Plansza, karty, kilka żetonów i cztery drewniane ludziki, a wszystko w przepięknej szacie graficznej, okraszone na dodatek bardzo dobrym wykonaniem. Tak mógłbym podsumować Karmakę od FoxGames, ale to nie koniec, a dopiero sam początek. Przekręćmy więc kołowrót narodzin i śmierci, a następnie wyruszmy w podróż ku oświeceniu.

Karmaka / fot. Przystanek Planszówka

Jak osiągnąć metafizyczną podróż?

Zacznę od tego, co od razu rzuca się w oczy – od oprawy graficznej. Nie trzeba mówić wiele, Karmaka to gra przepiękna, gra wypełniona zapierającymi dech w piersiach malunkami; gra, którą można pokochać już po jej odpakowaniu (a nawet i przed, biorąc pod uwagę równie świetną oprawę zewnętrzną, czyli pudełko). Grafiki przypominające płócienne malunki olejne to nie wszystko. Karmaka to świetna jakość elementów – karty są na tyle sztywne, by się zbytnio nie wyginać, jednak idealnie leżą w dłoni podczas ich używania. Materiał z jakiego je wykonano przez swoją prążkowaną teksturę doskonale imituje płótno, co dodatkowo dodaje uroku niesamowitym malunkom, za które odpowiedzialni są Lane Brown oraz Marco Bucci. Olbrzymie ukłony dla tej dwójki za tak świetną warstwę wizualną!

Karmiczna Drabina oraz żetony Pierścieni Karmy to gruba tektura, która na pewno jest w stanie wiele wytrzymać. Dodatkowo ich kompozycja idealnie odzwierciedla sam temat gry – wyrastające drzewo z uszeregowanymi ogniwami ewolucji (o ile można tak to nazwać), gdzie pniemy się od najniższej formy, do ostatecznego stanu transcendencji – świetne. Pudełko również nie budzi zastrzeżeń.

Karmakowa nirwana, czyli co jest celem gry?

W Karmace naszym celem jest osiągnięcie wymienionego wcześniej stanu transcendencji, poprzez dotarcie na sam szczyt Karmicznej Drabiny. Można to zrobić jedynie pnąc się po szczeblach i nabierając w każdym kolejnym kroku coraz więcej świadomości. Wszystko zilustrowane jest pod bardzo intuicyjnym dla graczy systemem punktowym. Proste i przyjemne.

Karmaka / fot. Przystanek Planszówka

Miej świadomość – słowo o zasadach

Na początku należy ustawić swój pionek na najniższym szczeblu drabiny (uroczy obrazek z żukami toczącymi swoją kulę). Następnie każdy z graczy otrzymuje 4 karty, które tworzą rękę oraz 2 karty, będące talią. Po wybraniu rozpoczynającego (według instrukcji – osoba z największym pechem), musi on dobrać kartę z talii, a następnie wykonać jedną z trzech akcji:

  1. Zagrać kartę jako uczynek, czyli położyć ją odsłoniętą przed sobą na stosie uczynków;
  2. Użyć specjalnej umiejętności karty, opisanej na dole, a przed umieszczeniem na stosie Ruin – zaproponować ją rywalowi (w rozgrywce wieloosobowej, jeśli zdolność wpływa tylko na gracza, który użył kartę, decyzję o przejęciu może podjąć najpierw osoba siedząca po lewej stronie);
  3. Umieścić kartę stroną zasłoniętą na stosie Przyszłego Życia, który będzie ręką gracza w następnym wcieleniu.

Dodatkowo, jeśli gracz posiada przynajmniej jedną kartę w swojej talii, może skorzystać z opcji spasowania. Jeśli talia jest pusta – nie ma innej możliwości poza zagraniem karty.

Karmaka / fot. Przystanek Planszówka

Transmigracja – wracamy w nowym wcieleniu

Po wykorzystaniu wszystkich kart z ręki oraz talii, porzucamy swoją obecną formę i przechodzimy proces reinkarnacji, aby spróbować dostać się na wyższą pozycję na Karmicznej Drabinie. Pomóc mogą nam w tym Uczynki, które jednocześnie sprawują funkcję punktów. Gracz przechodzący reinkarnację zlicza punkty z Uczynków na kartach tego samego koloru – jeśli posiada wymaganą lub wyższą ich liczbę, to udaje mu się odrodzić w nowej formie, a tym samym być bliżej osiągnięcia upragnionego stanu transcendencji poprzez przesunięcie pionka o 1 pozycję wyżej. Jeśli jednak nie spełni warunków – wraca w tej samej formie, otrzymując w zamian Pierścień Karmy, który spełnia rolę dodatkowego punktu przy następnej próbie reinkarnacji, a jego pionek pozostaje na tym samym miejscu.

Jak feniks z popiołów!

Pozbywając się starego wcielenia, należy odrzucić wszystkie karty Uczynków na stos Ruin. Udana reinkarnacja sprawia, że karty Przyszłego Życia stają się teraz Ręką gracza. Jeśli jest ich mniej niż 6, należy uzupełnić brakującą liczbę poprzez pobranie kart ze Studni i uzupełnienie Talii gracza. Nie przekładamy karty do Ręki! W przypadku, gdy karty z Przyszłego Życia stały się Ręką i jest ich 6 lub więcej, gracz zaczyna z pustą Talią, przez co pomija ruch dobierania karty oraz nie może korzystać z możliwości spasowania!

O nie, zamieniłem się w kocie łapki!

O strategii słów kilka

Nie jestem fanem deckbuildingów, jednak ta gra chwyciła mnie za serce. Niezwykle zaskoczyła mnie prostota tego tytułu. Karmaka daje ogromne możliwości planowania swoich ruchów, budowania chwilowych, jak i długoterminowych strategii, a jej warstwa mechaniczna „gra i buczy” jak powinna! Wykorzystanie dużej liczby kart sprawia, że gra jest regrywalna, a w połączeniu z warstwą kombinowania staje się tytułem, który tak jak karma, będzie często wracał na mój stół. Dodatkowo karty można ze sobą łączyć, tworząc „kombosy” będące utrapieniem dla naszych przeciwników. Pobranie dodatkowych kart, podejrzenie ręki przeciwnika, a następnie usunięcie mu karty Uczynku i to wszystko w jednym ruchu? Czekaj, potrzymaj mi Pierścień Karmy, zaraz pokażę Ci jak to zrobić.

Karmaka / fot. Przystanek Planszówka

Złe uczynki Karmaki

Mogę śmiało napisać, że ciężko było mi posłać jakąkolwiek złą karmę w stronę tego tytułu. Jedyną rzeczą, o której mógłbym wspomnieć to wariant gry wieloosobowej, który nie działa tak sprawnie, jak świetny „gracz vs gracz”. Rozgrywka na trzy osoby była nieco wolniejsza, a akcje odrobinę przytłumione, gdyż należało podzielić swoją uwagę na większą liczbę osób, co przeszkadzało w skupieniu się na własnych celach. Co do losowości, która jest tak źle oceniana przez znaczną część graczy – napomnę tylko, że w tej grze (jak i wielu innych) da się ją skontrować poprzez opracowywanie strategii na bieżąco, czyli jak podejdzie nam karta. W moim przypadku owa losowość nie była żadnym problemem, a raczej impulsem potęgującym główkowanie nad sposobem użycia kart, co osobiście bardzo lubię. Więcej złych uczynków Karmaki nie pamiętam.

Taka karma Karmaki

Karmaka to świetna gra, która swoim wyglądem jak i rozwiązaniami mechanicznymi potrafi zachwycić. Zasady są bardzo proste, dlatego myślę, że oznaczenie „od 14 lat” mogłoby spokojnie zostać nieco obniżone. Rozgrywka jest płynna, a sama gra porusza niebanalny temat, który nie przewija się często w przypadku gier planszowych. Formowanie strategii stoi tu na bardzo wysokim poziomie, a satysfakcja z gry jest ogromna. No i regrywalność – to ona sprawia, że w Karmakę można grać i grać, aż do osiągnięcia ostatecznego stanu – planszówkowej nirwany.

Dziękujemy Wydawnictwu

fox games logoza udostępnienie gry do recenzji