Słońce chyli się ku zachodowi, za chwilę będzie ciemno, ale przecież musisz jeszcze zebrać bukiet pięknych kwiatów! Masz już w ręku dwie czerwone róże, w pośpiechu rozglądasz się za innymi okazami. W pobliżu zauważasz krzaczek ostropestu, będzie się ciekawie komponował z resztą kwiatów. O, tuż obok widzisz pięknie pachnącą orchideę. Sięgasz dalej, coś tam jeszcze jest pomiędzy zaroślami, może się ładnie wpasuje w tę wyjątkową wiązankę. Podnosisz przedmiot z ziemi, choć to na pewno nie jest kolejna różyczka. Patrzysz z przerażeniem na to, co trzymasz w dłoni. Upiorna czaszka śmieje się do Ciebie. Nie zbierzesz już więcej kwiatów…

Skull / fot. Przystanek Planszówka

Florystyka rodem z horroru

Brzmi jak jeden z Twoich koszmarów albo scena z horroru? A to właściwie taki poetycki opis gry Skull od wydawnictwa Granna. Całe piękno tego tytułu to próba zebrania kwiatów i nie trafienia przy tym na czaszkę.

Ale po kolei, zobaczcie najpierw, co mamy w pudełku. W Skull może grać 3-6 osób, zatem dostajemy zestawy żetonów dla 6 graczy. Każdy zestaw to trzy żetony kwiatów i jeden żeton czaszki. Do tego mamy jeszcze okrągłe znaczniki, które służą jako nagroda za wygraną rundę. Kto pierwszy zbierze dwa znaczniki – wygrywa. Oczywiście w pudełku znajduje się również krótka instrukcja, która w przystępny sposób przekazuje zasady.

Skull / fot. Przystanek Planszówka

No to zagrajmy w te czaszki!

Każda runda zaczyna się od tego, że jeden z graczy wykłada jeden ze swoich żetonów na stół. Robi to w taki sposób, aby nikt nie widział, czy na obrazku jest kwiatek, czy czaszka. Następnie kolejny gracz również wykłada jeden ze swoich czterech żetonów. Należy kontynuować wykładanie kartoników z ręki, aż jeden z graczy nie stwierdzi, że chciałby już spróbować swoich sił w odgadywaniu, gdzie leżą kwiaty, a gdzie czaszki. Jeśli poda liczbę mniejszą niż liczba żetonów na stole, kolejna osoba może go przelicytować lub spasować.

Gdy w końcu wszyscy powiedzą pas, zaczyna się szukanie odpowiednich obrazków. Gracz, który wygrał licytację, musi najpierw odsłonić wszystkie swoje żetony. Jeśli chciał tylko blefować, ale inni wrzucili go na głęboką wodę, to może już wśród swoich żetonów odsłonić trupią główkę i przegrać. Odrzuca wtedy na stałe swój jeden losowy żeton. Ale może być też tak, że zadeklarował znalezienie sześciu kwiatów i poszczęściło mu się. Dostanie jeden znacznik zwycięstwa i jest już bliżej końcowej wygranej.

Jak wspomniałam, trzeba zdobyć dwa takie znaczniki aby wygrać. Może się jednak stać tak, że wygra osoba która jako jedyna została z jakimiś żetonami w ręku, bo reszta graczy ciągle trafiała na czaszki.

Zasady gry są naprawdę proste jak budowa cepa. Każdy bez problemu połapie się, o co chodzi po rozegraniu pierwszej rundy. Do tego Skull jest naprawdę ładnie wykonane, żetony dosłownie cieszą oko. Moja 14-miesięczna córka nie chciała ich oddać, jak się do nich dorwała 😀 Wyglądają też na solidnie wykonane, więc powinny przetrwać wiele partii. Mi się niestety trafił jeden uszkodzony żeton, ale przypuszczam, że gdybym napisała do Granny z prośbą o wymianę, to podesłaliby mi nowy. Na szczęście to drobne uszkodzenie, które nie wpływa na przebieg rozgrywki, więc szkoda zachodu.

Skull / fot. Przystanek Planszówka

Grać czy nie grać? Oto jest pytanie

No dobrze, ale czy ta gra właściwie jest ciekawa? Znam kilka osób, które uwielbiają tego typu gry blefu. One na pewno bez zastanowienia powiedziałyby: tak, jest świetna! Osobiście jednak tytuł nie przypadł mi specjalnie do gustu, nawet pomimo tego, że dobrze mi szło i sporo partii wygrałam. Jakoś mimo wszystko brakowało mi efektu  „wow” w tych rozgrywkach. Gra przestaje się dla mnie robić ciekawa w momencie, gdy jeden z graczy traci dwa ze swoich żetonów. Ze względu na to musi szybko zacząć licytację i zamiast przerzucanych nad stołem „zgadnę siedem; ja osiem” nagle robi się „trzy, cztery”. Wiadomo, że skoro wyłożonych jest mniej żetonów, to frajda ze zgadywanie spadnie wprost proporcjonalnie. Gra spodobałaby mi się bardziej, gdyby zamiast odrzucania żetonów trzeba było zrobić sobie przerwę w licytowaniu na jedną kolejkę.

Ale Skull jest jak najbardziej grywalne i każdy chyba musi sam się przekonać, czy to pozycja dla niego. Można ją dostać za naprawdę niewielkie pieniądze, a to wielki plus, szczególnie że wykonanie jest naprawdę ładne i miłe dla oka. A jeśli kojarzycie grę Gringo również od wydawnictwa Granna, Skull jest w zasadzie inną wersją tego tytułu.

Dziękujemy Wydawnictwu Granna za przekazanie gry do recenzji

granna logo