Po powrocie…

Autor:

Kategoria:

Ahoj! Cztery miesiące czasu w odmętach oceanu spowodowało, że jestem wyposzczony, jak mnich w klasztorze. Najdziwniejsze jest to, że po poszukiwaniach łajb typowo morskich np. Piraci – Córka gubernatora, Piraci – Karaibska flota itp. oraz męczniu kolegi od 300 w rok, oby czasu nie marnował i ze swoją lubą w morze pożeglował (co stwierdzam po lipcowych wpisach się udało 😉 , nastał czas, że cywilizowanej ekonomii się zachciało.

Jakby tego było mało już w ostatni czwartek wypłynęła do mnie łajba Agricola – Chłopi i ich zwierzyniec. Hmm…nie byłbym zupełnie sobą, gdybym okazji nie wykorzystał i w tym głodzie nie dokonał abordażu na łajbę klimatycznie powiązaną z wyprawami po morzu (co prawda handlowymi wyprawami tfu!!), ale zawsze. Tym sposobem druga łajba, która do mnie wypłynęła, to aktualna wyprzedaż w Rebel.pl – Mundus Novus (oby tylko Lady J. tego nie czytała, bo…batożenie nie jest najprzyjemniejszą czynnością w niedzielne popołudnie 😉
Czas spędzony na dnie oceanu to też rozstania. Za burtę powędrował Munchkin z Karaibów, który na naszej łajbie się nie przyjął i to pomimo moich usilnych starań i wykładania na stół w mniejszym i większym gronie. Ostatecznie po trzech próbach gry, w których każdorazowo kończyło się zarzutami kamratów, że jest to tytuł który zupełnie do nich nie przemawia i ogólnie sterta mułu, podjąłem decyzję, jak na kapitana tej łajby przystało i się pożegnaliśmy. Za garść dublonów znalazł nową łajbę na którą się zaciągnął.
W kajucie przewinęła się również przedpremierowa polska edycja Smallword ale tu w ogóle odbyło się w tempie iście sztormowym, bo nawet folii nie zdjęliśmy, a już za burtę wypchnęliśmy.
Plan najbliższych wypraw jest taki, że czekamy, aż zacumują „mała” Agricola i Mondus Novus, a nastepnie we wrześniu coś karcianego ekonomicznego (może Na Chwałę Rzymu ale tu jeszcze decyzji nie ma, a co ważniejsze jeszcze Lady J. nie wie). Później przerwa w zdobywaniu kolejnych łajb na drugą łupieżczą wyprawę na Trójmiasto, czyli abordaż na Gdańsk w ramach listopadowego festiwalu rozpusty GRAMY! To jest to, na co na mej łajbie wszyscy czekali i to łącznie z Lady J. Tam łajby potestujemy i relację zdamy.
Kolejny własny nabytek to dopiero po zdobyciu GRAMY, bo mam nadzieję przetestować GOA i Vasco da Gama oraz Macao. Będzie to pierwsza łajba dla „twardych” graczy w naszej zatoce. Jak dobrze łajby przetestujemy i złożymy zamówienie w stoczni to grudniowe święta spędzimy na którejś z tych łajb. Agrr!
Ps. na sam koniec dorzucę, że dzisiaj muszę zagrać choćby nawet w „Pedzące żółwie” 😉
Krzysztof Niziałek
Krzysztof Niziałek
Rach, ciach, trach! W pierwszej kolejności pudła z karciankami i kośćmi plądruje, bo szybkiej konfrontacji ciągle poszukuje i nad wyraz miłuje. Wytchnienia w rodzinnej kooperacji szuka, gdzie wspólnie z Lady J. i Małym Piratem przygody przeżywają i złym lordom brzydkie gęby obijają.

Masz chwilkę?

Przeczytaj także

2 KOMENTARZE

  1. Tak brzydko to wyszło z tego względu, że w uściskach Krakena siedziałem i do końca co robię nie widziałem. Teraz myślę, że by się ostało i kilka parti na posmakowanie rozegrało (a jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o zskarrby i złoto 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj