Gdy tylko w Bydgoszczy pojawił się pierwszy Escape Room, od razu pobiegłam sprawdzić, o co właściwie w tym chodzi. I przepadłam! Już po pierwszej wizycie wiedziałam, że to jest TO! Rozrywka idealna. Współpraca, tajemnica, mnóstwo kombinowania, szukania, łączenia pozornie niepasujących do siebie elementów, tempo, adrenalina i tykanie zegara… Tak. Escape room to zabawa, którą zdecydowanie pokochałam.

Zatem gdy tylko usłyszałam, że wydawnictwa Rebel, Asmodee i Space Cowboys zapowiedzieli grę opartą na mechanizmie escape roomów, niemal podskoczyłam z ekscytacji. Ale potem ostudziłam entuzjazm i pomyślałam…

Unlock! / fot. Przystanek Planszówka

Escape room na stole? Czy to się może udać?

Unlock! to polska wersja innowacyjnej gry łączącej kooperacyjny scenariusz, karty przedstawiające przedmioty, zagadki, mapy itp. oraz specjalną aplikację. Co ciekawe, każdy scenariusz rozgrywki został stworzony na podstawie autentycznych escape roomów.

Tak, jak w escape roomach, gracze mają dokładnie 60 minut na rozwiązanie zagadki i wydostanie się z pokoju. Tak, jak w escape roomach, trzeba „przeszukiwać” pomieszczenie, znajdować przedmioty i łączyć je, łamać szyfry i wpisywać kody. I tak jak w escape roomach, czasu nie da się oszukać – zegar tyka bezlitośnie z ekranu tabletu czy telefonu, na który – jak wspomniałam – trzeba wcześniej ściągnąć darmową aplikację. Aplikacja ta poza odliczaniem czasu służy również to wpisywania kodów czy odpowiedzi, dzięki niej możemy wysłuchać efektów dźwiękowych, jeśli takowe są w scenariuszu a także możemy otrzymać podpowiedź, jeśli uznamy to za konieczne.

Unlock! / fot. Przystanek Planszówka

Czy autorom udało się odtworzyć specyficzny klimat, jaki czuje się w realnym escape roomie, za zamkniętymi drzwiami? I tak, i nie. Z jednej strony faktycznie jest tempo, atmosfera momentami gęstnieje a oddech przyspiesza, gdy widzimy na ekranie tabletu uciekające minuty. I ogólnie da się odczuć klimat ekscytacji, mobilizacji i napięcia, jeśli się już przełknie fakt, iż to po prostu odsłanianie kolejnych kart na stole… Bo tak naprawdę tylko na tym opiera się rozgrywka. Oczywiście trzeba czytać tekst na kartach, dyskutować z graczami, wspólnie szukać rozwiązań. Niemniej momentami gra przypomina pasjansa na czas.

Unlock! / fot. Przystanek Planszówka

Unlock! znajdzie klucz do serc graczy?

W pudle gry Unlock!, której premierę zapowiedziano na maj 2017 roku, znajdą się aż trzy scenariusze:

  • Formuła – gra rozgrywać się będzie w tunelach nowojorskiego metra; zadaniem graczy będzie odnalezienie dr. Hoffmana, genialnego chemika oraz odkrytej przez niego receptury na miksturę – serum prawdy;
  • Mysz i kiełbasa – tu gracze będą musieli powstrzymać diabolicznego profesora Noside’a przed zdetonowaniem jego apokaliptycznej maszyny;
  • Wyspa doktora Groose’a – ten najtrudniejszy ze scenariuszy wymaga minimum dwóch graczy (jak informuje wydawca, dwa poprzednie można próbować rozwiązać nawet w pojedynkę) a rozgrywa się na wyspie należącej do ekscentrycznego kolekcjonera antyków. Po wypadku samolotu, gracze zostali rozdzieleni, ale muszą wspólnie uciec z tajemniczej wyspy.

Jak się łatwo domyślić, każdy scenariusz jest jednorazowy. Podobnie jak to jest z realnymi escape roomami, raz rozwiązany nie przyniesie powtórnie tych samych emocji. Można oczywiście po jakimś czasie próbować pobić swój własny wynik… ale ilu graczy będzie chciało wracać do rozwiązanego scenariusza? Ja raczej nie, tak jak nie wracam do rozwiązanego escape roomu. Z tego powodu trudno nawet napisać recenzję, wszak gry nie da się wystarczająco dobrze „ograć”. Po maksymalnie 60 minutach wszystko się kończy…

Unlock! / fot. Przystanek Planszówka

Unlock! czy nie Unlock! – oto jest pytanie

Unlock! w oczywisty sposób kojarzy się z inną jednorazową grą – T.I.M.E. Stories (także od Wydawnictwa REBEL), w którą mam przyjemność ostatnio grać. T.I.M.E Stories podoba mi się bardzo, a jednocześnie strasznie mnie frustruje, gdy okazuje się, że czas się kończy i trzeba wszystko rozpoczynać od nowa… I mam wrażenie, że Unlock! ma to, czego brakuje świetnym historiom z T.I.M.E Stories – tempo i związane z tym emocje.

Unlock! / fot. Przystanek Planszówka

No i taka jestem rozdwojona po rozegraniu tego pierwszego scenariusza. Z jednej strony pojawia się pytanie, czy warto inwestować w grę, której formuła skończy się już po godzinie (po trzech godzinach właściwie, bo w pudle znajdziemy trzy scenariusze). Z drugiej strony wersja demo gry tak bardzo mnie zaintrygowała, że już mnie palce świerzbią na myśl przed kolejnymi zagadkami i wyzwaniami.

Unlock! / fot. Przystanek Planszówka

Jesteście ciekawi? Sprawdźcie sami demo gry Unlock! – na stronie Wydawnictwa REBEL. Tutaj znajdziecie do pobrania za darmo instrukcję wraz z wszystkimi kartami do 10-minutowego scenariusza treningowego oraz do pełnego, 60-minutowego scenariusza Elita, którego nie znajdziecie w pudełku z grą podstawową! Na stronie także link do darmowej aplikacji.

Zagrajcie i dajcie znać, co myślicie o grze Unlock! 🙂

Dziękujemy Wydawnictwu REBEL za przekazanie scenariusza treningowego i scenariusza demonstracyjnego gry Unlock! do recenzji.

  • Grałam! Były emocje!

  • b.

    a posiadacze „łndołsfona”? nawet demówki nie wypróbują.

  • Ciekawy pomysł! 🙂 Zastanawiamy się, czy są planowane kolejne scenariusze!
    Niewątpliwie spróbujemy, chociaż byłoby głupio, gdyby nie udało się zmieścić w tych 60 minutach :O 🙁