Mam duży sentyment do gry CV autorstwa Filipa Miłuńskiego. To jedna z pierwszych nowoczesnych planszówek, które polubiłam, a ilustracje do tej pory powodują mój uśmiech. To wystarczyło, abym do CV Pocket, młodszej siostry dużej gry CV, podeszła z ciekawością, bardzo dobrze nastawiona. Kieszonkowe CV tego samego autora? Brzmi super! A w zasadzie brzmiało…

Kieszonkowy życiorys na życzenie

CV Pocket pozwala zbudować niesamowity życiorys w kwadrans – tak zapowiada przystępnie napisana instrukcja. Owszem, rozgrywka potrwa kilkanaście minut; wiadomo zatem, że będzie to dobra gra na początek planszówkowego spotkania. Grać możemy w składzie od dwóch do czterech osób. Gracze mają do dyspozycji, oprócz podstawowych kilkudziesięciu kart, karty pomocy, które pomagają zrozumieć zasady i kontrolować na bieżąco, co najbardziej będzie nam się opłacało podczas rozgrywki zbierać. Bo o tym jest ta gra. O zbieraniu kart z symbolami.

CV Pocket / fot. Przystanek Planszówka

Jak to?! – oburzy się ktoś – przecież tworzymy tu swój życiorys! Tak, ilustracje Piotra Sochy i nazwy do nich adekwatne wciąż o tym przypominają, jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta – jedna z mocniejszych stron gry – schodzi na dalszy plan, ponieważ skupiamy się na kolekcjonowaniu kart, których zestawy ostatecznie będą punktowały na koniec gry. Nie uświadczymy tutaj chociażby chronologii, która pozwoliłaby sądzić, że zebrane przez nas sety tworzą historię z życia; na szczęście wiele haseł może dotyczyć dowolnego momentu naszej egzystencji.

CV Pocket / fot. Przystanek Planszówka

Z potasowanej talii wyciągamy na początku gry piętnaście kart i układamy je na stole w trzech kolumnach (każda kolumna ma pięć kart). W swojej turze gracz może wybrać jedną kartę ze stołu i położyć ją przed sobą (dodając do swojego życiorysu) bądź spasować. Co ważne, gracz rozpoczynający nie może wybrać dowolnej karty, lecz tylko tę z najniższego rzędu. W każdym kolejnym ruchu wybieramy z dowolnej z kolumn, ale musi ona się znajdować na pozycji odpowiadającej liczbie punktów ruchu widocznej na wierzchniej karcie w CV gracza – tej zdobytej w poprzednim ruchu. Rower daje jeden punkt ruchu, samochód dwa, samolot trzy. Po ruchu gracza karty „zjeżdżają” o jeden poziom, zatem kolejna osoba znów ma do wyboru minimum trzy karty.

CV Pocket / fot. Przystanek Planszówka

Gdy przed ruchem któregoś  z graczy na stole będą już tylko cztery karty, zestaw „startowy” musi zostać uzupełniony – każda kolumna będzie ponownie składać się z pięciu kart. Wyjątkiem będzie tutaj ostatnie uzupełnianie, kiedy to należy wyłożyć na stół wszystkie karty, które zostały w talii. Poszczególne rzędy zostają uzupełnione do pięciu kart, a w ostatnim rzędzie wypełniamy kolumny, zaczynając od lewej strony.

Gra kończy się, kiedy wszyscy gracze spasują – można podliczać punkty na dołączonym do gry notesiku. Kto zdobył najwięcej kart z symbolem dolara? Kto ma najwięcej wiedzy? Komu życie płynie szczęśliwie, w czyim życiu pojawił się pech? A może pojechaliśmy na wakacje, dzięki którym podwoimy sobie liczbę pewnych symboli?

CV Pocket / fot. Przystanek Planszówka

Oczekiwania vs rzeczywistość

Mała, krótka gra, a jednak okazała się być kłopotliwa do oceny – być może dlatego, że patrzę przez pryzmat CV z 2013 roku. Jak na tak niewielkie pudełko i kilkadziesiąt kart, i tak sporo zasad udało się tam zmieścić i, mimo kojarzącego się w sposób oczywisty układu kart, nie porównałabym tego do szczególnie nudnej odmiany pasjansa… Autor nie zapomniał o mechanizmach skalujących (przy rozgrywce dwu – i trzyosobowej niektóre kary wypadają z gry), rysownik swoją kreską znów wywołał uśmiech na mojej twarzy (zachęcam do przyjrzenia się kartom 500+Przebranżowienie, Prezent – ach, to nawiązanie do Zemsty!), znajomi szybko chwycili zasady i nie marudzili podczas grania. Dodatkowo, wyciągając zawartość z i tak niewielkiego pudełka, możemy ją faktycznie włożyć w kieszeń i przetransportować do innego miejsca rozgrywek.

Po zapoznaniu się z grą wiem jednak, że pozostanę fanką większego CV, a mniejsza wersja może wróci na stół, ale nie będzie traktowana priorytetowo, bo przestała być dla mnie ciekawa. Szukam w grach emocji, a tutaj trochę mi ich zabrakło. CV Pocket zbiera sporo pozytywnych opinii; jeśli potrzebujecie prostej, krótkiej gry w przystępnej cenie, może i warto rzucić na nią okiem. Ja wracam do mojej ulubionej wersji numer jeden.

Dziękujemy Wydawnictwu Granna za przekazanie gry do recenzji

granna logo