Pamiętasz swoją pierwszą podróż pociągiem? Jeśli tak – zazdroszczę. Ja miałam 2 miesiące i znam ją z opowieści rodziców: tłok, wózek ze mną w środku podawany przez okno wagonu, miejsce zajmowane w pośpiechu albo jazda na stojąco. Pięć godzin, trasa Bydgoszcz – Kołobrzeg. Brzmi trochę przerażająco, ale rodzice wspominają tę podróż z sentymentem i nostalgią. Ja natomiast pamiętam wiele innych podróży. A raczej – emocje z nimi związane. I pamiętam pierwszą podróż z moją córką, choć ona na pewno jej nie zapamięta, tak jak i ja swojej.

A pamiętasz swoją pierwszą grę planszową? Co to było? U mnie typowo i bez fajerwerków – Grzybobranie i Monopoly (a nawet Eurobiznes). A potem, po latach Magia i Miecz, od której zaczęłam na nowo odkrywać radość z – nazwijmy to – grania w gry 😉

Wsiąść do pociągu: pierwsza podróż / fot. Przystanek Planszówka

Proszę wsiadać, drzwi zamykać!

Pozwoliłam sobie na mały rekonesans wśród znajomych. Okazało się, że wielu z nich wracając do planszówek, sięgnęło po Wsiąść do pociągu. Europa. Zagrali i przepadli! I nie dziwię się temu ani trochę, bo to naprawdę świetna gra. Serio, nie kojarzę nikogo, kto by jej nie polubił.

Wydawnictwo REBEL zabrało nas już chyba wszędzie! Zjechaliśmy całą Europę, Stany Zjednoczone, Azję, Afrykę, przesiadaliśmy się z pociągów na statki, pojechaliśmy nawet dookoła świata! A teraz, kiedy już byliśmy niemal wszędzie, czas, by podróżować zaczęły… nasze dzieci. Gra Wsiąść do pociągu: Pierwsza podróż w polskiej wersji dzięki Wydawnictwu REBEL dla niektórych będzie właśnie tą pierwszą, dla innych zaś będzie podróżą sentymentalną. Gwarantuję, że dla jednych i drugich będzie równie udana 🙂

Pierwszą klasą przez Europę

Wszystkie wydania gry Wsiąść do pociągu są przepięknie wykonane. Wsiąść do pociągu: Pierwsza podróż także nie zawodzi w tej kwestii. Urocze pudełko, z którego uśmiecha się gotowa do podróży ekipa z psem, zachęca nie tylko 6-latków do sprawdzenia, co kryje jego wnętrze. A tam – jakże by inaczej – znów cztery stosy tych malutkich, kolorowych wagoników, karty z wagonami i lokomotywami, bilety z opisanymi trasami, przepiękna plansza oraz instrukcja, która ma UWAGA! dwie strony a wyjaśnia wszystko.

Wsiąść do pociągu: pierwsza podróż / fot. Przystanek Planszówka

Naprawdę, Wsiąść do pociągu: Pierwsza podróż to podróż pierwszą klasą! Co dostaniemy w niej nowego?

Para buch, koła w ruch!

To, co od razu rzuca się w oczy, to fakt, iż trasy na planszy są zdecydowanie krótsze a ich budowa wymaga mniejszej liczby wagoników. Najdłuższe odcinki buduje się z trzech elementów, najkrótsze – z jednego. Zdarzają się Bilety z trasami zbudowanymi na przykład tylko z trzech wagoników.

Na początku gry każdy wybiera kolor wagoników (te też są większe, przez co poręczniejsze dla małych rączek), otrzymuje cztery losowe karty Wagoników oraz dwa losowe Bilety, na których widnieją trasy do zrealizowania.

Wsiąść do pociągu: pierwsza podróż / fot. Przystanek Planszówka

Myśl przewodnia gry – jak w każdej innej z serii Wsiąść do pociągu pozostaje niezmienna – musimy wybudować szlaki z wagoników w swoim kolorze, łącząc z sobą poszczególne kraje by zrealizować trasę jaka widnieje na Bilecie.

Ten, kto pierwszy zrealizuje sześć Biletów – zdobywa Złoty Bilet i wygrywa grę.

Dodatkowo za zbudowanie połączenia ze Wschodu na Zachód otrzymuje się premię w postaci Biletu Specjalnego Wschód-Zachód. Bilet ten traktowany jest jak każdy inny i można go wliczyć do puli sześciu zrealizowanych tras.

Wsiąść do pociągu: pierwsza podróż / fot. Przystanek Planszówka

Gracz w swoim ruchu może albo dobrać dwie karty Wagonów ze stosu albo zagrać odpowiednią liczbę kart Wagonów z ręki, by zająć trasę i umieścić na niej swoje wagoniki. Ważne, żeby kolory kart Wagonów były identyczne z kolorem zajmowanej trasy. Karty Lokomotyw działają jak dżokery – można nimi zastąpić kartę dowolnego koloru.

Przy grze w dwie osoby na planszy jest dość luźno i budowanie tras – mimo iż czasem okrężną drogą – zwykle nie stanowi większego kłopotu. Ale im więcej graczy, tym na planszy gęściej i może się okazać, że trasa z Biletu, którą właśnie mieliśmy zrealizować, została kompletnie zablokowana przez innych graczy. Co wtedy? Można zmienić plany podróży, odrzucić trzymane bilety i dobrać dwa zupełnie nowe.

Wsiąść do pociągu: pierwsza podróż / fot. Przystanek Planszówka

Z budową trzeba się spieszyć – ten, kto jako pierwszy zrealizuje swój szósty bilet – wygrywa.

Konduktorze łaskawy, zawieź nas do Warszawy

Wspominałam o tym, że plansza do gry Wsiąść do pociągu: Pierwsza podróż jest urocza i urzekająca. Zaznaczono na niej kilkanaście państw i – aby uprościć dzieciom szukanie ich, dodano obrazki przedstawiające jakiś charakterystyczne dla danego kraju symbole. Warszawa to rzecz jasna warszawska syrenka, Londyn to Big Ben, Amsterdam – wiatrak a Paryż – wieża Eiffla. Mi osobiście plansza bardzo się podoba, jest radosna i kolorowa, choć niekiedy można mieć wątpliwości, czy nie potraktowano niektórych krajów zbyt stereotypowo. Na przykład Madryt został zilustrowany bykiem, krowa stała się tu symbolem Zurychu a Ankarę przedstawiono poprzez fez – nakrycie głowy w kształcie ściętego stożka zakończonego czarnym frędzlem, którego prezydent Turcji zakazał w 1925 roku…

Wsiąść do pociągu: pierwsza podróż / fot. Przystanek Planszówka

Niemniej uważam, że owe symbole – trafne bardziej bądź mniej – zdecydowanie ułatwiają najmłodszym, często mającym trudności z czytaniem graczom odnalezienie się na stosunkowo trudnej dla nich planszy.

Rzuć wszystko i ruszaj w pierwszą podróż!

Gra Wsiąść do pociągu: Pierwsza podróż przynosi to, co tak urzeka w całej serii – proste zasady, łatwą do zrozumienia mechanikę z decyzjami trudniejszymi i głębszymi niż mogłoby się wydawać. Z początku jest prosto – masz wagony w kolorze trasy? Nie? To dobierz karty! Ale wszystkie późniejsze decyzje: od której trasy zacząć, jak je zoptymalizować, które odcinki zająć, kiedy sięgnąć po nowe bilety a kiedy je odrzucić, w którym momencie wykorzystać Lokomotywę i w ogóle jak zaplanować nie tylko bieżące, ale i przyszłe ruchy – to są prawdziwie strategiczne dylematy! I może je podejmować już Twoje 6-letnie dziecko, bo wydawcy rekomendują tę grę właśnie od 6 roku życia. I moim zdaniem to trafna granica. Młodsze dzieci mogą mieć trudności z podejmowaniem strategicznych decyzji, planowaniem swoich ruchów czy skoncentrowaniem się na kilku celach naraz.

Wsiąść do pociągu: pierwsza podróż / fot. Przystanek Planszówka

Zawsze można na początku nieco uprościć zasady, by z czasem wprowadzać nowe, trudniejsze i stopniowo uczyć faktycznych koncepcji strategicznych. W ten sposób gra rośnie wraz z małym graczem.

Wydaje mi się, że była to najtrudniejsza gra, w jaką do tej pory miała okazję zagrać moja 6-latka. To gra dla dzieci, w którą sama mam chęć grać bez wielkiego namawiania i przy której równie świetnie się bawię. Jak dla mnie Wsiąść do pociągu: Pierwsza podróż to jedna z najlepszych gier dla dzieci, w jakie miałam przyjemność zagrać.

Wsiąść do pociągu: pierwsza podróż / fot. Przystanek Planszówka

Istnieje coś takiego, jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej. Ryszard Kapuściński

Ja zaraziłam się uwielbieniem dla każdej gry z serii Wsiąść do Pociągu, moja córka z kolei – do Wsiąść do Pociągu: Pierwsza podróż. I jestem więcej niż pewna, że to pierwsza stacja i idealny początek podróży wgłąb planszówkowego świata.

A teraz przepraszam, ale muszę kończyć – mój pociąg odjeżdża 🙂

Dziękujemy Wydawnictwu REBEL.pl za przekazanie gry do recenzji