Już jakiś czas temu, gdy szukałem gier, które nadawałyby się na prowadzenie zajęć w przedszkolu, sprzedawca pewnego bydgoskiego sklepu z planszówkami podsunął mi kwadratowe pudełko. Patrząc na nie niezbyt dowierzałem, ale to doświadczony sprzedawca, więc mu zaufałem i obok Myszek w opałach i Zamku Kasteliny pojawiło się BrainBox Abecadło. Po jakimś czasie sam wydawca przesłał do recenzji większe pudło z BrainBoxem. Nie było już zatem wymówki – przyszło mi wyciągnąć mózg z pudełka.

Bo każdy kwadrat jest prostokątem

Na początku zaznaczę, że oba pudełka skierowane są dla dzieci w różnym wieku. W całej serii znajdziemy coś zarówno dla przedszkolaków (4+) jak i dla dzieci w klasach 1-3. Sama tematyka wskazuje do kogo jest kierowana, a dodatkowo wydawca na pudełku informuje jaki jest sugerowany wiek. I choć przeskoki w górę nie będą dobrym pomysłem (choćby ze względu na tekst pojawiający się na kartach) to zdarzało się, że dzieciaki, które już rozpoczęły podstawówkę, z zainteresowaniem sięgały po Abecadło. Bo czemu nie pogimnastykować przez kilka chwil swojego mózgu?

BrainBox / fot. Przystanek Planszówka

Co skrywa się w tych prostokątnych i kwadratowych pudełkach, nietypowych jak na grę planszową? W przypadku „małych” BrainBoxów są to karty, klepsydra i kostka. Wspomniałem o kartach? Słuszniej byłoby powiedzieć o planszetkach, gdyż wykonane są z bardzo grubej tektury. Zatem nie ma się co obawiać, czy gra przeżyje testy czterolatków. O ile nie wrzucicie kart do wody lub na siłę nie będziecie próbowali złamać, możecie być spokojni.

BrainBox gra planszowa ma jeszcze dodatkowe elementy. Planszę i pionki. Co ciekawe ,plansza jest jednocześnie pudełkiem w którym przechowujemy pudełko z kartami. Trzeba przyznać, że sprytne i robiące wrażenie na dzieciach. Niestety, jak dla mnie oprawa graficzna samej planszy jest nieco odstraszająca. Dzieciakom na szczęście mniej to przeszkadza.

BrainBox / fot. Przystanek Planszówka

Nie przez przypadek jedno z pudełek jest kwadratowe drugie prostokątne – a to dlatego, że w Abecadle znajdziemy 71 kart, a w BrainBox gra planszowa aż 160 różnych kart w ośmiu kategoriach. Ale każdy kwadrat jest prostokątem i w każdym z tych prostokątów znajdziemy te same zasady rozgrywki.

Instrukcja obsługi mózgu

W obu pudełkach sercem gry są karty. To na nich znajdują się informacje, które będziemy chcieli zapamiętać i pytania, na które przyjdzie nam odpowiadać. A jak przebiega rozgrywka? Jeden z graczy bierze kartę i ma 10 sekund, by zapamiętać informacje na niej zawarte. Czas odlicza klepsydra. Gdy piasek się przesypie, rzuca kostką i odczytywane jest pytanie z danym numerem, zamieszczone na odwrocie karty. Jeżeli osoba zgadła – otrzymuje punkt (kartę), jeżeli nie, kolejka przechodzi na następną osobę.

BrainBox / fot. Przystanek Planszówka

W BrainBox gra planszowa dochodzi kilka reguł. Choć pojawia się plansza, tym razem celem nie będzie przejście od punktu A do punktu B, jak dzieje się w wielu planszówkach, lecz zebranie kompletu kart po jednej z każdej kategorii. Poruszając się na kolorowych polach planszy będziemy starali się tak wykonywać ruchy, by zdobywać karty różnych kategorii. Do każdej z nich przypisany jest inny kolor. Są też pola zmieniające nieco rozgrywkę. Z żarówką, czyli takie, które rozpoczynają pojedynek  o jedną z kart przeciwnika. Z dwiema kartami – pozwalające zdobyć dwie karty na raz.

Mózg uwolniony z pudełka?

Jak widać założenia serii są bardzo proste. Możemy grać w kilka osób, można też siąść do rozgrywki jednoosobowej, która także jest opisana na karcie z instrukcją (w skrócie: 10 sekund przyglądania i próba odpowiedzi na wszystkie pytania). Ale chciałbym tutaj zachęcać rodziców, by nie kupowali BrainBoxów jako zabawki, którą dziecko ma samo się bawić. Niech będzie to pretekst, by spędzić 10-15 minut przy grze z dzieckiem, a przy okazji rozruszać swoje szare komórki. Skorzystajcie z tego. Zresztą hasło reklamowe na pudełku brzmi „bawimy się razem, uczymy się razem”.

BrainBox / fot. Przystanek Planszówka

Bawimy, uczymy ale czy gramy?

BrainBox świetnie się sprawdził zarówno w przedszkolu jak i wśród dzieci ze szkoły podstawowej. Szczerze mówiąc nie liczyłem na to, że Abecadło przykuje uwagę dzieci z podstawówki i tutaj aspekt zapamiętywania i zabawy dawał pewne wyzwanie. Ale dla nich lepszym rozwiązaniem będą BrainBoxy planszowy lub któryś z tych bardziej złożonych jak np. Natura. Bo różnice poziomów są zauważalne. Karty różnią się liczbą elementów do zapamiętywania, a dodatkowo pojawiać się może tekst. Dodatkowym atutem wydania planszowego jest różnorodność kategorii co urozmaica zabawę.

BrainBox / fot. Przystanek Planszówka

No właśnie. BrainBoxy dla mnie są bardziej zabawą niż grą. Niby jest tutaj aspekt rywalizacji, ale nie raz zdarza się, że większą frajdę dzieciakom daje aspekt zapamiętywania, wyzwania a sama rywalizacja odchodzi na bok. Czy to źle? Zdecydowanie nie. W tym wypadku ważniejszym aspektem jest nauka poprzez zabawę. I to nie wymuszoną zabawę.

Ale przecież jest plansza… Według mnie zdaniem jest ona elementem dodanym mocno na siłę. I nie chodzi tutaj o losowość związaną z rzutem kostką, która może sprawić, że akurat nie uda nam się dotrzeć do wymaganej kategorii. Poruszać się możemy w różnych kierunkach (pion i poziom) więc i tak jest duża swoboda. Nie zmienia ona rozgrywki na tyle, by skupiać się specjalnie na dodatkowej formie rywalizacji. Zresztą wiele będzie zależało od samych dzieciaków, na ile są w stanie ryzykować w pojedynkach lub na polach z dwoma kartami. No i osobiście jej wygląd mnie odstrasza i chętniej zastąpiłbym ją jakimiś kartami lub inną mechaniką wyboru koloru. Ale to moje zdanie, a nie młodocianych. Dlatego duży BrainBox mógłby dla mnie ograniczyć się do pudełka z pytaniami – one są tutaj sercem zabawy i dla nich warto sięgnąć po ten tytuł.

BrainBox / fot. Przystanek Planszówka

Gracze także często pytają o regrywalność. Ona faktycznie będzie ograniczona. Liczba kart i pytań jest ograniczona. Co zrobić, by wydłużyć ich żywotność? Najprostsza rada to dawkować zabawę, ale to dość okrutna rada. Jest jeszcze jedna, bardziej kreatywna. Wymyślać nowe pytania. Bo kto powiedział, że nie można? Przecież mieliśmy wyciągnąć mózg z pudełka…

BrainBox / fot. Przystanek Planszówka

Uwolnij mózg z pudełka

Całkiem niedawno środowisko planszówkowe radowało się doniesieniami naukowców, którzy udowodnili, iż gry planszowe rozwijają obszary mózgu odpowiedzialne za zapamiętywanie. Czemu nie wykorzystywać potencjału jaki z tego płynie. Nie bójmy się rozruszać szarych komórek, a przede wszystkim zachęcajmy do tego dzieci. BrainBox świetnie się do tego nadaje.

BrainBox / fot. Przystanek Planszówka

Założenia BrainBoxa są niesamowicie proste, a czasem właśnie w prostocie tkwi siła. Dodatkowo porównując oba zestawy widać, że autorzy faktycznie uwzględnili różnice w poziomie poszczególnych grup. Jako zabawa edukacyjna sprawdza się wyśmienicie. I cóż mogę rzec na koniec. Sprzedawca w sklepie z planszówkami to dobry sprzedawca, przedszkolaki polubiły Abecadło. A planszowa wersja, choć planszą nie urzekła to ma w sobie BrainBoxa w 8 kategoriach. I to już wystarczy, by się nią zainteresować.