Pamiętacie pierwszą podróż pociągiem? Ja ze swojej pamiętam przede wszystkim ciasteczka w kształcie orzechów włoskich z paskudnie słodkim nadzieniem (pyszne były!), którymi częstowała nas współtowarzyszka podróży w drodze do górskiego uzdrowiska. Podróż trwała długo, ale że byłam najmłodsza w wagonie, to wszyscy chcieli dziecku nieco czas urozmaicić. W ten sposób poznałam kilka sposobów spędzania miłego czasu z kartami, ale też nabyłam cennej umiejętności rysowania pomimo wszelkich przeciwności (typu ciemność czy ostre hamowanie). Pociąg (podobno, bo tego nie pamiętam) miał „planowe opóźnienie” i kilka nieprzewidzianych postojów (przyczyny nieznane, ale rzecz dzieje się w latach osiemdziesiątych, więc kto by wnikał), ale wreszcie dobił do celu nieco okrężną drogą.

Cóż, pewnie gdyby ówczesna trasa była częścią Pociągów: Europa od FoxGames, to próbujący nią zarządzać gracz miałby duże problemy, gdyż co jak co, ale poziom niezadowolenia podróżnych zapewne zbliżał się do niebezpiecznego poziomu sugerującego nieuchronnie nadchodzącą eksplozję (znowu – podobno, bo ja pamiętam tylko wspomniane wyżej ciastka oraz figurki „smerfów” kupione w przydworcowym kiosku w trakcie przesiadki). Przyjrzyjmy się zatem kolejnej starej-nowej propozycji kolejowych potyczek na planszy.

Pociągi Europa / fot. Przystanek Planszówka

Wsiąść do pociągu ♪♪♪

Świetnie by było, gdyby wystarczyło zwyczajnie wsiąść do pociągu i pojechać na zwykłą przejażdżkę, jednak nie na tym polega podstawowa zasada rozgrywki w Pociągach Europa. Cóż, cofamy się trochę w czasie, gdy nie było jeszcze linii kolejowych wiodących do wszystkich zakątków Starego Kontynentu, ale z racji potrzeb pasażerów trzeba je wybudować. Na tym w największym skrócie polega zadanie każdego z graczy – połączyć wylosowane z talii kart miasta siecią kolejową („czarnymi torami”) i oczywiście zrobić to jak najszybciej, zanim swoje sieci ukończą rywale. W końcu na rynku może być tylko jeden gracz gwarantujący jakość i szybkość obsługi, prawda?

Pociągi Europa / fot. Przystanek Planszówka

Połączenie pięciu miast, w zależności od naszego szczęścia w losowaniu (ja go tradycyjnie nie mam, więc jak przychodzi co do czego, to wszystkie najbardziej skrajne lokacje są moje), stanowi mniejsze lub większe wyzwanie, jednak zwykle kończy się sukcesem. Drogę (a może trakcję?) do niego ułatwia drobny szczegół – gracze mogą korzystać z ułożonych wcześniej przez przeciwników torów. Dzięki temu zdarza się, że szlak do wygranej jest wprost usłany różami…znaczy torami. Gdy gracze chcą jednak nieco rozgrywkę utrudnić i wydłużyć (lub przy którejś z kolei partyjce szukają dodatkowych atrakcji), istnieje możliwość skorzystania z dodatkowych, kolorowych torów. Każdy z graczy dysponuje takimi trzema i może je wyłożyć w swojej turze, aby wymusić na pozostałych konieczność objazdu. Z kolorowych torów bowiem może korzystać tylko ten, kto je ułożył. Całkiem niezły sposób na utrudnienie innym spokojnego budowania linii kolejowych i – jak dla mnie – element obowiązkowy w przypadku rozgrywek dwuosobowych. Dodatek Objazd jest integralną częścią gry wydanej przez Fox Games.

Pociągi Europa / fot. Przystanek Planszówka

Umiejętne wykorzystywanie sieci torów na europejskich szlakach, planowanie i przewidywanie posunięć innych graczy gwarantuje zadowolenie pasażerów. Runda kończy się, gdy jedna z osób ukończy łączenie swoich miast. Jej pasażerowie są bardzo zadowoleni, klienci pozostałych niestety mniej, w związku z czym na koniec rundy otrzymują punkty karne. Poziom niezadowolenia pasażerów, którego są one wyrazem, uzależniony jest od stopnia oddalenia (mierzonej w torach) od realizacji powierzonego zadania. Maksymalnie gracz może uzbierać dwanaście punktów karnych i jest to sygnał do zakończenia rozgrywki. Rzadko się zdarza, aby rozgrywka zakończyła się już po pierwszej rundzie (choć jest to możliwe), zaś w kolejnych na graczy czekają kolejne wyzwania związane z przydziałem nowych miast do połączenia.

Na europejskich torach

Podobnie jak inne tytuły od FoxGames, Pociągi Europa są bardzo ładnie wydane, a plansza naprawdę robi wrażenie. Jedyne do czego może brakować, to faktycznie tytułowe pociągi. Mapa Europy jest, natomiast w trakcie rozgrywki niespecjalnie ma się poczucie, że akurat o podróże koleją w całej rozgrywce chodzi. Równie dobrze mogłyby to być samoloty. Znaczniki niezadowolenia pasażerów w postaci ciuchci to jednak dla prawdziwych kolejowych maniaków może być nieco za mało.

Pociągi Europa / fot. Przystanek Planszówka

Pociągi Europa charakteryzuje nieskomplikowana mechanika, jednak pomimo tego jest świetnym przykładem przyjemnej gry logicznej. Do tego dochodzi czynnik interakcyjny – gracze wykorzystując nawzajem swoje tory muszą bacznie obserwować, co się dzieje na planszy, w odpowiednim momencie podkradać komuś tory lub wręcz przeciwnie – uniemożliwiać wykorzystanie swoich. Bez względu na poziom zaawansowania w planszówkowym świecie czy też wiek, szanse wszystkich są wyrównane, gdyż o tym, co w wielu wypadkach determinuje szanse na wygraną, jest losowy dobór miast. W ten sposób w kolejnych rundach można z kretesem przegrać, ale i bez praktycznie żadnego wysiłku ukończyć budowę swoich torów.

Pociągi Europa / fot. Przystanek Planszówka

Warto też dodać, że niewątpliwą zaletą gry jest jej walor edukacyjny. Karty miast, które gracze łączą w sieci, oprócz nazwy oraz informacji o państwie, w jakim się znajdują, zawierają również ilustrację wybranego, znanego zabytku, który się tam znajduje. Dla młodszych graczy niewątpliwie rozgrywka stanowić też może bardzo przyjemny sposób na zaprzyjaźnienie się z ideą mapy i szybkiego lokalizowania na niej wybranych punktów.

Zaproszenie do kolejnych wojaży

Pociągi Europa to gra, która na stołach planszówkomaniaków gości od 2005 roku i ma grono swoich stałych wielbicieli. Nie ma zresztą się czemu dziwić – jest to niezwykle przyjemna pozycja na długie, jesienno-zimowe czy wakacyjne wieczory. Jest prosta, całkiem dynamiczna i – co ważne, gdy granie jest rozrywką praktykowaną okazjonalnie – jej zasady są łatwe do wytłumaczenia. Niewątpliwie trudno uniknąć skojarzeń z innymi „kolejarskimi” tytułami jak choćby Wsiąść do pociągu czy Kolej na kolej. Gdyby ktoś się jednak wahał, czy warto do kolekcji dokładać kolejny tytuł – zdecydowanie warto i to nawet wtedy, gdy miłośnikiem kolei się nie jest.

Dziękujemy Wydawnictwu

fox games logoza udostępnienie gry do recenzji

PRZEGLĄD RECENZJI
Ocena:
7
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułGry podróżne. Zapakuj nas na wycieczkę, zagraj z nami troszeczkę!
Następny artykułKurier Planszowy nr 1. Przyjemność z czytania o planszówkach
Kulturoznawczyni. Feministka. Cyklistka. Wegetarianka. Uwielbia strzygi, wampiry, wodniki i inne demony. Aha, i koty. Koty też uwielbia. Sama stopniowo próbuje upodobnić się do zombie (jak twierdzą złośliwcy), a przynajmniej do bohatera „Illustrated Man” Bradbury’ego (też złośliwcy). Nadużywa ironii, sarkazmu i czarnego humoru, a w kolejce po talenty dyplomatyczne była zbyt uprzejma i zabrakło. Jak nie gra, to pewnie coś ogląda, czyta albo słucha muzyki. Z niewiadomych powodów zwykle jest to dość krwiste, a jeśli chodzi o ostatnie – głośne.