Obywatele Rzymu! Ogłasza się stan wyjątkowy, na czas którego pozostać należy w domostwach i pomóc władzom w odnalezieniu strategii optymalnej dla przywrócenia ładu w państwie. Każdy rozegrać musi jak najwięcej partii gry karciano-kościanej zatytułowanej Roma, aby znaleźć najlepsze strategiczne panaceum obecnych problemów, które zostaną wcielone w życie. Na tego, kto stworzy najlepszy plan działania i pokona przeciwnika, czekają laury i wieczna chwała!

Rozporządzenie senatora Felda

Roma stworzona została przez Stefana Felda, a wydało ją wydawnictwo Queen Games. Czas trwania jednej rozgrywki to około 30-45 minut. Obywatele od 8-go roku życia grając w dwie osoby mają do dyspozycji 52 karty, 6 żetonów kości, po jednym żetonie pieniędzy oraz kart, 36 punktów zwycięstwa, pieniądze (niewymienialne na prawdziwe sestercje, solidy i aureusy), 7 kości i instrukcję z opisami działania kart.

Roma / fot. Przystanek Planszówka

Zasady Romy wydają się być początkowo bardzo skomplikowane i zagmatwane, instrukcja przy pierwszej styczności niestety nie ułatwia ich zrozumienia. Są w niej pewne braki (dotyczące niejasnych sytuacji). Na szczęście zasady okazują się być bardzo proste i intuicyjne, grając innego dnia wystarczy szybko przypomnieć sobie podstawy. Tak naprawdę poza przygotowaniem stanowiska i rozdaniem początkowych elementów, mamy do dyspozycji 4 możliwe akcje, ale o tym za moment.

Taktyka zdobywania wpływów

Do gry potrzebujemy stosunkowo niewielką ilość miejsca, rozkładamy kolejno oznaczone, większe żetony. Każdy otrzymuje na start 10 punktów zwycięstwa. Gracze wybierają swój kolor kości, dobierają też 4 karty – z czego muszą oddać przeciwnikowi 2 wybrane, a pozostałe dwie zachować. Następnym krokiem jest rozłożenie zakrytych kart z ręki według własnego upodobania przy żetonach kości po swojej stronie, do jednego żetonu można położyć tylko jedną kartę. To, w jaki sposób rozłożymy karty, ma wpływ na późniejszą grę – warto zatem pomyśleć, jakie działanie ma dana karta.

Roma / fot. Przystanek Planszówka

Przykładowo Forum (o którym powiemy co nieco także później), ma funkcję pozwalającą na zdobywanie sporej liczby żetonów – do niego dodać można działania jeszcze dwóch innych kart: Templum i Basilica, ale tylko pod warunkiem, że leżą one zaraz obok Forum. Dlatego też już w pierwszej fazie warto zadbać o to, aby pozostało miejsce dla karty dopełniającej. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, jakie karty i na jakich polach umieścił przeciwnik, dlatego też znacznie bardziej musimy w tym momencie skupić się na własnej taktyce.

Roma / fot. Przystanek Planszówka

Po zakończeniu przygotowania do gry odkrywane są karty przy żetonach kości. Właściwa rozgrywka dzieli się na 3 fazy:

1. Gracz sprawdza, ile pól przy żetonach kości po jego stronie zostało niezajęte przez karty. Oddaje dokładnie taką liczbę żetonów zwycięstwa. Musi to zrobić zanim nastąpi wyłożenie nowych kart.

2. Gracz rzuca swoimi trzema kośćmi, liczba wyrzuconych oczek oznacza, które pola może za chwilę aktywować.

Roma / fot. Przystanek Planszówka

3. Podejmuje akcje, które dzielą się na 4 rodzaje:

  • wykładanie kart z ręki (każda z nich ma indywidualny koszt wyłożenia, za to nie wymaga użycia kości),
  • dobranie pieniędzy (tyle, ile oczek na kości),
  • dobranie kart (ponownie, tyle, ile oczek, z tą różnicą, że wybrać należy jedną, a resztę odłożyć na stos kart odrzuconych),
  • aktywacja karty (w danej turze aktywować można tylko te karty, które leżą przy żetonach z taką samą liczbą oczek, co na kościach – przy czym kość może być wykorzystana raz, jeśli została zużyta na np. dobranie pieniędzy bądź dociągnięcie karty, nie może być użyta ponownie).

Gracz sam decyduje, którą kość przypisuje do którego żetonu. Podczas tury można podjąć więcej niż jedną akcję, przykładowo: przeznaczyć jedną kość na dobranie karty, drugą na pieniądze, trzecią na aktywowanie działania karty leżącej przy żetonie z odpowiadającą ilością oczek wynikowi na kości, a dodatkowo wykłada kartę z ręki na pole, płacąc za nią odpowiednią ilość pieniędzy.

Roma / fot. Przystanek Planszówka

Jedną z możliwości jest użycie karty pozwalającej na zaatakowanie przeciwnika. Walka polega na rzuceniu kością przez atakującego – wynik musi przewyższać siłę obrony danej karty przeciwnika, aby ją zniszczyć. Jeśli atak się powiedzie, karta musi zostać odrzucona.

Koniec gry następuje w dwóch wypadkach: jeden z graczy straci wszystkie punkty zwycięstwa, bądź skończą się one na stosie. Końcówka często jest bardzo emocjonująca, ponieważ w tym drugim wypadku gracze mogą nie wiedzieć kto ma przewagę i dopiero po podliczeniu wiadomo, kto wygrał.

Roma / fot. Przystanek Planszówka

Veni, vidi, vici

Choć wydawać się może, że Roma to gra opierająca się na losie – w końcu mamy kości i dobierane karty – to stanowczo tejże losowości nie da się uznać za element dominujący. Gracz ma ogromny wpływ na to, co dzieje się na polu. Jednocześnie warto zauważyć, że najczęściej pierwszy układ kart, który się ułoży, towarzyszy nam aż do końca (o ile przeciwnik nie pozbędzie się naszych postaci czy też budynków). Wydawać by się mogło, że to, jakie karty dojdą nam na rękę definiują ten szyk. Częściowo muszę się z tym zgodzić – na początku zależy nam na „wyrzucaniu” z ręki wszystkich możliwych kart, by nie tracić punktów zwycięstwa za niezajęte pola. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie wykorzystania nowych kart, wystarczy nieco odwagi i funduszy, aby je wyłożyć. Mamy także postacie i budynki pozwalające na przejrzeniu stosu kart odrzuconych albo nieodkrytych i wybraniu dowolnej z nich.

Kart jest sporo, mają bardzo różnorodne działanie, przez co często zagląda się do dołączonej ściągawki z opisami umiejętności postaci i budynków. Wydłuża to czas gry, jednak nie wydaje się być irytujące dla drugiego gracza – w końcu sam też to robi. Po pewnym czasie jesteśmy w stanie rozpoznawać działanie kart po małych ikonkach w dole grafiki lub po prostu pamiętamy je.

1Niestety brakuje trochę balansu – wyżej wspomniane Forum występuje w grze aż 6 razy. Taktyka z tą kartą w roli głównej, plus Templum i Basilica, trochę szczęścia w kościach i bardzo łatwo możemy zdobyć punktową przewagę – w najlepszym wypadku jednorazowo dobrać możemy aż 14 punktów zwycięstwa tylko z tych 3 kart (jedna kość do aktywacji Forum, kość z wynikiem 6 jako liczba określająca ile żetonów za forum dostaniemy, 2 za Basilicę i kolejne 6 dzięki działaniu Templum). Po pewnym czasie gracze sami zauważają, że warto odłożyć przynajmniej 4 z 6 kart Forum zupełnie poza rozgrywkę, aby spróbować innych strategii. Zdarzają się także karty kosztujące dużo pieniędzy niewarte swojej ceny.

Powinnam wspomnieć także o grafikach na kartach – jednak w tej kwestii nie ma szału. Są one schludne, przejrzyste i spójne, całkiem klimatyczne, ale nie wywierają ogromnego wrażenia. Same karty przyozdabiają obrazki sugerujące zdolności postaci czy budynku.

Roma / fot. Przystanek Planszówka

Działania graczy dążących ku zwycięstwu podpinają się pod 2 główne strategie: atakowanie przeciwnika lub skrupulatne zbieranie punktów zwycięstwa. Często łączą się one ze sobą. Możemy starać się atakować przeciwnika, tak, aby tracił żetony za puste pola, blokować ważne żetony (np. żeton pieniędzy, przez co nie ma on jak co dobrać sestercji na wyłożenie kart), albo wykorzystywać karty pozwalające na dobieranie żetonów. Jest tu też sporo interakcji z drugim graczem (w tym negatywnych), czasem są to tylko pogaduszki na temat kart, taktyk itd., ale także walka, odbieranie sobie punktów, niszczenie jednostek.

Podsumowując, Roma jest bardzo przyjemną, lekką grą strategiczną dla dwóch osób. Ma pewne mankamenty, ale da się je wybaczyć. Można trzymać się jednej, ulubionej taktyki, ale nie trzeba, łatwo spróbować czegoś nowego – a wybór jest naprawdę spory. Osobiście za każdym razem rozgrywam co najmniej 2-3 partie jednorazowo. Dlaczego? Ponieważ choć po grze strategicznej spodziewalibyśmy się złożonych mechanik, ciężkich przemyśleń i głowienia się godzinami ze spoconym czołem nad kolejnym ruchem, to Roma jest bardzo intuicyjna, prosta, a rozgrywka płynna, interesująca i wciągająca. Ave Roma!

Okiem namiestnika Łukasza „UncleLiona” Juszczaka – 6,5/10

Nie dziwi mnie ocena Julii, bo Roma to przyjemny szybki tytuł. Jedna z tych planszówek, która pokazuje, że kosci to nie samo zło. W wydaniu od G3 trochę męczą mnie ikony, tekst na kartach przyśpieszyłby pierwsze rozgrywki. No i przez moją ocenę przemawia zamiłowanie do cięższych gier tego autora (np. Zamków Burgundii i Wyroczni Delfickiej). Ale spróbować rozgrywki w Roma warto.

Tekst powstał dzięki współpracy Przystanku Planszówka ze studentami specjalności Gamedec – badanie i projektowanie gier.

gamedec