Dziś chciałbym zachęcić was do samotnej ucieczki w jedno z dwóch miejsc. Do tętniącej życiem dżungli i na bezludne wyspy. Każde z nich równie fascynujące, co groźne, gdyż my, Europejczycy dawno zatraciliśmy umiejętność przetrwania w trudnych warunkach. Dlatego też, niezależnie od tego, które z tych miejsc wybierzecie, nastawcie się na spory wysiłek… jednak tym razem nie fizyczny, lecz intelektualny. I nie zdziwcie się, gdy na miejscu spotkacie dzikie zwierzęta oraz… dinozaury!

Dżungla to najbardziej płodny las świata, który bije wszelkie rekordy obfitości – na
powierzchni równej jednemu boisku piłkarskiemu wprawny botanik znajdzie tam więcej
gatunków roślin niż w całej Polsce! Mimo to, w tropikalnej puszczy można umrzeć z głodu
lub pragnienia równie łatwo, jak na pustyni.*

Po dwakroć SMART

Do tej pory tym, który w naszej redakcji sięgał po jednoosobowe łamigłówki, był Krzysztof. Nie to, żebym się bał wyzwań, wręcz przeciwnie, ale do tej pory choć o wielu czytałem, po żadną z nich nie chwyciłem. Dlatego gdy przyszła paczka od Wydawnictwa Granna z dwiema z nich: Dinozaury. Tajemnicza wyspa oraz Dżungla. Zabawa w chowanego, wiedziałem, że czas podjąć wyzwanie i sprawdzić, jak działają moje szare komórki. A w tym wypadku mogły one przegrać z instynktem przetrwania zwierząt chowających się w dżungli oraz roślinożernych i mięsożernych dinozaurów.

Dżungla. Zabawa w chowanego / fot. Przystanek Planszówka

Gringo rusza do dżungli

Podobno biały człowiek, Gringo, nie powinien sam zapuszczać się do dżungli. Bo choć zachwyca ona fauną i florą, to potrafi być przy tym zabójcza. Dlatego siadając do łamigłówki Dżungla. Zabawa w chowanego, postanowiłem „zatrudnić” dwóch przewodników. Pierwszy to książeczka z zadaniami, poukładanymi według różnych poziomów trudności. Drugi kompan to mój przyjaciel… mózg. I uwierzcie, że on w czasie tej wyprawy najbardziej się namęczył.

– Chcesz iść nocą przez dżunglę, gringo?! – twarz Pepe ozdobiło kompletne zaskoczenie, a stojący za nim dwaj Indianie wyglądali jakbym właśnie odwołał Boże Narodzenie.
– Człowieku, przecież ty jesteś.. Biały Mieli co najmniej trzy powody, by się dziwić:
Biali nie chodzą po dżungli nocą, bo już za dnia sprawia im to niebywałe trudności, to po pierwsze. Po drugie, nawet Indianie unikają marszów po ciemku, ponieważ w warunkach tropikalnej puszczy „po ciemku” oznacza po omacku. Po trzecie lało i nie miało zamiaru przestać. W dodatku lało po amazońsku, co różni się od normalnego lama tym, czym różni się dyngus z użyciem wiader od kropelki perfum na kołnierzyku.
– Ruszamy – powtórzyłem spokojnie lecz stanowczo Indianie stanęli jak wryci.

Dżungla. Zabawa w chowanego to tak naprawdę dwie łamigłówki w jednej. W kartonowym pudełku znajdziecie drugie pudełko, takie smart, pozwalające na schowanie do środka wszystkich pozostałych komponentów, czyli 4 klocków rodem z Tetrisa i instrukcji. Jedna jego strona, dzienna (zielona), jest podzielona na cztery mniejsze kwadraty, każdy o wielkości 3×3 pola. Druga, nocna (granatowa), to jeden duży kwadrat 5×5 pól. Zarówno na dziennej, jak i nocnej stronie, na części pól zadomowiły się zwierzęta. A naszym zadaniem będzie takie ułożenie dostępnych klocków, by określone zwierzęta zostały zakryte lub odkryte.

Dżungla. Zabawa w chowanego / fot. Przystanek Planszówka

Noc ma jednak swoje, nomen omen, ciemne strony, o których warto napisać. Niestety, gdy pokazywałem łamigłówkę Dżungla. Zabawa w chowanego starszym osobom, narzekały na to, że noc jest zbyt… ciemna. I faktycznie, przy nieco słabszym oświetleniu rozróżnienie zwierząt może sprawiać problemy. Dodatkowo na tej stronie bardziej widać rysy, które powstają w czasie przesuwania klocków. Nie oznacza to jednak, że Dżungla szybko się zniszczy. Przy moim egzemplarzu sporo czasu spędziły osoby w bardzo różnym wieku – od trzylatka aż po jego dziadków 😉 I to, jak on teraz wygląda (egzemplarz, nie trzylatek), widzicie na zdjęciach.

Dżungla. Zabawa w chowanego / fot. Przystanek Planszówka

Wreszcie Dżungla jest dużo bardziej… akustyczna. Zatem jeżeli liczycie na rozwiązywanie kolejnych zadań podczas bezsennej nocy, gdy druga połówka śpi obok, zapomnijcie o przygodzie. SMART to łamigłówka jednoosobowa, a gdy już osoba obok się obudzi zabierze ci łamigłówkę i… sama zacznie rozwiązywać zadania.

Gringo paleontolog

Druga układanka, to gratka dla młodych miłośników świata dinozaurów. Składa się ona z jednostronnej prostokątnej planszy (3×4 pól) i 6 prostokątnych płytek (1×2 pola) na których umieszczone zostały fragmenty wysp oraz czerwone i zielone dinozaury. Dwa gatunki, z których – jak wskazują nam kolory – jeden jest roślinożerny, drugi mięsożerny. A przed nami 80 zadań o różnych stopniach trudności, których nadrzędna zasada jest jedna: zadbać, by na poszczególnych wyspach (narysowanych w książeczce z zadaniami) nie znalazły się jednocześnie czerwone i zielone dinozaury.

Dinozaury. Tajemnicza wyspa / fot. Przystanek Planszówka

Konstrukcja tej odsłony SMART, tak odmienna od Dżungli sprawia, że Dinozaury są mniej mobilne. Nie ma tutaj tak wygodnego pudełka do przewożenia, jak w przypadku Dżungli. Na szczęście nie zdarzyło się, by któryś z odstających elementów (dinozaur, czy palma) się odłamał.

Gringo Sapie(ns)

Jak widać, obie łamigłówki różnią się od siebie mechanicznie. Tym, co je także różni, jest poziom trudności.

Dinozaury. Tajemnicza wyspa samą tematyką wskazują na to, że kierowane są do młodego odbiorcy. Może nie tak młodego jak w przypadku Czerwonego Kapturka, jednak większość z zadań nie sprawiła mi i mojemu kompanowi większego problemu. Biorąc łamigłówkę do ręki, nierzadko rozwiązywałem kilka-kilkanaście zadań bez przerwy. I choć liczba wskazówek, która pojawia się w książeczce przy kolejnych zadaniach stopniowo maleje, nie czułem mocnego skoku poziomu trudności.

Dżungla. Zabawa w chowanego  to już nieco inna bajka. Tutaj nie tylko czujemy różnicę między poziomami (od podstawowego po mistrza), ale również wtedy, gdy zmienimy stronę układanki.

Splątana dżungla, choć pełna roślin i zwierząt, jest pustkowiem. Po dżungli można chodzić tygodniami i nie spotkać żywej duszy. Choć człowiek stale przedziera się przez różne gąszcze i stale słyszy wokół siebie odgłosy tropikalnego lasu, wycia małp, skrzeczenia papug, jazgot cykad, to jednak już po krótkim czasie ma wrażenie kompletnej samotności. Identyczne jak na pustyni. Identyczne jak w wysokich górach. I jak na lodowych równinach Antarktydy.

Gringo sprawniej porusza się w dzień. To oczywista oczywistość. W przypadku tej układanki wiążę się to m.in. z podziałem planszy na 4 sektory, dzięki czemu na jeden sektor przypada jeden klocek. Ciemność to wędrówka po omacku. Liczba możliwości ułożenia danych elementów wzrasta i trzeba dużo więcej kombinować. To, jakimi drogami będziesz próbował osiągnąć cel, zależy wyłącznie od Ciebie. Ale jednego jestem pewien – czym dalej, tym trudniej wykonać poszczególne zadania, krocząc po omacku. Czasem będziesz sugerował się konkretnym zwierzęciem (ich liczba w ramach gatunków jest różna), innym razem kierować się będziesz obliczeniami, ile wolnych pól musisz zostawić niezasłoniętych, co wynika z prostej matematyki. Możesz znaleźć jeszcze inne drogi, ale to już twoje zadanie Gringo… Twoje i Twojego przyjaciela. Przy trudniejszych zadaniach z pewnością usłyszysz jak twój kompan sapie(ns).

Dżungla. Zabawa w chowanego / fot. Przystanek Planszówka

„Mózgożerne” zwierzęta

Kiedy człowiek posiedzi miesiąc, dwa w dżungli, zaczyna się zachwycać zupełnie innymi rzeczami niż otaczająca go przyroda [Przypis: Z tym słowem mam kłopot – nie wiem,
czy aby na pewno Autorowi chodziło o przyrodę „otaczającą”, czy może o „osaczającą”…]

Czytając powyższe akapity nietrudno domyślić się, która z tych dwóch odsłon SMART-ów bardziej przypadła mi do gustu. Dżungla. Zabawa w chowanego urzekła mnie pomysłem na wykonanie (plansza będąca jednocześnie pudełkiem), ale przede wszystkim poziomem trudności. Kiedy już myślałem, że jestem całkiem niezły w te „klocki”, gdyż wykonałem wszystkie zadania z dnia (I’m the Master!), ruszyłem na nocną wyprawę i już pierwsza zagadka okazała się niezwykle wymagająca dla moich szarych komórek (Geek Sapie-ns). Dopiero jak „zrestartowałem” zwoje mózgowe i przestałem myśleć jak za dnia, ruszyłem do przodu. Tego mi mocno brakowało w Dinozaurach. Ale te z kolei są lepszym wyborem dla młodszego odbiorcy, który przy trudniejszych zadaniach z Dżungli może czuć się sfrustrowany. Zatem, podejmując decyzję o tym, którą wersję lepiej kupić, patrz nie tyle na klimat układanki, bo to i tak abstrakcyjna zabawa, a raczej na wiek osoby, która będzie do niej siadała.

Cóż, Gringo ruszył w krainę SMART Dżungli i Dinozaurów, zmierzył się z „mózgożernymi” zwierzętami i choć mój kompan, mózg, niemało się napocił, satysfakcja z wyprawy jest naprawdę duża. Na tyle duża, że powoli zaczynam się rozglądać za kolejnymi, bo SMART to bardzo ciekawy wypełniacz czasu.

Dziękujemy Wydawnictwu Granna za przekazanie gry do recenzji

granna logo

*Cytaty zaczerpnięte z książki Wojciecha Cejrowskiego Gringo wśród dzikich plemion.