Kwiatki to szybka gra karciana dla dwóch osób wydana na początku 2018 roku. Była dość mocno reklamowana. Pamiętam, że już od stycznia – jakiej strony o grach nie otworzyłam, tam mówiło się o Kwiatkach. Rebel, bo właśnie to wydawnictwo jest odpowiedzialne za wydanie gry, odwalił kawał naprawdę dobrej roboty z promocją. Czy to się opłaciło? I o co w ogóle chodzi w tych Kwiatkach? 😉 Postaram się odpowiedzieć.

Pudełko pełne piękna

Sama okładka pudełka już zachęca do kupna. Ilustracjami zajął się Bartłomiej Kordowski, znany z rysunków do popularnej gry Domek. Świetnie sobie poradził z uchwyceniem piękna flory i fauny. Tak, fauny też! Bo na kartach znajdziemy takie gratisy, jak biedronka wspinająca się po liściu, czy mrówka spiesząca wzdłuż łodygi. Wszystko to pięknie się komponuje i przyciąga wzrok.

Kwiatki / fot. Przystanek Planszówka

Zawartość pudełka gry Kwiatki to cztery płytki doniczek, 54 karty z kwiatami, karta z punktacją, 6 żetonów akcji specjalnych i instrukcja. Taka w każdym razie jest wersja oficjalna, bo w rzeczywistości w większości egzemplarzy jest również dodatkowy zestaw doniczek i żetonów, który podobno wynikł z błędów w druku. Elementy są porządnie wykonane, nie powinny się szybko zniszczyć. Same karty są duże i ładnie eksponują grafiki.

Możemy też znaleźć w talii kartę Nocnego Irysa, dokładanego do pudełka aż do wyczerpania zapasów. Urozmaica on troszkę grę, ale wiążę się on z negatywną akcją, która niszczy uprawę z jednej doniczki. Moim zdaniem takich kart powinno być… więcej!

Kwiatki / fot. Przystanek Planszówka

Bierz grabki, idziemy sadzić

Mechanika gry jest bajecznie prosta, dlatego Kwiatki są polecane szczególnie dla początkujących graczy. Mamy cztery doniczki, w których należy zasadzić kwiaty. Tych z kolei jest w talii sześć rodzajów: róża, irys, tulipan, mak polny, groszek pachnący i schizostylis. Ten ostatni nic mi nie mówi, musiałam sprawdzić w Google, co to właściwie za kwiat. Ciekawe, dlaczego do tak popularnych roślin, autorzy nie dodali zamiast niego chociażby niezapominajki albo fiołka. Niemniej bardzo miło z ich strony, że poświęcili kawałek instrukcji na ciekawostki odnośnie tych rodzajów kwiatów 🙂

Kwiatki / fot. Przystanek Planszówka

Wracając do sadzenia, polega ono na wyłożeniu nad doniczkę kwiatka wyciągniętego z talii. Jeśli wszystkie doniczki posiadają już w sobie kwiaty, a my dociągniemy roślinę innego rodzaju, natychmiast tracimy kolejkę. Jest to strasznie denerwujące. Jeśli masz akurat pecha w kartach, może się okazać, że przez 4-5 tur nie wykonasz żadnego ruchu! Na szczęście są do pomocy specjalne żetony, które pozwalają ominąć pecha, ale takich znaczników mamy tylko 3 i są one jednorazowego użytku. Dzięki żetonom mamy również możliwość dociągnąć kartę z talii na rękę, dodanie z ręki kwiatka do dowolnej, nawet niepasującej donicy oraz podejrzenie 3 wierzchnich kart i ułożenie w dowolnej kolejności.

Kwiatki / fot. Przystanek Planszówka

Gdy w doniczce pojawia się kwiat, kolejny wyciągnięty z tego samego rodzaju musi być dołożony do tej właśnie doniczki. Im wyższa dzięki temu urośnie nasza roślinka, tym więcej punktów będzie warta. Tutaj pojawia się element mechaniki push your luck – gracz musi podjąć decyzję, czy poczekać jeszcze ze ścięciem kwiatka, czy zrobić to teraz. Jeśli nie zetnie, może to zrobić przeciwnik. Właściwie poprzez zastosowanie tej mechaniki, Kwiatki to taki wyścig – kto pierwszy ten lepszy. W mojej opinii nie jest to zbyt fascynujące dla rozgrywki.

Pobawmy się w ogrodnika

Ogólnie rzecz biorąc gra jest… sympatyczna. Kwiatki kosztują stosunkowo niewiele, możemy je mieć za niecałe 50 zł. Na pewno spodoba się dzieciom ze względu na proste zasady i piękny wygląd. Czy dorośli będą się równie dobrze bawić, sadząc kwiatki? Niekoniecznie. Mamy tu zdecydowanie zbyt mało możliwości, zakładając rzecz jasna, że nie będziemy mieli pecha przy dociąganiu kart, bo wtedy opcji nie mamy właściwe wcale. Jeśli dobrze znamy naszego przeciwnika, to gra będzie wyjątkowo przewidywalna, łatwo domyślimy się, kiedy i które doniczki będzie on chciał oczyścić z roślin. Jeśli kiedyś pojawi się dodatek z kartami, które urozmaicą rozgrywkę na przykład o więcej negatywnej interakcji, to gra moim zdaniem stanie się dużo ciekawsza.

Kwiatki / fot. Przystanek Planszówka

Niemniej jeśli nie planujecie kupować Kwiatków dla siebie, kupcie dla swoich pociech. Będą zadowolone!

Posłuchaj także audycji o grze Kwiatki nagranej 5 marca 2018: