Od zawsze lubiłam podróżować po Polsce. Potrafiłam dużo czasu poświęcić na wpatrywanie się w mapę Polski, w celu poznawania nowych miast oraz ich położeń. Zamiłowanie do podróżowania przyczyniło się do tego, że jak gdziekolwiek jechałam, to przypatrywałam się  tablicom miast do których wjeżdżałam, rejestracji aut czy też sprawdzałam trasę pociągu, by wiedzieć, przez jakie miejscowości będę przejeżdżać. Tutaj nasuwa się refleksja na temat tego, że nigdy nie rozumiałam, dlaczego ludzie nie potrafią odróżnić Legnicy od Lednicy, Starogardu od Stargardu, czy Opola od Olsztyna. Osoby z takim problemem powinny sięgnąć po recenzowaną dzisiaj grę, która niewątpliwie pomoże najmłodszym i nie tylko nauczyć się położenia geograficznego polskich miejscowości – Od Helu do Wawelu.

Od Helu do Wawelu / fot. Przystanek Planszówka

Grę otrzymujemy w ładnym, dość sporym, a na pewno za dużym pudełku. Całą zawartość niewątpliwie można by zmieścić w o połowę mniejszym. Pudełko przyozdobione jest w bardzo ładną grafikę prezentującą podróżnika/turystę na tle polskich zabytków takich jak Kościół Mariacki, Żuraw gdański oraz postacie z polskiego folkloru – Lajkonik, górale. Oczywiście, kojarzony z Polską bocian również znalazł swoje miejsce na okładce. Pudełko zawiera 178 kart miejsc (z czego 40 jest z fotografiami miejsc turystycznych i ciekawostkami na ich temat, pozostałe zawierają informacji o liczbie mieszkańców danego miasta), karty postoju, planszę i znaczniki punktów – które również są estetycznie ozdobione szatą graficzną. Dosyć o wyglądzie, przejdźmy do konkretów…

…. czyli ulubionej przez wszystkich części gry – instrukcji

Pierwszy kontakt z instrukcją nie był łatwy, ale tak to już bywa z instrukcjami. Trzeba wrócić do niej kilka razy w trakcie rozgrywki, by faktycznie zrozumieć zasady, jakie zostały w niej zawarte. Tak samo było z tą grą. Zasady gry nie są trudne, chociaż wydaje mi się, że są zbyt obszernie opisane. Przede wszystkim brakuje większej ilości wyróżnień w tekście, które podkreślałyby istotne elementy, na które trzeba zwrócić uwagę w trakcie rozgrywki. Pomogłoby to również w szukaniu w trakcie gry, gdy potrzebujemy rozwikłać jakiś problem. Pomocnym elementem instrukcji są zawarte w niej grafiki, które pomagają zrozumieć zasady wizualizując fragmenty rozgrywki.

Od Helu do Wawelu / fot. Przystanek Planszówka

Po uporaniu się z zasadami i instrukcją zaczyna się walka o miano najlepszego podróżnika, a grę wygrywa ta osoba, która na koniec ma najwięcej zebranych żetonów/punktów.

Z przetasowanych kart z miastami wybiera się trzy stosy po piętnaście kart, z czego dwa pierwsze rozdzielone są kartami Postój. Czyli konstrukcja stosu kart wygląda następująco: 15 kart miast, karta Podstój, 15 kart miast, Postój i 15 kart. Pozostałe karty nie biorą udziału w rozgrywce i wracają do pudła. Należy również dodać, że każdy gracz otrzymuje na początku 4 żetony. Kolejne zdobywa się poprzez umiejętnie wytykanie błędów innym, ładniej mówiąc, sprawdzając pozostałe osoby i mając przy tym rację – inaczej żetony się traci. Punkty można również zdobyć przy podsumowaniu rudny.

Od Helu do Wawelu / fot. Przystanek Planszówka

Jak może wyglądać przykładowa rozgrywka? Otóż, wyłożone zostaje na planszę miasto ze stosu kart odrzuconych, np. Wodzisław Śląski. Teraz, każdy w swojej turze ma na celu ułożyć kolejną kartę ze stosu, próbując przypisać jej rzeczywiste położenie geograficzne względem wcześniej wyłożonej karty. Każda druga strona karty miasta ma wypisane współrzędne geograficzne, które można sprawdzać w trakcie rozgrywki. Sprawdzanie jest jedną z zasad. Podróżnik położył kartę, ale zanim kolejna osoba ułoży swoją, każdy z pozostałych graczy ma prawo sprawdzić ją. Aby tego dokonać musi powiedzieć, że nie zgadza się z położeniem danej karty względem drugiej. Sprawdza się, porównując współrzędne odpowiadające osi, na której znajduje się karta, czyli albo wschód-zachód albo północ-południe.

Od Helu do Wawelu / fot. Przystanek Planszówka

Co się dzieje dalej, gdy nadejdzie tura kolejnych graczy? Powiedzmy, że kolejna osoba wyciągnęła kartę Będzin, musi teraz się zastanowić jak prawidłowo ją ułożyć względem Wodzisława Śląskiego, ale już ktoś wcześniej ułożył kartę, np. Katowice na osi północ-południe. Głównym problemem może się okazać brak wiedzy na temat, gdzie Wodzisław (czy jakiekolwiek inne miasto) leży na mapie Polski względem już wyłożonych kart. Drogą dedukcji, opierając się na już wyłożonych kartach, można ustalić, że należy położyć ją nad Katowicami, czyli również na osi północy-południe. Równie dobrze, gdyby gracz nie wiedział czy Będzin leży nad Katowicami, ma też możliwość by spróbować ułożyć kartę na osi zachód-wschód. Opcji jest wiele i przede wszystkim – dużo zależy od wiedzy jaką posiada gracz. Faktem jest, że nawet bez dużej znajomości położeń miast można się przy grze dobrze bawić! 

Taktyka dla podróżnika

Są różne taktyki działania, które zaobserwowałam w trakcie rozgrywek. Często wystarczy być pewnym swego, że wie się, że to miasto LEŻY DOKŁADNIE TAM. Pozostałym ciężko jest zaryzykować sprawdzenie innego gracza, ponieważ mogą stracić cenne żetony. No chyba, że ktoś ma ich już sporo, to może ryzykować, albo po prostu wie, że osoba, która położyła kartę, jest w błędzie. Warto wykorzystać w tej grze logiczne myślenie “hmm, skoro to miasto leży tam, a ja wiem, że to leży obok tego, to w takim razie to musi leżeć tutaj”. Również można sprawdzać karty, aby zobaczyć ich konkretne położenie i móc później sprawdzać innych graczy i samemu kłaść odpowiednio karty. Nie wszystkie taktyki jednak sprawdzać się będą w poszczególnych wariantach osobowych. W rozgrywce 3+ graczy faktycznie trzeba wykazać się jakąś zdobytą wcześniej wiedzą. W przeciwnym razie trudno będzie nam stwierdzić czy ktoś popełnił jakiś błąd, a przy podsumowaniu rundy stwierdzić ile jest błędów, przez co nie zdobędziemy punktów. Trudno też będzie przy większej ilości osób udawać “cwaniaczka”, gdyż możne znaleźć się ktoś, kto na pewno wytknie ci błąd.

Od Helu do Wawelu / fot. Przystanek Planszówka

A może wolisz coś trudniejszego?

Istnieje również drugi wariant tej gry. Na kartach, które nie zawierają fotografii znajduje się informacja o liczbie ludności danego miasta. Można więc zagrać w wersję, gdzie trzeba ułożyć karty właśnie pod względem ilości ludności danego miasta. Jest to na pewno opcja trudniejsza, ale równie ciekawa jak podstawowa wersja.

Przygotowanie do gry, dobra sprawa!

Dobrym pomysłem jest, by przed rozgrywką każdy gracz miał dostęp do mapy, która jest zawarta w instrukcji i aby miał chwilę na przygotowanie się do gry. Wówczas każdy będzie miał w świadomości zapisane, co zapamiętał i gra będzie przyjemniejsza oraz będzie dawała więcej frajdy. Co to za frajda cały czas strzelać i liczyć na jakiś traf? Lepiej i przyjemniej pokazać innym, że faktycznie się coś wie!

Od Helu do Wawelu / fot. Przystanek Planszówka

Z pamiętnika podróżnika

Gra jest naprawdę przyjemna, w sam raz, by spędzić fajnie czas ze znajomymi i rodziną oraz dowiedzieć się czegoś ciekawego. Jednakże wydaje mi się, że aspekt edukacyjny tej gry trochę ucieka. Karty, które przedstawiają zdjęcia zabytków, mają na odwrocie różne ciekawostki, ale w trakcie rozgrywki nie ma czasu na ich czytanie, przez co gracz w ogóle nie zwraca na nie uwagi. Chęć wygranej przeważał chęć nauki, przez co cała „zdobyta wiedza” ucieka, bo bardziej gracze skupiali się na tym, by zdobyć punkty, niż faktycznie dowiedzieć się gdzie co leży i to zapamiętać. Poza tymi aspektami, w każdym wariancie ilości osób gra się dobrze.

Reasumując gra jest ciekawa i na pewno daje możliwość czegoś nowego się nauczyć, bądź sprawdzić swoją dotychczasową wiedzę. Nie jest to trudna i skomplikowana gra, nie zabiera również wiele czasu na rozgrywkę. Gra nadaje się zarówno dla tych młodszych jak i starszych, którzy chcą się sprawdzić w znajomości mapy Polski.

Tekst powstał dzięki współpracy Przystanku Planszówka ze studentami specjalności Gamedec – badanie i projektowanie gier.

gamedec

Dziękujemy Wydawnictwu Granna za przekazanie gry do recenzji

granna logo