Wejdź do Akademii Smoczych Wrót i rzuć się w wir przygody!

0
Akademia Smoczych Wrót / fot. Przystanek Planszówka

To taki Harry Potter, mówili. Zakładasz swój własny Hogwart, mówili. A ja uwierzyłam i nastawiłam się na grę pełną magii, skupioną na zaklęciach i eksperymentach. Tymczasem Akademia Smoczych Wrót to dużo, dużo więcej. I moim zdaniem nie ma nic wspólnego z twórczością J.K. Rowling.

Zostań dyrektorem wspaniałej uczelni

W grze Akademia Smoczych Wrót zakładasz własną szkołę, w której uczyć będziesz mężnych wojów, sprytnych łotrów oraz mądrych magów. Od Ciebie zależy, czy wolisz skupić się bardziej na jednej z tych trzech dróg nauki, czy raczej będziesz prowadził zrównoważony tryb szkoleń. Oczywiście ważna kwestia to odpowiedni profesorowie i już na starcie trzeba wybrać dwie cechy, które na początku będą u nas mocniejsze, a to właśnie oferują nam nasi nauczyciele. Do wyboru mamy więc Magię, Spryt i Krzepę (odpowiednio dla Magów, Łotrów i Wojowników). Z czasem w szkole będą pojawiać się nowe budynki, które przyniosą dodatkowe bonusy, ale trzeba liczyć się z tym, że wzrośnie koszt utrzymania akademii.

Akademia Smoczych Wrót / fot. Przystanek Planszówka

To jedna z rzeczy, która bardzo mi się podoba w tej grze – realizm. Gdy szkoła jest większa, musimy więcej za nią płacić, albo gdy uczniowie (nazywani w grze Adeptami) zdobędą dyplom i odchodzą jako absolwenci, na ich miejsce musimy rekrutować nowych. Bardzo dobrze to działa.

Akademia Smoczych Wrót / fot. Przystanek Planszówka

Jeśli chodzi o zdobywanie dyplomów, jest to spora część Akademii Smoczych Wrót. I największa część ogromnej planszy. Za każdym razem, gdy Adept zda egzamin, gracz otrzymuje żeton profesji, który daje mu jakiś bonus. Może to być zaklęcie do rzucenia, dodatkowe przesunięcie na torze podstępów (o tym za chwilę) lub puchar do kolekcji. Poza tym, zależnie od miejsca gdzie zdawany był egzamin, dostaje się jeszcze monety, chochliki lub Punkty Prestiżu.

Odpowiednio wyszkolony Adept może dać nam naprawdę przydatne bonusy.

Nie samą nauką człowiek żyje

Gra daje wiele możliwości zdobycia Punktów Prestiżu, które w końcowym podliczeniu zdecydują o zwycięstwie jednego z graczy. Są to zatem po prostu punkty zwycięstwa, tylko bardziej klimatycznie nazwane. Autor Akademii Smoczych Wrót przewidział, że można je zdobyć za pieniądze, chochliki, kolekcje pucharów, pozycje na torze podstępów, największą liczbę Adeptów, profesorów i budynków, za posiadanie trzech różnych profesji, za posiadanie znacznika pierwszego gracza oraz za przejście podziemi ćwiczebnych. Ujemne punkty są tylko za niezabudowane pola w naszej szkole. Jak widać, gra daje naprawdę wiele opcji dojścia do zwycięstwa i tylko od gracza zależy, którą wybierze strategię.

Akademia Smoczych Wrót / fot. Przystanek Planszówka

Rzuty kostkami otwierają nam drogę

Całość gry opiera się na rzucaniu kośćmi. Na planszy zaznaczone są opcje wyboru dla różnych wyników na kościach. Na przykład, jeśli wybraliśmy kość o wartości 1, możemy przyjąć nowego profesora, podmienić kość neutralną na kość z naszym kolorem, wymienić pieniądze na Punkty Prestiżu lub wysłać Adepta na egzamin. Wszystko jest bardzo jasno narysowane na planszy. Do wyboru jest dwa razy tyle kostek, co graczy, więc przy czterech graczach jest to 8 kości. Po użyciu kości przez pierwszego gracza, jedna zostaje odłożona, a pula do wyboru się zmniejsza. I tak aż do ostatniej kości.

Akademia Smoczych Wrót / fot. Przystanek Planszówka

Można by pomyśleć, że Akademia Smoczych Wrót jest przez to bardzo losowa, ale tu wchodzą do użytku wspomniane już chochliki. Jeden chochlik pozwala nam zmienić wynik danej kostki o 1 punkt lub zamienić wynik z 1 na 6, lub odwrotnie – z 6 na 1. Dzięki temu zawsze możemy wybrać interesującą nas w danej chwili opcję. Ponadto kolor wybieranych kości też jest ważny, bo jeśli jakiś gracz użyje kości naszego koloru, dostajemy gratisowy ruch.

Czy to nie jest zbyt skomplikowane?

Powyżej nakreśliłam tylko kilka podstawowych zasad, żebyście zrozumieli mechanikę Akademii Smoczych Wrót. Nawet nie będę próbować opisywać dokładniej, jak to działa, bo jest tych zasad sporo. Instrukcja ma aż 16 stron i powiem szczerze – przytłacza. Po przeczytaniu samej instrukcji byłam trochę zagubiona. Nie sposób spamiętać wszystkiego. Z pomocą przyszły mi filmiki w Internecie i dopiero wtedy poczułam, że chyba już mniej więcej łapię, o co chodzi. Do tego w instrukcji pojawiają się błędy, co jest dodatkowo irytujące. Na przykład według instrukcji mamy do dyspozycji 16 chochlików, choć tak naprawdę jest ich tylko 12. A nie powiem, przydałoby się więcej 😀

Akademia Smoczych Wrót / fot. Przystanek Planszówka

W czasie rozkładania gry też ogarnęła mnie frustracja. Tych elementów jest za dużo – mówiłam co chwilę i załamywałam ręce. Samo pierwsze rozłożenie gry zajęło mi około godzinę. Co chwilę musiałam zerkać na instrukcję, żeby sprawdzić, czy wszystko robię dobrze. A i tak nie byłam pewna, czy grę rozłożyłam odpowiednio. Całość zajęła mnóstwo miejsca – chyba lepiej grać na podłodze, jeśli nie macie dużego, rozkładanego stołu. Sama plansza główna ma rozmiar 56×84 cm, do tego każdy gracz ma swoją planszę szkoły 22×28 cm, więc sami rozumiecie… A jeszcze gdzieś trzeba położyć kartoniki budynków, postawić herbatę itp. 🙂

Akademia Smoczych Wrót / fot. Przystanek Planszówka

Na szczęście, pomimo niechęci, która ogarnęła mnie już po kilku minutach rozkładania tego wszystkiego, gra okazała się nie być ani trochę skomplikowana. Po dwóch turach (a jest ich w sumie 5) wszystko było jasne i klarowne. Sama się zdziwiłam, jak to wszystko jest proste pomimo tego ogromu elementów i opcji do wyboru. Sugerowany wiek gracza 12+ jest więc dobrze dobrany, chociaż jeśli dziecko od dawna gra w planszówki, poradzi sobie i w młodszym wieku. A Akademia Smoczych Wrót jest tak ładnie zrobiona, że powinna ucieszyć zarówno nastolatka jak i dorosłego, bo przede wszystkim nie jest zbyt cukierkowa. Do tego nadaje się zarówno do gry w dwie osoby, jak i w pełnym 4-osobowym składzie. Przy dwóch osobach gra jest oczywiście szybsza i trochę bardziej przewidywalna, ale i tak daje sporo frajdy. Najciekawiej gra się jednak w czwórkę, wtedy trzeba się natrudzić, żeby nikt nam nie pokrzyżował planów.

Akademia Smoczych Wrót / fot. Przystanek Planszówka

Parę słów na zakończenie

Akademia Smoczych Wrót jest droga, nie ukrywajmy. Mogę jednak zrozumieć tę cenę, skoro w zamian dostajemy spore pudło z mnóstwem różnych żetoników, kartoników i znaczników oraz wielką, ciężką planszę. Poza tym jest ładnie i porządnie zrobiona. Jedynie plansze budynków mogłyby być grubsze i sztywniejsze. Za tę cenę otrzymujemy również dobrze działającą grę, która cieszy i zmusza do myślenia. Akademia Smoczych Wrót to świetny pomysł na prezent dla osoby lubiącej fantastykę. Ja bawiłam się naprawdę dobrze w czasie każdej rozgrywki i będę chętnie wracać do Akademii. Muszę tylko znaleźć kogoś chętnego, żeby mi to wszystko porozkładał przed grą…

Dziękujemy wydawnictwu Przystań Gier za przekazanie gry do recenzji