Długo szukałem idealniej gry, w którą mógłbym pograć z tatą. Oczywiście jest sporo gier dla dwóch osób, ale żadna nas nie przekonała. Zazwyczaj nasze próby z grami dwuosobowymi kończyły się na tym, że miały zbyt skomplikowane zasady, a jeśli już udało się znaleźć coś z odpowiednio prostymi regułami, to temat zupełnie nam nie leżał. Jako wielcy fani westernów koniecznie chcieliśmy znaleźć coś w klimacie dzikiego zachodu. Próbowaliśmy fanowskich zasad Bang dla dwóch graczy, ale gra była wtedy bardzo nudna. I wówczas pojawił się Bang! Pojedynek.

Na początku byłem do tej gry trochę sceptycznie nastawiony, bo poczytałem trochę o tym tytule i stwierdziłem, że będziemy mieć powtórkę z rozrywki fanowskich zasad. Jednak po czasie ciekawość wzięła górę i koniec końców po raz kolejny przyszło mi się spotkać z Bangiem.

Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka
Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka

Zobaczmy co zmieniło się w naszym miasteczku

Pudełko do Pojedynku jest mniejsze niż to do podstawowej gry i zdecydowanie mocniejsze. W przeciwieństwie do klasycznej wersji gdzie mieliśmy karty ról, postaci i akcji, tutaj mamy dwie talie postaci i dwie talie akcji. Jedna jest dla bandytów, a druga dla stróży prawa.

Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka
Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka

Grafiki postaci są zupełnie inne. Teraz nie przypominają już tych z plakatów klasycznych spaghetti westernów. Są bardziej podobne do tych z plakatów hollywoodzkich produkcji. Czy to dobra zmiana? Nie mam pojęcia. Wszystko zależy od naszego gustu. Niektóre postaci w Pojedynku mają takie same zdolności co postaci w klasycznej wersji, ale twórcy nie poszli na łatwiznę i w nowej wersji gry nie spotkamy rewolwerowców znanych z pierwszej części.

Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka
Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka

Rysunki na kartach akcji w Bang! Pojedynek właściwie się nie różnią, od tych które znajdziemy w klasycznej wersji. I tu możemy znaleźć parę nawiązań do klasycznego Bang! Mamy tu na przykład beczkę i tak przez wszystkich lubiany dynamit. Chociaż tutaj działają one trochę inaczej.

Mniejsze miasteczko to mniej rewolwerowców

W przeciwieństwie do Bang! w Bang! Pojedynek nie mamy ukrytych ról. Mamy za to dwa gangi: stróżów prawa i bandytów. Jak wspomniałem, każda z drużyn ma swoją własną talię postaci i talię akcji różniącą się od tej przeciwnika. Na początku losujemy cztery postaci i odkrywamy dwie z nich. Potem dobieramy żetony życia, które tak jak w pierwowzorze są nabojami i oznaczają maksymalną liczbę kart jakie możemy mieć na ręce.

Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka
Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka

Celem stróżów prawa jest zabicie wszystkich przestępców w miasteczku, a celem bandytów będzie pozbycie się wszystkich praworządnych rewolwerowców. Czyli mówiąc wprost sprawić tak, aby przeciwnik nie miał już postaci. Rozgrywka w Bang! Pojedynek nieznacznie różni się od swojego pierwowzoru. W trakcie tury będziemy zagrywać na postaci naszego przeciwnika karty i generalnie robić wszystko, aby utrudnić mu życie. W przeciwieństwie do klasycznej wersji gry w pojedynku kontrolujemy dwie postaci. Jedna z nich będzie postacią Aktywną (AP), a drugą nazywamy postacią w odwodzie (PO), chociaż ja wolę nazwę postać pasywna.

Bang Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka/ fot. Przystanek Planszówka
Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka

Wszystkie karty, które zagrywamy na przeciwnika możemy zagrać tylko na tą z jego postaci, która jest aktywna. Natomiast karty ekwipunku możemy zagrywać tylko i wyłącznie na naszą pasywną postać. Co więcej, jeśli nie jest powiedziane inaczej, możemy korzystać tylko i wyłącznie ze zdolności naszej aktywnej postaci, a na koniec naszej kolejki możemy mieć na ręce tylko tyle kart, ile życia ma nasza aktywna postać. Raz na turę w dowolnym jej momencie możemy przesunąć nasz znacznik aktywnej postaci, więc musimy korzystać z tego bardzo rozważnie.

W tym miasteczku wystarczy miejsca dla dwóch rewolwerowców

Bardzo nie lubię losowości w grach, a w Bang! Pojedynek ta aż wylewa się z pudełka i ciągle nam o sobie przypomina. Jednak jest to losowość bardzo przyjemna. Siadając do tej gry nie możemy oczekiwać wiele. To bardziej rzucanie w siebie na zmianę kartami i czekanie, aż ktoś w końcu dobierze słabszą rękę i przegra.

Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka
Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka

Gra jest bardzo prosta, zasad można nauczyć się w kilka minut. Pierwsza rozgrywka może być trudna, ze względu na to, że tak jak to w Bang! bywa, na kartach nie ma tekstu tylko symbole. Oczywiście mamy kartę pomocy, ale po dwóch grach jest już zupełnie zbędna. Kiedy kupowałem tą grę, myślałem, że zagram kilka razy, a potem będzie leżeć na półce. Miło się zaskoczyłem, bo okazało się, że to jest właśnie ta gra, której z tatą szukaliśmy. Prosta, szybka i niewymagająca zbytniego skupienia. Dodatkowo wśród postaci jest jedna wzorowana na Clincie Eastwoodzie, więc do szczęścia nie potrzebuję już nic więcej.

Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka
Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka

Bang! Pojedynek poleciłbym komuś, kto tak jak ja kupi wszystko byleby było w klimacie westernu. Gra sprawdzi się też jako lekki przerywnik pomiędzy ciężkimi tytułami. Jednak nie polecałbym tej gry komuś, kto szuka wymagając umysłowo gry dla dwóch graczy, przy której można spędzić godziny na obmyślaniem coraz to lepszych strategii.

Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka
Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka

Kiedy siadałem to tej gry, to myślałem, że będzie to kolejna próba reanimowania klasycznego Banga, byleby zarobić choć trochę pieniędzy. Ale jak widać Bang! jak Clint Eastwood w westernach, ma 9 żyć. Pojedynek, ma w sobie to coś, co sprawia, że mimo mojej niechęci do losowości, ciągle do tej gry wracam.

Gdybym miał patrzeć tylko na klimat , grafiki i przyjemność jaką ta gra mi przyniosła, to dałbym tej grze 9 punktów.

Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka
Bang! Pojedynek / fot. Przystanek Planszówka

Jednak gier z podobną mechaniką jest bardzo dużo. Ta gra właściwie nie wnosi nic nowego. Jest prosta i szybka, ale nic poza tym. Dla kogoś, kto nie jest miłośnikiem westernu, ta gra po kilku rozgrywkach zrobi się po prostu nudna. Zagrałem w tą grę z kimś, kto zupełnie nie siedzi w klimatach westernu i on ocenił ją na 5 punktów. Zatem pozostaje tylko obliczyć średnią i przyznać temu tytułowi 7/10.

Szybki strzał:

Dobry – chociaż bardzo lubię gry imprezowe, to nigdy nie grałem w podstawową wersję gry Bang! Natomiast mam i posiadam kościaną wersję tej gry pt. „Bang! Gra kościana” i jest to jeden z tych imprezowych tytułów do którego zawsze chętnie usiądę. Pojedynek był dla mnie zaskoczeniem na plus w zakresie przyjemności płynącej z rozgrywki. Wszystko działa płynnie i nie ma takiego uczucia, że gra jest zrobiona jakby na siłę, aby tylko zdobyć kilka dodatkowych monet. Nie jest łatwo przenieść grę imprezową na stół dwóch osób, a tutaj się udało. Co prawda autorzy trochę wprowadzają nas w manowce, bo w grze gracze prowadzą minimum dwie postaci na gracza, to jednak sprawdza to się dobrze i nie ma większych zgrzytów. W grze jest bardzo dużo klimatu i naprawdę można poczuć się jak rewolwerowiec. Odnoszę wrażenie, że ta wersja gry stałą się też bardziej dojrzała, ale to może wynikać z oprawy, która może wskazywać, że jest przeznaczona dla starszych graczy.

zły – czas gry, to jest to co mi się nie podoba w przypadku Pojedynku. Mając w tyle głowy zakodowane, że Bang! to w końcu gra imprezowa, nie mogę się pogodzić z tym, że gra potrafi trwać nawet ponad godzinę i ciągnie się niczym spaghetti western. Tu powinno być szybko niczym podczas bijatyki w saloonie, gdzie nagrodą jest kilka chwil z piękną niewiastą. Zresztą, czy widzieliście w jakimś westernie pojedynek, który trwałby całą długość filmu? Gra traci za to punkty w odbiorze, albowiem momentami staje się monotonna. Nie bawi już tak jak jej wersja kościana, w przypadku której tempo rozgrywki i losowość nie przeszkadzają, a bawią.

i brzydki* – mam wersję kościaną Bang! i w przypadku tej wersji zastosowane są świetne lekkie komiksowe grafiki, co nadaje grze humorystycznego klimatu, a tego w grach imprezowych zawsze potrzeba. Bang! Pojedynek to zupełnie inna kreska. Niby komiksowa, to już taka poważna. Moim zdaniem to trochę strzał w płot, bądź rozdwojenie jaźni, czy chcemy jeszcze grę imprezową, czy jednak bardziej poważną. Z drugiej strony oprawa graficzna to kwestia gustu, a o tym podobno się nie dyskutuje.

Chociaż rewolwerowcy mają u pasów sześciostrzałowe colty, to ja uważam, że gra zasługuje na 7/10.

Krzysztof Niziałek

*Dobry, zły i brzydki – tytuł westernu z 1996 r. w reżyserii Sergio Leone, w którym główną rolę odtwarzał Clint Eastwood.

Dziękujemy Wydawnictwu Bard Centrum GierBardza przekazanie gry do recenzji

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
7
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułConcordia
Następny artykułSpartacus – zostało kilka godzin na wsparcie akcji
Przyszłość polskiej informatyki i już niedługo najbogatszy człowiek w kraju. Prawdopodobnie mister Polski 2020 oraz największy przystojniak w regionie. Od 2002 roku szaleńczo zakochany w Tequili czyli najpiękniejszym kocie świata. Od urodzenia nienawidzi tych małych wielościanów potocznie nazywanych kostkami. Jak nie gra w gry to czyta komiksy lub planuje jak zdobyć pierwszy milion.