektóre zdolności potworów, karty broni lub pułapki posiadają specjalny symbol mówiący w jaki sposób trzeba rzucać kostką podczas danego starcia. I mamy tu takie możliwości jak rzut spod nogi, z nosa, z czoła, czy też wykonując piruet lub inne dziwne ewolucje. Stąd też powstają nam czasem wariacje w postaci rzutu spod nogi, z wyskoku, spod stołu, z zamkniętymi oczami (co swoją drogą, było najbardziej efektownym rzutem, jaki udało mi się wykonać).

W grze mamy do przejścia trzy poziomy podziemi. Na końcu każdego z nich znajduje się sklep. Tutaj nasi bohaterowie mogą odpocząć i zakupić potrzebny ekwipunek za złoto, które dzielnie ukradli pokonanym przeciwnikom. Każdy wojownik ma na swojej karcie postaci zaznaczony odpowiedni rodzaj sprzętu jaki może nosić. W takim wypadku każdy gracz może nosić maksymalnie taką ilość sprzętu, na jaką pozwala mu jego bohater.

Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka
Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka

Mamy też trzy typy kart przedmiotów. Magiczne, czyli wszelkiego rodzaju talizmany oraz eliksir. Każdy z nich jest jednorazowy i należy go odrzucić po użyciu. Mamy też pancerze, chroniące nas przed obrażeniami. Tutaj są zarówno te wytrzymałości kartonu do pizzy, które musimy odrzucić po użyciu, jak i lepsze zbroje, które zostają z nami do końca rozgrywki. Ostatnim rodzajem przedmiotów są bronie. Są tu takie przedmioty jak „pieprzniczka XXL”, „rogaty hełm”, „kotopulta” i inne groźne uzbrojenie, o którym aż strach wspomnieć.  Na karcie każdej broni widnieje symbol, który mówi nam w jaki sposób musimy rzucić kostką, aby daną broń aktywować. Jeśli uda nam się rzucić w określony sposób i trafimy, zadamy potworowi dodatkowe obrażenia, zaznaczone na karcie przedmiotu.

Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka
Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka

W  sklepie możemy też wydać złoto, by wyleczyć naszych bohaterów. Przelicznik jest dość prosty. Jedna sztuka złota leczy jedno obrażenie ze wszystkich bohaterów. Znajdziemy też tam białe kostki, w cenie dwie sztuki złota każda. Są one bardzo ważne, bo jeśli w trakcie walki zużyjemy trzy podstawowe kostki, musimy stracić ilość życia równą poziomowi potwora, żeby odzyskać podstawowe kostki, albo użyć słynnych białych kostek.

Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka
Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka

Jeśli jakimś cudem naszym bohaterom uda się przejść przez wszystkie poziomy lochu to czeka ich starcie z władcą podziemi. W tej walce nie wolno nam odnawiać podstawowych kostek, więc będziemy musieli polegać na białych kostkach, które udało nam się kupić w sklepie, za nasze ciężko złupione pieniądze. Wojownicy podziemi to gra kooperacyjna, więc jeśli pokonamy ostatniego wroga, to wszyscy razem będziemy się cieszyć. Jeśli jednak się nam to nie uda, to zapewne wszyscy razem będziemy płakać i trenować skomplikowane kombinacje rzutów, aby być w pełni gotowym, przed kolejnym zejściem do podziemi.

Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka
Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka

Podziemia jakie są – każdy widzi

Wojownicy Podziemi to bardzo dobry tytuł. Sprawdzi się na każdej imprezie, a dzięki temu, że jest pastiszem gier fantasy, powinna przyjąć się nawet w gronie nielubiącym takiego klimatu.

Niestety, spore pudełko sprawia, że raczej w grę będziemy grać na imprezach organizowanych w naszym domu. Spora liczba elementów to też problem z pakowaniem i jeśli kupujemy wojowników jako grę na imprezy to lepiej zacząć od nich wieczór, bo po wypiciu kilku piw, możemy mieć spore problemy, z zapakowaniem wszystkiego do pudełka. Sporym plusem jest niecodzienne wykorzystanie kostek. Dla ludzi nienawidzących tych małych sześcianów tak jak ja, to wielki plus, bo nareszcie nie muszę polegać tylko i  wyłącznie na łasce sił wyższych. Gra niestety może się znudzić, bo bez dodatków, to ciągle te same potwory i te same sposoby rzutu. Niestety, na te w polskiej wersji będziemy musieli jeszcze trochę poczekać i do tego czasu musi wystarczy nam podstawka.

Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka
Wojownicy Podziemi / fot. Przystanek Planszówka

Wojownicy Podziemi, to według mnie bardzo dobra gra więc przyznaję 8/10.

Posłuchaj także audycji Przystanek Planszówka o grze Wojownicy Podziemi

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena
8
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułPrzystanek Planszówka – 20 – audycja powakacyjna
Następny artykułPrzystanek Planszówka – odcinek 21 – 51. Stan Master Set, Neuroshima Hex
Przyszłość polskiej informatyki i już niedługo najbogatszy człowiek w kraju. Prawdopodobnie mister Polski 2020 oraz największy przystojniak w regionie. Od 2002 roku szaleńczo zakochany w Tequili czyli najpiękniejszym kocie świata. Od urodzenia nienawidzi tych małych wielościanów potocznie nazywanych kostkami. Jak nie gra w gry to czyta komiksy lub planuje jak zdobyć pierwszy milion.