Stolem jaki jest każdy widzi. No właśnie… nie do końca. Bo czym albo raczej „kim” jest Stolem? Stolemy to zgodnie z kaszubskimi legendami dużo większe i dużo silniejsze od ludzi stworzenia, zamieszkujące niegdyś tereny Kaszub.

Owe giganty nie należały do zbyt przyjaznych stworzeń. Często gnębiły ludzi, napadały na ich wioski i czerpali przyjemność z okrucieństw jakie sprawiali. Nic jednak nie było tak uciążliwe jak wciąż fruwające nad głową kamienie, którymi Stolemy rzucały z wielką pasją, dla sportu lub podczas rozstrzygania sporów, a trzeba Wam wiedzieć, że Stolemy to wyjątkowo kłótliwe istoty.

Przed rzuceniem głazem należy zebrać rodzinę

Podczas gry w Stolemë znajdziemy się w samym środku kłótni legendarnych gigantów. Ba! Będziemy mieć nawet zaszczyt pokierować jedną z rodzin i wbić naszym oponentom prawdę do głowy odpowiednio ciężkim kamieniem.

Stolemë / fot. Przystanek Planszówka

Na start każdy z graczy wybiera jedną z czterech stolemowych rodzin i dobiera odpowiadające im żetony owych gigantów, wsuwa je w plastikowe podstawki i oto powstaje  figurka Stolema. Do tego każdy gracz otrzymuje taki sam zestaw kart akcji oraz kart trafień, a także żetony wzmocnień.

Niech rozpocznie się kłótnia

Mając wszystkie elementy możemy rozpocząć grę. Na początku każdy z graczy wybiera pole startowe i wokół niego umieszcza swoje giganty. Następnie pierwszy gracz, zgodnie z instrukcją ten, który ostatnio rzucał głazem, wybiera swoją pierwszą akcję spośród tych widniejących na jego kartach. Może to być ruch, rzut głazem lub tajemniczy „gniew bogów”, ale o nim za chwilę.

Stolemë / fot. Przystanek Planszówka

Stolemowa kłótnia odbywa się na całkiem ładnej i całkiem sporej planszy. Ruch oznacza nic innego jak przesunięcie naszego Stolema po planszy o maksymalnie tyle pól, ile wynosi zasięg ruchu podany na karcie olbrzyma. Ale żeby nie był to taki zwykły ruch, twórcy gry dodali kilka  elementów terenu, które mogą go ułatwić, bądź utrudnić.

Mamy jeziora i rzeki, po których trudniej się nam poruszać. Polany pokonywane przez Stolemy bez wysiłku (za wejście na takie pole nie płacimy punktów ruchu) oraz Wzgórza, które dają nam możliwość by z jednego pagórka, przeskoczyć na dowolne inne wzniesienie kosztem jednego punktu ruchu. Po co się poruszać? A no po to, żeby być bliżej Stolemów przeciwnika. A po co być bliżej Stolemów przeciwnika? Żeby móc je trafić głazem.

Sam rzut głazem odbywa się na wyjątkowo prostych zasadach. W swojej turze zagrywamy odpowiednią akcję, tasujemy nasze karty trafień, jedną z nich odrzucamy, a drugą odkrywamy. W zależności czy jest to trafienie, czy pudło, wyciągamy odpowiednie i dość oczywiste konsekwencje. Ciekawsze jednak niż to, co się dzieje gdy Stolem zostanie trafiony, jest to, co się dzieje po rzucie głazem. Bo głaz jak to głaz, gdzieś musi upaść, a Stolemy mają taką siłę, że tam gdzie upadnie rzucony przez nich kamień, zmienia się ukształtowanie terenu.

Stolemë / fot. Przystanek Planszówka

Po każdym rzucie (nieważne czy udanym, czy nie) musimy zmienić ukształtowanie pobliskiego terenu, dokładając na pole gdzie upadł głaz (w przypadku pudła decyduje rzut kostką) nowy żeton terenu.

Uwaga na bogów

Ciągłe głośne kłótnie naszych olbrzymów i ich dość częste manipulowanie pobliskimi łąkami rzekami i wzgórzami, będących koniec końców boską robotą, może przyczynić się do tego, że bogowie zdenerwują się na Stolema, który zbyt często manipuluje przy ich świecie. A żaden szanujący się Stolem nie zmarnuje okazji, by donieść na swojego sąsiada i wykorzystać rozgniewanych bogów, przeciwko niemu.

Stolemë / fot. Przystanek Planszówka

Do tego właśnie służy nam akcja „gniew bogów”. Pozwala ona dobrać kartę bogów albo zesłać na kogoś ich gniew. Na każdej karcie bogów, narysowane są trzy żetony terenu i jeśli takie żetony znajdują się na planszy (muszą to być elementy dołożone przez rzut kamieniem, a nie pola wymalowane na planszy), to możemy zagrać taką kartę i szepnąć bogom słówko o tym jak to nasi rywale manipulują przy świecie, który oni stworzyli.

I tak oto nasi wszechmocni, ale najwyraźniej niezbyt lotni bogowie (trzeba im wybaczyć, są zaślepieni przez palącą złość) bez dłuższego namysłu w pełni ufając naszej prawdomówności, wyładują swój nieobliczalny gniew i zamienią w skałę najbardziej rozrabiającego giganta, czyli tego, którego im wskażemy. Figurkę takiego Stolema bezpowrotnie zdejmuje się z planszy i zastępuje żetonem skały.

Stolemë / fot. Przystanek Planszówka

Dodatkowo zagranie trzech kart gniewu bogów jest jednym ze sposobów na wygranie.

Strzeż się Stolemów

Gdy w trakcie gry Stolem po raz pierwszy zostanie trafiony kamieniem, jest on ogłuszony. Kartę takiego Stolema obraca się na drugą stronę i nie dość, że zmienia się jego grafika, to zmieniają się umiejętności. Ogłuszony Stolem może zostać wzmocniony lub osłabiony (zwiększy się lub zmniejszy jego zasięg, czy też zasięg ruchu).

Gdy nasz olbrzym zostanie trafiony kamieniem po raz kolejny, zostaje on oszołomiony. Taki Stolem nie może wykonywać akcji, ani być obrany za cel, dopóki nie przywrócimy go do normalnego stanu, a to robimy na początku swojej tury.

Stolemë / fot. Przystanek Planszówka

Oszołomienie danej liczby Stolemów przeciwnika, zależnej od ilości graczy, to drugi sposób na wygranie naszej kłótni.

Czy warto brać udział w tej kłótni?

To co przed chwilą opisałem, to generalny i ogólny opis zasad. W pełnej rozgrywce, dochodzą drobne smaczki, takie jak przekazywanie karty wykorzystanej akcji następnemu graczowi, przydzielanie naszym Stolemom wzmocnień, ludzkie wioski i kilka innych drobnostek. Drobnostek, które bardzo dobrze wpływają na rozgrywkę i rozbudowują jej strategiczny aspekt.

Stolemë to oczywiście gra odrobinę losowa. Karty gniewu bogów dobieramy losowo. To czy trafimy wrogiego Stolema, czy nie to także kwestia szczęścia, lecz w zasadzie to tyle. Podczas gry nie powinniśmy odnieść wrażenia, że wszystko leży w rękach fortuny.

Stolemë / fot. Przystanek Planszówka

Grać możemy już w dwóch, ale wtedy rozgrywka jest dość sucha. W trzech robi się już przyjemniej, a w czterech to w ogóle frajda. Zasady są dość proste. Szybko możemy je wytłumaczyć i powinni je zrozumieć zarówno dorośli, jak i większe dzieci.

Jak wspomniałem na początku, dużym plusem jest szata graficzna. Rysunki Stolemów choć proste mają w sobie to coś. Do tego każda rodzina jest tematyczna i dl przykładu, mamy na przykład rodzinę wąsaczy, której każdy człowiek jest posiadaczem całkiem pokaźnego wąsa. Żetony terenu są dość czytelne, choć czasem trzeba się dokładniej przyjrzeć, czy mamy do czynienia z łąką, czy wzgórzem.

Stolemë / fot. Przystanek Planszówka

Stolemë to bardzo dobra gra jeśli potrzebujemy czegoś lekkiego, aczkolwiek wymagającego. Choć same zasady są proste, to zaplanowanie naszych akcji już niekoniecznie. Nie da się ukryć, że groteskowa tematyka tego tytułu jest dość oryginalna, a do tego pozwala nam poznać te legendarne, kaszubskie giganty. Możemy potem błysnąć zdobytą wiedzą w towarzystwie, czy coś…

Zamiast zastanawiać się czy warto dołączać do Stolemowe kłótni, po prostu weźcie najbliższy głaz i rzućcie nim w najbliższego giganta.