Zapewne niejeden z nas zastanawiał się kiedyś, co by było, gdyby człowiek miał np. skrzydła. Ewolucja zadecydowała jednak, aby przystosować nas do życia w taki, a nie inny sposób. W recenzowanej dziś przeze mnie grze właśnie w nią możemy się wcielić, stworzyć własne gatunki i przechytrzyć rywali…

Ewolucja jest strategiczną grą planszową dla 2 do 6 graczy od lat 12 wzwyż. W założeniu trwa około godziny, często jednak rozgrywka kończy się szybciej. Autorzy to Dominic Crapuchettes, Dmitry Knorre i Sergey Machin, a polskim wydawcą jest Egmont (wydanie z 2017 r.).

W pudełku znajdziemy instrukcję i pomoce gracza, wiele planszetek gatunków, drewniane znaczniki, karty cech, zasłonki, żetony pożywienia, wodopój oraz okazałego drewnianego dinozaura. Wszystko to po to, aby maksymalnie móc cieszyć się rozgrywką.

Ewolucja / fot. Przystanek Planszówka

Jesteś tym, co jesz

Na pierwszy rzut oka rozgrywka może wydawać się bardzo rozbudowana, a zasady skomplikowane. Instrukcja jednak szybko i całkiem przyjemnie wprowadza nas do gry. Mimo że początkowo gracze mogą czuć się nieco oszołomieni liczbą cech gatunków na kartach i wszystkimi elementami, to zwykle po 2-3 turach stają się pewniejsi, zaczynają kombinować, bronić się lub atakować, tworzyć różne strategie.

Celem gry jest zdobycie przewagi nad innymi gatunkami (w tym wypadku przeciwnikami). W tym celu musimy uzbierać najwięcej punktów (za pożywienie, populację każdego gatunku oraz  liczbę cech przy gatunkach).

Ewolucja / fot. Przystanek Planszówka

Podczas rozgrywki przez kilka tur będziemy powoływali do życia nowe gatunki, rozwijali i umacniali je zdolnościami z kart, karmili w miarę możliwości, a nawet pożerali przeciwników (lub swoich, czasem z głodu mięsożerca będzie musiał zjeść swojego sąsiada…)

Tura dzieli się na 5 faz:

  1. Rozdanie kart (otrzymujemy nowe cechy)
  2. Wybranie pożywienia

Odrzucamy kartę na wodopój – za nią dodana zostanie odpowiednia ilość pożywienia dla wszystkich do podziału.

3. Zagrywanie kart

Tu mamy 3 możliwości:

  • dodajemy kartę z ręki do gatunku, maksymalnie 3 cechy na jeden,
  • poświęcamy kartę w zamian za podniesienie populacji lub wielkości
  • poświęcamy kartę, by powołać do życia nowy gatunek (nowa, pusta jeszcze planszetka)

4. Dodanie pożywienia

Dodajemy pożywienie z fazy 2 na wodopój, rozpatrujemy specjalne zdolności kart, takie jak Długa Szyja – dobranie jednego żetonu pożywienia z banku itp.

5. Karmienie

Tutaj robi się zwykle bardzo ciekawie. Okaże się, czy zabezpieczyliśmy nasze gatunki dobrymi cechami, czy mięsożerca jest tak duży, by dał radę zaatakować i czy zdołamy wykarmić całą populację gatunku, by nie wymarł z głodu!

Ewolucja / fot. Przystanek Planszówka

Każdy może wziąć tylko jeden żeton z wodopoju na rundę w fazie 5 (mięsożerców karmimy tylko, polując na słabsze gatunki), jednak niektóre umiejętności pozwalają na zebranie większej liczby (przykładowo karta Zbieracz pozwala na dobranie jednego żetonu więcej, karta Współpraca daje możliwość nakarmienia sąsiada obok „przy okazji”).

Osobiście udało mi się osiągnąć „samokarmiące” się gatunki – za pomocą ww. Zbieracza i Współpracy mogłam karmić gatunek po prawej, z kolei on, biorąc pożywienie w ten sam sposób, karmił jeszcze jeden gatunek. Strategia ta pozwoliła mi dwa razy pod rząd niemal całkowicie wyczyścić wodopój z jedzenia – tak, że dla reszty wiele nie zostało…

Im większy gatunek, tym lepszy…

…niestety nie można powiedzieć tego samego o powierzchni, którą gra zajmuje. Nie mamy ograniczenia co do liczby posiadanych gatunków, dlatego już w połowie rozgrywki może nam zacząć brakować miejsca na stole. Sama gra zawiera mnóstwo elementów, a mechanika wymaga dokładania kolejnych. Ewolucja na pewno nie nada się na podróż pociągiem (chyba, że uda nam się zaopatrzyć w cyfrową wersję – niedawno zakończyła się kampania na platformie Kickstarter.com).

Ewolucja / fot. Przystanek Planszówka

Wielkość na szczęście jest wynikiem dbałości twórców o przyjemne doświadczenia gracza. Polecam zerknąć na pierwszą wersję Ewolucji (minimalistyczne, zielono-białe pudełko) – od razu widać, jak wielki krok poczyniony został w tej kwestii. Gra się nie tylko dobrze pod względem zasad, ale także po prostu przyjemnie. Każdy ma swoje planszetki, znaczniki z drewna, pod ręką zawsze pomoc dla gracza. No i ten przeuroczy, całkiem spory dinozaur.

Grafiki wyglądają moim zdaniem nieco retro – sprawiają wrażenie lekko wypłowiałych, ale jednocześnie są bardzo wyraziste i pięknie kolorowe, jak akwarele. Samo pudełko stanowczo jest w stanie przyciągnąć wzrok na półce sklepowej (tym bardziej na domowej).

Ewolucja / fot/ Przystanek Planszówka

Czy ewoluowanie jest proste?

O tym, jak bardzo twórcy gry Ewolucja zadbali o doznania z rozgrywki można mówić naprawdę długo, więc tak dla odmiany podam garść innych wniosków.

W instrukcji brakuje odpowiedzi na kilka małych kwestii, jednak są to może 3-4 zagadnienia, które gracze mogą łatwo ustalić sobie sami, albo nawet nie zauważą, że takowe się znalazły. Znów odeślę Was, drodzy Czytelnicy, do poprzedniej wersji gry – instrukcja była króciutka, za to karta z FAQ od wydawców miała ponad 10 stron. Problem ten na szczęście nie dotyczy recenzowanej Ewolucji.

Ewolucja / fot. Przystanek Planszówka

Mechanika jest bardzo przyjazna, przemyślana i dopracowana. Grę cechuje duża regrywalność, gracze chcieli się sobie „odgryzać” i prosili entuzjastycznie o kolejne rozgrywki. Zawsze gra się jakoś inaczej, co jest plusem (losowość dobierania kart zapewnia nam, że nie możemy trzymać się ściśle jednej strategii – musimy reagować na bieżąco, bo inne gatunki mogą nas po prostu zdominować podczas jakiegokolwiek zastoju).

Pierwszy raz, czytając wstępny opis Ewolucji, skojarzyła mi się ona z komputerową grą Spore. Zajęła ona sobie sentymentalne miejsce w moim sercu wiele lat temu, dlatego bardzo ucieszyłam się, kiedy planszówka pozwoliła mi na uruchomienie wspomnień i tworzenie sobie przedziwnych gatunków, które mogą mieć długą szyję, rogi i jednocześnie twardą skorupę. Ponadto Ewolucja jest całkiem podobna do Munchkina – nasze karty albo dają bonusy nam, albo dokuczają innym.

Małą ciekawostką jest „zwycięska” zasłonka… Jedna z 6 dostępnych ma wewnątrz inny obrazek niż reszta. Na naprawdę dużą liczbę rozgrywek, zwykle wygrywał jej posiadacz (tylko raz było inaczej!). Albo to tylko śmieszne zrządzenie losu, albo jakaś magia… 😉

Jak śnieg może zatrzymać Ewolucję?

W grze dwuosobowej naszła mnie pewna refleksja: dlaczego jest tak, że kiedy jeden z graczy zdobędzie przewagę na początku, to drugi ma marne szanse, aby się „odgryźć” (w dosłownym i przenośnym znaczeniu tego słowa)? Zdaje się, iż jest to tzw. snowball effect – kiedy śnieżna kula zaczyna staczać się po zboczu ośnieżonej góry, to od razu zaczyna zbierać coraz więcej śniegu, im dalej w las, tym trudniej ją zatrzymać.

Podczas rozgrywki na dwie osoby ten, kto pierwszy zdobędzie kartę mięsożercy i zacznie ją umacniać, najpewniej zgnębi przeciwnika do tego stopnia, że jego gatunki szybko będą eksterminowane i nie dadzą rady urosnąć w siłę. Nawet jeśli drugi gracz otrzyma mięsożercę, to nie zdoła już dorównać wielkości i potędze tyrana. Jedyną możliwością  pokonania go w tym wypadku będzie zabezpieczenie swoich małych gatunków tak, że dręczyciel wymrze z głodu (np. Nornik – nie można go zaatakować, jeśli jest najedzony). Niestety, losowe karty niekoniecznie przyniosą nam na rękę „umiejki”, które nam w tym pomogą. No, albo przeciwnik będzie już zbyt potężny (np. karta Inteligencja pozwoli mu ignorować zdolności gatunków w zamian za odrzucenie karty z ręki). Na szczęście snowball effect nie występuje w innych trybach wieloosobowych i nie przyćmiewa całości gry zbyt znacząco, dlatego Ewolucję mogę śmiało polecić.

Ewolucja / fot/ Przystanek Planszówka

A propos śniegu… Na Kickstarterze udało mi się dostrzec rozszerzenie do gry przy progu 100$, dodające do rozgrywki pogodę. Na Board Game Geek znaleźć możemy wiele innych rozszerzeń pod zakładką „expansions”. Mam nadzieję, że za jakiś czas i w Polsce będą one łatwo dostępne.

Przybyłem, wyewoluowałem, zjadłem

Podsumowując, Ewolucja jest naprawdę wciągającą i interesującą grą. Wydawać by się mogło, że trwa długo (bo aż do skończenia się kart, a jest ich sporo), ale tak naprawdę jest w sam raz i się nie dłuży.

Gra oferuje wiele ciekawych mechanik, estetyczne elementy usprawniające rozgrywkę, dbałość o doznania gracza. Jest przemyślana, dopracowana a im dłużej gramy, tym więcej radości i zabawy z niej czerpiemy.

Ewolucja / fot. Przystanek Planszówka

Konieczność szybkiego reagowania na posunięcia przeciwników zmusza do budowania różnych strategii, nierzadko wokół tych ulubionych. Są one na szczęście bardzo intuicyjne i absolutnie nie męczą szarych komórek.

Może i po partii Ewolucji nie poczujesz się tak najedzony, jak Twoje gatunki, za to na pewno poznasz jeden z dwóch smaków: wygranej lub porażki…

Dziękujemy wydawnictwu Egmont

Kraina z kreska2za przekazanie gry do recenzji