Dzicz, Afryka, zwierzęta – sawanna! Trzeba mieć dobrą orientację przestrzenną, aby nie zgubić się i nagle nie wpaść w paszczę lwa…

Zaplątana Sawanna to gra dla 3 do 5 graczy w wieku minimum 6 lat, wydana przez Fox Games w 2017 roku. Autor to Hisashi Hayashi, a twórczynią grafik w tym wydaniu jest Katarzyna Fic.

Pudełko zawiera karty badań, kafelki różnych zwierząt i terenów, dwa sznurki – jeden długi, drugi krótki, żetony z punktami, drewniane znaczniki i instrukcję.

Zaplątana Sawanna / fot. Przystanek Planszówka

Prawo Sawanny

Średnio przyjazna w swojej formie instrukcja proponuje nam dwa warianty gry: trudniejszy i prostszy. Jak na ilość tekstu, którą nam ona przekazuje, niestety jedynie krótki wstęp nawiązuje do samej fabularnej, klimatycznej strony gry.

Naszą sawanną jest pole, które tworzy długi, żółty sznurek. W jej obszarze rozrzucamy losowo w pewnych odległościach odpowiednią ilość kafelków zwierząt i terenu. Gracze dostają drewniane znaczniki w swoim kolorze oraz po jednym kafelku z pozostałych. Koło sawanny tworzymy stosy dobierania: jeden z potasowanych kart badań, drugi z kafelków, a trzeci to 5 kart badań, które mają leżeć obok siebie odkryte i widoczne dla wszystkich.

Zaplątana Sawanna / fot. Przystanek Planszówka

Rozpoczynamy grę. Każdy z graczy ma do wykonania aż 8 kroków. Ich lista prezentuje się następująco:

  1. Umieszczenie swojego kafelka w dowolnym miejscu na polu gry (tak by nie nachodził i nie stykał się z innymi).
  2. Odgrodzenie krótszym sznurkiem kafelków zwierząt i/lub terenu tak, aby wypełnić swoje badanie.
  3. Zebranie punktów za kafelki spełniające kryteria badania.
  4. Umieszczenie jednego ze znaczników na dowolnym kafelku zwierzęcia w polu ogrodzonym zielonym sznurkiem.
  5. Usunięcie sznurka badań.
  6. Dobranie nowego kafelka ze stosu.
  7. Dobranie karty badań (ze stosu lub z 5 dostępnych odsłoniętych).
  8. Przekazanie sznurka badań następnemu graczowi.

Karty badań określają, jakie typy i rodzaje zwierzątek należy odgrodzić zielonym, krótszym sznurkiem. Czasem są na nich dodatkowo wymagania (odgrodzenie Skał i/lub stykanie się sznurków żółtego i zielonego).

Zaplątana Sawanna / fot. Przystanek Planszówka

Jak powszechnie wiadomo, zwierzęta mamy różne. W grze wyodrębnić je możemy ze względu na typ (np. roślinożerca), grupę (np. psowaty) lub okres aktywności (np. wieczór). Te właśnie cechy możemy badać – za każde stworzenie spełniające kryteria na karcie badań otrzymamy określoną liczbę punktów. Są 3 rodzaje zadań:

  • zbadać zwierzęta z jednego konkretnego typu, grupy, okresu aktywności (przykładowo za każdego psowatego dostaniemy 3 punkty),
  • zbadać jak najwięcej grup (niezależnie od liczby sztuk, liczy się to, ile różnych grup odgradzamy),
  • zbadać jak najwięcej różnych zwierząt (bez względu na kategorie, dostaniemy za każde np. 2 punkty)

Ponadto punkty zbieramy za tereny (np. obszar lesisty da nam dodatkowe 2 punkty jeśli w polu badań znalazł się jakikolwiek wszystkożerca). Musimy uważać, jakie kafelki odgradzamy sznurkiem, ponieważ za te, które są już zajęte znacznikami innych graczy, nie otrzymamy punktów. Tu jest jedyna trudność – po pewnym czasie może nie być korzystne wykonywanie pewnych rodzajów badań, bo kafelki spełniające kryteria, które chcemy odgrodzić, nie dadzą nam punktów. Minimalna porcja strategii leży w tym, aby odpowiednio dobierać badania – tak, by na nich skorzystać zanim inni to zrobią.

 

Zaplątana Sawanna / fot. Przystanek Planszówka

Gra kończymy, gdy skończą się drewniane znaczniki. Zgarniamy punkty za oznaczone gatunki, za wykonane badania (punkty w prawym dolnym rogu kart badań), następnie sumujemy je z punktami zdobytymi w grze. Zwycięża ten, kto ma ich w sumie najwięcej.

Drugi, łatwiejszy tryb gry odbiera nam karty badań – kładziemy nasz kafelek z ręki i musimy go odgrodzić. Za każde zwierzę, które dzieli jedną lub więcej cech z tym kafelkiem, zdobywamy punkty (trochę na zasadzie znajdowania par symboli). Ten tryb nadawałby się dla dzieci jeszcze młodszych niż 6 lat, ale ze względu na małe elementy, nie polecam próbować.

Zawołaj mnie, jak będzie moja tura

Zaplątana Sawanna ma według mnie 3 główne problemy:

  • nie wprowadza poczucia rywalizacji,
  • nie przykuwa naszej uwagi, czynności wykonujemy z automatu, nie musimy się wysilać,
  • wizja wygranej nie jest tak spektakularna i satysfakcjonująca, by chciało nam się specjalnie starać wygrać.

Są to naprawdę poważne kwestie. W końcu o to chodzi w grach, by dobrze się bawić, prawda? Zaplątana Sawanna jednak nie potrafiła tego zagwarantować ani mnie, ani moim graczom. Brakuje interakcji – zasadniczo nie ma jej wcale poza podaniem sznurka lub przypomnieniem „hej, teraz twoja kolej”. Możemy komuś zgarnąć sprzed nosa badanie, które planował podjąć, ale do czasu, w którym znów będzie nasza tura, badanie to może okazać się zupełnie dla nas niekorzystne.

Zaplątana Sawanna / fot. Przystanek Planszówka

Przez to, że Zaplątana Sawanna nie skupia na sobie uwagi ani klimatem, ani mechaniką, ani emocjami, ani rywalizacją, często zapominamy o jakichś zasadach czy krokach, przypominamy sobie o nich po czasie i wtedy je wykonujemy (lub też nie). Moi gracze przez większość czasu nie koncentrowali uwagi na grze, a gdy przychodziła ich tura, to wykonywali ruchy bez większego zaangażowania.

Dzika, nie niebezpieczna sawanna

Praca ze sznurkiem też niespecjalnie się układa. Staramy się „upychać” możliwie najwięcej kafelków, więc zwykle uznajemy, że się zmieściło (choć czasem rogi kafelków dotykają sznurka). Wynika to zwykle z tego, że widzimy, iż sznurek dałby radę opleść wszystko bez problemu, gdyby nie to, że operując nim, zawsze z którejś strony coś się przemieści. Pewnie gdyby dało się sznurek przyczepiać jakoś do podłoża, byłoby stanowczo łatwiej się z nim dogadać.

Zaplątana Sawanna / fot. Przystanek Planszówka

Ponadto grafiki, choć prześliczne, to słabo użytkowe. Może był to efekt zamierzony i miało nam to trochę utrudnić wyszukiwanie interesujących nas grup czy rodzajów. Jednak zrozumienie kart, odróżnianie kafelków terenu od zwierząt na pierwszy rzut oka, czy małych ikonek typów zwierząt jest problematyczne i wpływa na słaby odbiór gry.

Zasady są troszeczkę trudne do ogarnięcia. Nie do końca rozumiemy, za co ile punktów, samo liczenie sprawiać będzie kłopot szczególnie młodszym graczom. Instrukcja zawiera na szczęście szczegółowe opisy poszczególnych ruchów z przykładami, co nieco ułatwia sprawę. Moim zdaniem jest ona jednak trochę za trudna i chaotyczna jak na grę dla dzieci.

Z kafelków możemy wycisnąć mały efekt edukacyjny. Przy oglądaniu czy wyszukiwaniu zwierzątek dzieci nauczą się ich nazw, typów, czy trybów życia. Mam tylko nadzieję, że nigdy nie będą mówiły, że słoń czy zebra nie mają typu, bo są „specjalne”… 😉

A tak bardzo pudełko zachęcało…

W ramach ciekawostki na koniec przekażę Wam, drodzy Czytelnicy, opinię mojego 8-letniego kuzyna (specjalne pozdrowienia dla Mikołaja 😉 ). Wystawił on ogólną ocenę 5/10 (wedle swojej własnej skali). Stwierdził, że gra jest na tyle krótka, że go nie znudziła zupełnie, ale już powoli zaczynał mieć dość. Chyba nie sięgnąłby po nią kolejny raz. Była łatwa, ale mało klimatyczna i nie wywołała większych emocji. Choć gra wygląda ładnie i ciekawie pod względem pomysłu, to sznurkami ciężko się operuje i całość nie wciąga.

Zaplątana Sawanna / fot. Przystanek Planszówka

Niestety Zaplątana Sawanna okazała się być grą bez zabawy, choć bardzo zachęcała obrazkami i samym pomysłem ze sznurkami. Nie oferuje nam tego, co w planszówkach bardzo ważne i czego oczekujemy od gry – radości i chęci do powracania do niej. Zbyt wiele minusów niczym słoń miażdży małe jak surykatki pozytywy. Nadzieje pokładane w grze zostały chyba zjedzone przez któregoś lwa albo lamparta…

Dziękujemy Wydawnictwu

fox games logoza udostępnienie gry do recenzji