Starożytny Egipt – Puzzle Heye

Autor:

Kategoria:

[vc_message]Recenzja puzzli „Starożytny Egipt” pierwotnie ukazała się na blogu Prosto z pudła.[/vc_message]

Kiedy w piątek ( 2 marca) poinformowałem o rozpoczęciu układania kolejnych puzzli Quis ut Deus wpisał w komentarzu, że jemu zajęły one jeden dzień. Mi to zajęło trochę więcej czasu. Układanie rozpocząłem we wtorkowy wieczór i planowałem zakończyć je najpóźniej w niedzielę. Tydzień nie sprzyjał temu by poświęcić im więcej czasu. Dlatego nie ukrywam, że sporym zaskoczeniem był fakt ukończenia ich jeszcze w piątkowy wieczór.

Starożytny Egipt oczami Hugo Pradesa w znaczący sposób różnił się od wcześniejszego układanego obrazka „Wieży Babel„. Liczba elementów ta sama (1000) jednak strategia zupełnie inna. Rysunek charakteryzuje się różnorodnością. Niebo, filary świątyni i obszar z basenem – te elementy stosunkowo łatwo rozdzielić przy sortowaniu. Reszta to postacie w różnych, często niespodziewanych sytuacjach. Podkreślam: jest tam wiele postaci!

Po wstępnej selekcji spojrzałem na pudełka z rezygnacją. Większość została w jednym. Dlatego po ramce wziąłem się za niebo i świątynie. Poszło to naprawdę sprawnie. Potem jeszcze złota figura z prawej strony i… no i właśnie – trzeba było spośród chaosu wyłaniać charakterystyczne elementy. Czerwona trumna z mumią, podest z tancerkami, obszar wody, zielony wąż…. Krok po kroku, szukając na załączonym plakacie gdzie dany puzzel będzie pasował. Co ciekawe szło to naprawdę szybko. Okazuje się, że ten obrazek premiuje spostrzegawczość. Tak jak przy krajobrazach rzadko patrze na dołączone zdjęcie, tak tutaj plakat z rysunkiem naprawdę się przydaje.

Słów kilka o jakości. Seria satyrycznych puzzli Heye pakowana jest w charakterystyczne trójkątne pudełka. Ładne na prezent, ale na dłuższą metę mniej praktyczne do przechowywania. Jak to zwykle bywa pudełko mogło by być mniejsze. Oprócz samych puzzli w środku znajdziemy plakat z rysunkiem. Z dwóch względów jest to bardzo praktyczne: po pierwsze patrzenie na obrazek wydrukowany na trójkątnym pudle byłoby niewygodne. A po drugie: faktycznie liczba detali sprawia, że warto mieć go pod ręką. A kartka papieru zajmuje mniej miejsca niż tradycyjne zamknięcie pudełka.

Elementy. Najłatwiej mi je porównać z ostatnio układaną Wieżą Babel. Elementy są nieznacznie większe od tych w układance Piatnika i chyba trochę cieńsze, choć nie wiem czy to kwestia lepszego sprasowania tektury czy różnicy w ilości jej warstw. Natomiast praktycznie nie zdarzyło się by jakiś element miał rozwarstwione końcówki. Co rożni produkty obu firm to fakt, że te z Piatnika lepiej trzymały się siebie. Dołączone elementy można było bez obawy przed rozłączeniem przesuwać i lekko podnosić. Heye są naprawdę starannie wykonane i nie zdarzały mi się wątpliwości czy dany puzzel pasuje do drugiego czy też nie. Natomiast łączenia są dość luźne więc przeniesienie np ułożonego osobno charakterystycznego obszaru nie jest już takie proste. Nie znam się na technologii produkcji puzzli. Może jest to cena jaką trzeba zapłacić za to, że puzzle są dobrze wycięte i nie się nierozwarstwianą? Na korzyść Heye przemawia to, ze mniej odbijają światło. Przy sztucznym świetle to dość ważne.

Podsumowując. Starożytny Egipt to idealna odskocznia od puzzli z krajobrazami. Obrazek pełen gagów (jeszcze raz brawa dla Hugo Pradesa), na którym wszędzie coś się dzieje. Przestrzenie o jednolitym kolorze są mocno ograniczone – więc nie musimy przymierzać kilkudziesięciu puzzli w jedno miejsce. Tutaj liczy się spostrzegawczość. Jakość Heye choć budzić może dyskusje uważam za solidne. Solidny produkt, który spokojnie może dostać 8/10. To pozycja, która powinna sprawić przyjemność zarówno maniakom puzzli jak i osobom wybierającym tą rozrywkę od czasu do czasu.

Wyrok: uwolnić je z pudła!

Łukasz "UncleLion" Juszczak
Łukasz "UncleLion" Juszczak
Mąż, planszoManiaK, recenzent, socjolog, rowerzysta, yerboholik, redaktor naczelny... wiele ról, które się zazębiają niczym mechanizmy w dobrym euro....

Masz chwilkę?

Przeczytaj także

2 KOMENTARZE