Podnieść kotwicę! M/S Batory wyrusza w rejs

Autor:

Kategoria:

– Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem – powiedział do obecnych jeden z pasażerów statku, podziwiając krajobraz z promenady. Wtem ktoś z załogi krzyknął, że zniknęły kosztowności hrabiny i na statku jest złodziej, więc trzeba się mieć na baczności… Tak oto spokojny rejs przerodził się w obraz niczym z powieści kryminalnej.

Wsiadaj na podkład transatlantyku!

M/S Batory od wydawnictwa Granna jest grą… nietypową. Gdybym miał opisać ją w jednym zdaniu, rzekłbym: na początku puzzle, a potem to już nie wiadomo, kto jest kim.

Gra została wydana tak, jak na statek pasażerski przystało – w dużym, przestrzennym formacie. Szykujcie więc miejsce w swoich portach… to znaczy na stołach, bo ten kolos to nie byle jaka łajba, a transatlantyk, który potrzebuje dużo miejsca!

MS Batory / fot. Przystanek Planszówka

Nie będę rozpisywał się zbyt szczegółowo o elementach gry – wszystko jest w tak zwanym „standardzie”, a resztę można doczytać choćby na odwrocie pudełka. Zwrócę jednak uwagę, że należy być bardzo ostrożnym podczas wyjmowania statku z wypraski i późniejszego składania go, gdyż zauważyłem, że lubi się on przy tych czynnościach nieco niszczyć – wierzchnia warstwa tektury z nadrukiem czasem zahacza się przy dopasowywaniu elementów i po prostu zrywa. Tak więc – jak z jajkiem!

Instrukcja gry jest przejrzysta, zasady są dobrze opisane, dlatego nawet pierwsza rozgrywka nie powinna sprawiać problemu. Dodatkowo gra przygotowana została również w języku angielskim – dodano tłumaczenia na drugiej stronie statku i na tekturowych figurkach. W pudełku znajdziemy również oddzielną talię kart. Dzięki temu M/S Batory idealnie nadaje się do zagrania także z zagranicznymi przyjaciółmi.

MS Batory / fot. Przystanek Planszówka

Kapitanie, mój kapitanie

M/S Batory to gra detektywistyczna dla 2 do 4 osób, w której każdy z graczy ma za zadanie odnaleźć złodzieja kosztowności hrabiny. Na początku, przy rozgrywce 3-4 osobowej, należy wylosować 1 kartę złodzieja (w przypadku wariantu dla 2 graczy złodziei jest aż 3!), a następnie losowo rozmieścić figurki postaci na statku na białych polach. Chodzi o to, by po prostu odgadnąć, kto stał za „pożyczeniem sobie” kosztowności hrabiny. Jeśli gracz nie rozwiąże zagadki – odpada z rozgrywki, która jednak (jeśli była na więcej niż 2 osoby) toczy się dalej, póki sprawca nie zostanie odkryty lub w grze zostanie tylko jedna osoba.

Czy na statku jest mechanik?

Gameplay jest bardzo prosty. Gracze mają na początku do wykorzystania 4 akcje ruchu, dzięki którym mogą przemieszczać postacie po statku, wprowadzając tym nieco zamieszania, ale także realizując cele wyznaczone na kartach wydarzeń i zgarniając za to bonusy.

Zarówno pasażerowie jak i członkowie załogi M/S Batory posiadają unikalne cechy, które je dokładnie opisują. Są nimi: płeć, wiek oraz rola. Dzięki temu gracze, posługując się kartami, zadają pytania swoim przeciwnikom i na ich podstawie starają się wyeliminować podejrzanych, aby ostatecznie dotrzeć do sprawcy! Odpowiedzi na pytania mogą brzmieć „tak” lub „nie”. Wyjątek stanowi jednak karta „Liczba”, która pozwala na uzyskanie odpowiedzi związanej z ilością.

Cała zabawa polega więc na odpowiednim formułowaniu pytań i – co najlepsze – łączeniu tych pytań w kombosy! Tak! Gracze mają możliwość połączenia kilku kart i zadania jednego pytania opartego na użytych kartach. Dzięki temu można znacznie szybciej dotrzeć do tego, czy dana postać przebywająca na statku znajduje się jednocześnie w posiadaniu przeciwnika – ergo: na pewno nie jest złodziejem.

Ruch po statku i zadawanie pytań – tak można w bardzo skrótowy sposób podsumować rozgrywkę w M/S Batory. Proste a jednocześnie całkiem wciągające.

MS Batory / fot. Przystanek Planszówka

Parostatkiem w piękny rejs!

W M/S Batory grało mi się dosyć przyjemnie. Nie była to może rozgrywka, w którą bym się bardzo angażował emocjonalnie, ale coś nakazywało mi w końcu odkryć, kto „zwinął” hrabinie kosztowności. Rozmyślanie nad kombinacjami i analiza zachowania przeciwników –  to elementy, które w grach bardzo doceniam. Nie ma tu wprawdzie negatywnej interakcji, którą bardzo lubię, ale można robić świetne zmyłki, bardzo często wywodzące przeciwników w pole. Satysfakcja z robienia znajomych w przysłowiowe „bambuko” to coś, na co warto poświęcić swój czas! Potem tylko patrzeć, jak z pewną miną mówi: „Oskarżam!”, po czym odkładając kartę informuje, że odpada z gry… Tak to ja mogę grać i grać! 😉

M/S Batory jest tytułem lekkim. Moim zdaniem powinien znaleźć się na półce jako gra rodzinna. Uczy spostrzegawczości, formułowania pytań i analizowania otoczenia – i robi to dobrze.

Ach, no i oprawa graficzna, mimo iż niczym specjalnie się nie wyróżnia, to jakimś sposobem trafiła w mój gust. No i ten staaaaaaaatek, taki duży i jakże reprezentatywny!

Chcecie miło spędzić czas na główkowaniu i zaskoczyć znajomych grą w „3D”? Bardzo proszę! M/S Batory będzie tytułem, który spełnia te wymogi.

MS Batory / fot. Przystanek Planszówka

Do szalup!

A teraz muszę jednak przykręcić śrubę i odsłonić nieco rdzy. M/S Batory, mimo że jest grą dobrą, to posiada kilka usterek na swoim pokładzie.

Zacznę od trybu dla dwóch graczy. Według mnie jest on… Po prostu nie powinno go być. Chociaż w opcji gracz kontra gracz dochodzą dodatkowo dwie karty złodzieja, to cała reszta się nie zmienia. Zadajemy pytania przeciwnikowi i próbujemy poprawnie wytypować sprawców. Niestety, tutaj zapisywanie informacji na dołączonych notatnikach według mnie kompletnie traci sens. Gra staje się wyścigiem „komu pierwszemu się uda trafić” a tracimy właśnie tę interakcję, która przy większej liczbie graczy wnosi szczyptę niepewności i tajemniczości. Tutaj niestety nie było tego czuć.

Pewne problemy, zwłaszcza początkującym graczom, którzy nigdy nie mieli styczności z tego rodzaju rozgrywką, może sprawiać brak konkretnie narzuconego sposobu oznaczania w arkuszu dochodzenia. W instrukcji można znaleźć przykładowe oznaczenie jednak w moim odczuciu skupione jest to głównie na tym, by gracz sam wypracować swój sposób. Oczywiście jest to dobre podejście, gdyż każdy może prowadzić notatki jak chce, jednak rodzi to pewne obawy względem dolnej części arkusza, czyli wykreślaniu postaci z kręgu podejrzanych. Może stać się tak, że gracz po prostu pomyli się, gdyż używa tych samych symboli dla swoich postaci, jak i dla postaci przeciwników, przez co jego oskarżenie sprawi, że przegra grę. Nie jest to może wielki zarzut z mojej strony, jednak biorąc pod uwagę ten rodzaj gry, przykłady powinny być nieco czytelniejsze by ułatwić graczom zabawę.

Przy rozgrywce dla 3-4 graczy może również zdarzyć się tak, że jedna osoba nie będzie otrzymywała żadnych pytań. Gra stara się obejść tak zwane „odbijanie pytań” (chyba, że gracz zużyje dwie takie same karty – wtedy może wykonać taką akcję), jednak twórcy zapomnieli o możliwości „ominięcia” takiego gracza w rozgrywce dla 4 osób. Podczas mojej gry niestety tak się zdarzyło. Gracz, którego to dotknęło, „wyłączył się” na chwilę i zupełnie nie słuchał, o co pytają inni gracze, bo przez jakiś czas nie brał czynnego udziału w grze. Trzeba więc uważać, aby pytania zadawać tak, żeby wszyscy byli zaangażowani w rozgrywkę.

Wspomnę jeszcze w dwóch słowach o jednej rzeczy, która nie pozwalała mi spać po rozgrywce w M/S Batory. To hrabina-złodziej. Czy znalazła ona doskonały sposób, żeby zjeść ciastko i mieć ciastko? Nie wiem, choć się domyślam.

MS Batory / fot. Przystanek Planszówka

Podsumowanie

M/S Batory to gra dobra. Rozgrywka jest satysfakcjonująca a mechanika oparta na próbie odnalezienia sprawcy poprzez zadawanie pytań przeciwnikom i analizowania ich poczynań sprawdza się znakomicie. Mimo kilku wad, które dla jednych mogą być rażące, a dla innych będą jedynie sprawą kosmetyczną, z całą pewnością mogę polecić ten tytuł do zagrania w gronie rodzinnym. M/S Batory może okazać się pomocny do zaznajomienia się z grami dedukcyjnymi, by stopniowo sięgać po tytuły trudniejsze. Jeśli ktoś miałby ochotę pobawić się w detektywa, to ja śmiało na początek polecam tę grę!

Informacje o grze

Tytuł:M/S Batory
Autor: Filip Miłuński
Grafiki: Adam Pękalski
Wydawnictwo:Granna
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 30-60 minut
Profil na BGG link
Konrad "Azzazel" Cholewa
Ukończył studia, na których "robiło się gry", gdzie niczym Bond zdobył licencję na robienie planszówek. Fan zombiaków we wszelkiej postaci. Po nocach siedzi w notatniku i planuje prototypy gier. Lubi granie i muzyki słuchanie.

Masz chwilkę?

Przeczytaj także

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here