Dzisiaj wszyscy razem pracujemy w potwornej restauracji, w której serwuje się przysmaki takie jak kanapka nadziewana wodorostami i węgorzem, czy śmierdzące sushi z zielonych bagien. Głodostwory wprost uwielbiają takie paskudztwa. Oho, już ustawiła się kolejka wygłodniałych klientów! Trzeba wszystkim dogodzić, bo jak nie będą zadowoleni z posiłku, to zjedzą… nas!

Głodostwory to kooperacyjna gra imprezowa o zawrotnym tempie rozgrywki. Autorem tego tytułu (pod oryginalną nazwą Fast Food Fear) jest Dario Dordioni, a twórcą zabawnych grafik Demis Savini. Grać może od 3 do 6 osób, proponowany wiek minimalny wynosi 8 lat (choć możliwe że i nieco młodsi sobie poradzą). Polskim wydawcą jest Egmont. Średni czas rozgrywki wynosi około 15 minut.

Głodostwory / fot. Przystanek Planszówka

W średniej wielkości kolorowym pudełku znajdziemy dwie talie kart: akcji i Głodostworów, kartę szefa kuchni oraz dwuminutową klepsydrę.

Pora na posiłek

Zasady Głodostworów są naprawdę prościutkie! Po uprzednim przygotowaniu gry zgodnie z zasadami i rozpoczęciu rozgrywki, gracze widzą przed sobą zakryte karty głodnych klientów. Wspólnym celem grających jest obsłużenie wszystkich tych postaci. Jeśli minie czas, który odmierza klepsydra, a choć jeden Głodostwór nie dostanie jeść, to wszyscy przegrywają!

Kiedy zostanie odwrócona klepsydra, odkrywamy połowę kart klientów. Widzimy na nich, co zamawia dany stwór (jest to kombinacja 3, 4 lub 5 różnych posiłków). Każdy na ręce ma 6 kart (wśród nich będą potrawy lub karty akcji). W swojej turze mamy do wykonania jeden z trzech ruchów: wymiana potrawy z ręki na nową ze stosu, użycie karty akcji, lub obsłużenie klienta.

Głodostwory / fot. Przystanek Planszówka

Aby nakarmić Głodostwora, gracz musi zaserwować mu wszystkie karty z daniami, których ten sobie zażyczył – nie można podać tylko części zamówienia (czyli jeśli brakuje mi choć jednej potrawy, nie mogę obsłużyć potworzaka). Po obsłużeniu stwora, odkładamy go do pudełka i odkrywamy kolejnego gościa (jeśli jeszcze jakiś czeka w kolejce).

Gracze muszą kooperować, rozmawiać, mogą wyłonić lidera – za pomocą dostępnych kart akcji muszą starać się wymieniać potrzebnymi potrawami. Współpraca jest tu podstawą. Koniecznie trzeba też pilnować czasu! Klepsydra odmierza jedynie 2 minuty, a to stanowczo za mało, żeby udało się obsłużyć wszystkie zamówienia… Na szczęście karty akcji pozwolą nam między innymi na odwrócenie klepsydry zanim ostatnie ziarenka się przesypią.

Ponadto Głodostwory oferują nam dwa dodatkowe warianty rozgrywki, a właściwie modyfikację poziomu trudności podstawowego trybu. W wariancie dla bardziej doświadczonych graczy dodajemy jednego Głodostwora więcej niż standardowo; dla mniej wprawionych graczy lub dzieci restauracja ma 3 gwiazdki (takie 3 życia – jeśli klepsydra się przesypie, to tracimy jedną, gdy stracimy wszystkie 3 – przegrywamy).

Symulacja restauracji

Głodostwory to bardzo dynamiczna gra. Tak dynamiczna, jak znana restauracja lub fast food w porze obiadowej. Podczas rozgrywki będzie głośno jak w kuchni – jeden krzyczy do drugiego, że potrzebuje jakieś danie, a jeszcze inny, że zaraz skończy się czas! Zgodnie z zasadami nie możemy pokazywać swoich kart innym, jednak możemy im wszystko powiedzieć. Motywuje to do podejmowania interakcji, szukania wspólnie rozwiązań, podejmowania grupowo decyzji. Moim zdaniem mechanika bardzo dobrze współgra z zamysłem gry kooperacyjnej.

Głodostwory / fot. Przystanek Planszówka

Nowi gracze będą potrzebowali jednej rundki “na sucho” na rozkręcenie się i zrozumienie zasad. Najprawdopodobniej tyle im wystarczy, bo wszystko jest bardzo proste i intuicyjne – trudniejsze jest tutaj dostosowanie się do dynamiki i szybkie podejmowanie decyzji.

Prędkość wykonywanych czynności może momentami przyprawiać o zawrót głowy. Głównie dlatego zdarzyć się może, że przypadkiem zrobimy coś wbrew zasadom – np. użyjemy źle karty akcji, pominiemy czyjąś turę. Na szczęście nie są to czynności, które pozwolą na jakiekolwiek oszukiwanie, ponieważ inni gracze z łatwością to wyłapią (no, chyba że i im zależy na małym oszustwie dla dobra renomy restauracji… 😉 ).

Kelner, rachunek proszę!

Pierwsza moja myśl po zrozumieniu ogólnego zamysłu Głodostworów: czy nie jest to przypadkiem jedna z serii tych gier, w które lepiej grać tylko z jak największą liczbą graczy? Okazało się, że nie!

Dobrze gra się zarówno z minimalną, jak i z maksymalną liczbą osób. Oczywiście te dwa skrajne warianty różnią się nieco dynamiką (i panującym rozgardiaszem oraz natężeniem głośności dyskusji grających), jednak niezależnie od tego na ile osób gramy – nigdy nie jest nudno!

Głodostwory / fot. Przystanek Planszówka

Bardzo podoba mi się fakt, iż podczas gry nie jest ani za łatwo, ani za trudno. Karty dań występują w różnej liczbie (np. sushi jest znacznie rzadsze, niż hamburger), przez co czasem będziemy musieli się natrudzić, aby dostać te bardziej unikatowe karty. Tę trudność dobrze rekompensują nam karty akcji – wymiana między graczami, odwracanie klepsydry, wybór następnego gracza. W końcu w tę grę nie da się wygrać samemu, musimy działać wspólnie! Z drugiej strony piasek w klepsydrze może niepostrzeżenie się przesypać, zbyt długa zwłoka lub za dużo błędów szybko doprowadzą do wspólnej porażki.

Głodostwory zawierają dużą porcję losowości, z którą jednak całkiem dobrze się gra. Budujemy na ręce zamówienia, nierzadko z pomocą innych, podejmujemy znaczące decyzje, zarządzamy tym, co los przyniesie.

Głodostwory / fot. Przystanek Planszówka

O grafikach można powiedzieć tyle, że są całkiem śmieszne (szczególnie, kiedy znajdziemy dziwacznego potworzaka o imieniu swoim lub kogoś znajomego) i w miarę użytkowe. Jedyne, czego brakowało mi na nich, to oznaczenia, czy konkretne danie jest rzadkie (bo takie warto zachować na później) – ale tego można się nauczyć na pamięć.

Głodostwory to bardzo dobry tytuł dla młodszych graczy, ponieważ po pierwsze sam w sobie rozbawi, zapewni dużo emocji i pozwoli na zużytkowanie energii, a z drugiej strony może pomóc dzieciakom w nauce ważnych społecznych umiejętności – współpracy, pomagania innym, słuchania innych, asertywności i w niektórych przypadkach obejmowania stanowiska lidera. Myślę, że niejeden młodszy gracz uzna Głodostwory za jedną z ulubionych gier.

Chyba im smakowało…

Głodostwory są naprawdę fajną, szybką grą imprezową. Stanowczo są w stanie rozbudzić człowieka poprzez konieczność szybkiego reagowania, dużo emocji i interakcji. Brak rywalizacji może nie przypadnie wszystkim do gustu, jednak to już zależy od osobistych preferencji i podejścia do planszówek.

Łatwe zasady i krótki czas rozgrywki (no bo w końcu “klepsydra mierzy tylko 2 minuty!”) pozwalają zachęcić do zagrania nawet tych, którzy krzywo patrzą na gry kooperacyjne – koniec końców i tacy będą się całkiem dobrze bawili.

Głodostwory / fot. Przystanek Planszówka

Zasady dobrze współgrają z pomysłem, mechaniki dodatkowo wywołują kształcenie umiejętności przydatnych w codziennym życiu.

Otoczka gry dodaje śmiesznego charakteru całości i pozwala poczuć się niczym w prawdziwej restauracji. Możliwe, że i w Was rozbudzi w końcu głód Głodostworów… 🙂

Dziękujemy wydawnictwu Egmont

Kraina z kreska2za przekazanie gry do recenzji